Radni Krakowa szukali środków na własne odwołanie. „Demokracja kosztuje"
Kraków szykuje się do referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta. Radni zabezpieczyli 4 mln złotych na organizację głosowania, które zaplanowano na 24 maja. Podczas gdy opozycja mówi o „psim obowiązku” prezydenta, radni Lewicy ostrzegają przed wzrostem poparcia dla skrajnej prawicy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są powody organizacji referendum w Krakowie.
- Dlaczego radni zdecydowali o przesunięciu środków na referendum.
- Jakie obawy wyraża radny Lewicy względem referendum.
- Co obejmują koszty organizacji referendum i skąd pochodzą środki.
Referendum ws. odwołania prezydenta i rady miasta w Krakowie
W środę radni Krakowa głosowali w sprawie 4 mln złotych na organizację referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa. Ostatecznie zdecydowano, że środki zostaną przesunięte na ten cel ze zwrotu z podatku VAT. Samo referendum zostało zaplanowane na 24 maja.
Część radnych domagała się odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO). - Demokracja kosztuje. Jeżeli ktoś, i mówię tu o osobach ze środowiska prezydenta, próbuje szantażować mieszkańców, żeby nie robić referendum, bo ono kosztuje, no to można to dalej rozwinąć. Nie róbmy nigdy żadnych wyborów, niech Miszalski rządzi dożywotnio, bo następne wybory też by kosztowały - powiedział radny z ramienia PiS Michał Drewnicki
- Procedury demokratyczne to są rzeczy kosztowne. Jak ktoś składa pismo do urzędu to też kosztuje, bo urzędnik musi dostać pensję. Sądzę, że w demokracji zgadzamy się, że wybory, referenda kosztują. No ale mamy inną opcje w postaci jakiejś dyktatury, która zresztą by kosztowała - dodał. Podkreślił też, że znalezienie pieniędzy na referendum to „psi obowiązek" prezydenta.
Radny Lewicy obawia się fali wznoszącej dla Konfederacji i narodowców
Radny z ramienia Lewicy Tomasz Leśniak przyznał, że rada jest zobowiązana do wygospodarowania pieniędzy na referendum. - Popieramy zmiany w budżecie, mamy termin referendum wyznaczony i trzeba je zorganizować. Natomiast te 4 mln zł w skali wielomiliardowego budżetu Krakowa to nie jest dotkliwy wydatek - stwierdził.
Powiedział też, że pieniądze nie są w tym przypadku głównym problemem. - Dla mnie największym zagrożeniem jest to, że może to być taką falą wznoszącą dla skrajnej prawicy - wyjaśnił. Dodał, że ewentualne wybory mogłyby przynieść dodatkowe mandaty dla kandydatów narodowców czy Konfederacji. Przyznał, że sam na referendum się nie wybiera.
Cztery miliony złotych na organizację referendum w Krakowie
Znaczna część pieniędzy zostanie przeznaczona na wynagrodzenia dla członków komisji obwodowych. - Mówimy o 3,6 tys. osób. Mamy 450 komisji. Ogółem, koszty samych diet dla członków komisji ds. referendum, to jest kwota ponad dwóch milionów złotych - powiedział sekretarz miasta Krakowa Antoni Fryczek.
Wyjaśnił też, że środki z VAT są środkami wolnymi, co oznacza, że nie zostaną przesunięte z konkretnego zadania. - Kwota 4 mln została skalkulowana w sposób dość oszczędny. Jako odnośnik przyjęliśmy wybory prezydenckie z maja 2025 roku. Tam było zaplanowane 3,67 mln. Wspólnie z Krajowym Biurem Wyborczym uznaliśmy, że tę kwotę należy powiększyć o około 10 proc. - przekazał. Podkreślił, że jeśli ta okaże się niewystarczająca, konieczny będzie wniosek o uruchomienie rezerwy ogólnej z miasta.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET