`

Julia i jej córeczki brutalnie zamordowane. "Wziąłem ją za gardło i uderzyłem głową w ścianę"

3 min. czytania
21.05.2024 13:54
Obserwuj nas na Google

W sądzie okręgowym w Poznaniu ruszył proces 42-letniego Serhiiego T., który w listopadzie 2023 roku w Puszczykowie udusił swoją 29-letnią żonę oraz dwie córeczki w wieku 1,5 roku oraz 4,5 lat. Mężczyzna przyznał się do winy, ale nie chciał składać wyjaśnień. 42-latkowi grozi teraz dożywocie.

Serhii T.
fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Zabójstwo w Puszczykowie

Do brutalnego potrójnego morderstwa doszło w połowie listopada 2023 roku w Puszczykowie pod Poznaniem. 42-letni Serhii T. najpierw udusił swoją 29-letnią żonę, a później dwie córeczki w wieku 1,5 roku oraz 4,5 lat. W trakcie zbrodni w mieszkaniu przebywał jeszcze nastoletni chłopiec, syn 29-latki z poprzedniego małżeństwa.

Po dokonaniu zbrodni Serhii T. wraz z chłopcem przez kilka dni mieszkali pod jednym dachem wraz z ciałami kobiety i dwóch dziewczynek. 42-latek powiedział chłopcu, że jego mama i siostry zachorowały na COVID-19 i trafiły do szpitala, a na piętrze jest rozsypany "trujący proszek", który ma zneutralizować zakaźną chorobę. Dopiero po paru dniach Serhii T. postanowił się przyznać i o swojej zbrodni powiedział pracownikowi centrum handlowego w Poznaniu.

Redakcja poleca

Serhii T. zabił żonę i dwie córeczki w Puszczykowie. Ruszył proces 42-latka

Pod koniec marca 2024 roku do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 42-latkowi. Proces mężczyzny ruszył we wtorek 21 maja przed sądem okręgowym w Poznaniu. Serhii T. na salę rozpraw został doprowadzony z aresztu. Mężczyzna przyznał się do winy, ale nie chciał składać wyjaśnień, więc sąd odczytał jego wcześniejsze zeznana, w których szczegółowo opisał przebieg zbrodni.

42-latek podkreślił w nich, że w dniu kiedy doszło do zabójstwa, był pijany. Wcześniej pokłócił się z żoną, doszło do przepychanki. Ona poszła kąpać dzieci, on poszedł dalej pić. - Po tym, jak żona i córki zasnęły, po godzinie, dwóch, poszedłem na górę do nich. Zacząłem od żony. Zacząłem ją dusić rękoma […]. W tym momencie kiedy dusiłem żonę, obudziła się moja młodsza córka. Ja ją wziąłem za gardło i uderzyłem głową o ścianę […]. Wtedy wróciłem do żony, skończyłem ją dusić, ona spadła na podłogę […]. Obok spała moja starsza córka, zacząłem dusić również ją, ona nie obudziła się wcześniej, miała zawsze mocny sen. Zaczęła się budzić wtedy, kiedy zacząłem ją dusić - mówił.

Mężczyzna dodał, że po zbrodni zszedł na dół i nadal pił. - Kiedy zobaczyłem to, co zrobiłem, zacząłem płakać - powiedział. W momencie zbrodni w domu był jeszcze nastoletni syn kobiety z poprzedniego związku. Spał w swoim pokoju, na parterze. - Po tym jak je zabiłem, chciałem gdzieś wyjechać, zabić się, powiesić […]. Nikomu nie mówiłem o tym, co się wydarzyło. Przez następne dni nic się nie działo. Chłopak był cały czas w domu, nie chodził do szkoły, ja piłem alkohol. Paliłem w domu papierosy, żeby nie było czuć zapachu ciał - zaznaczył.

Oskarżony wskazywał w sądzie, że kłócił się z żoną o brak pieniędzy, o długi. - Pomyślałem, że to sposób, żeby pozbyć się w taki sposób problemów - podkreślił. Dodał, że żałuje tego, co się stało. W trakcie składania wyjaśnień przyznał jednak, że oglądał filmy o duszeniu ofiar. We wtorek sąd zaplanował także przesłuchania pierwszych świadków w sprawie. Serhiemu T. grozi dożywocie.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET