Radosław Piesiewicz nie wyjdzie na wolność. Sąd utrzymał decyzję o areszcie
Szef PKOl Radosław Piesiewicz, który usłyszał zarzuty w śledztwie w sprawie Zondacrypto, nie wyjdzie na wolność. Sąd Okręgowy w Katowicach po rozpoznaniu zażalenia obrony na stosowanie tego środka zapobiegawczego utrzymał w mocy wcześniejszą decyzję sądu rejonowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty postawiono Radosławowi Piesiewiczowi.
- Dlaczego sąd uznał potrzebę aresztowania Piesiewicza.
- Co zdecydował Sąd Okręgowy w sprawie apelacji obrony.
- Dlaczego Piesiewicz uważa sprawę za motywowaną politycznie.
Sąd Okręgowy rozpatrzył zażalenie obrony Piesiewicza
Informację o treści postanowienia przekazała dziennikarzom prok. Justyna Grzesiak, a chwilę później potwierdził ją obrońca Piesiewicza Jędrzej Kupczyński.
Szef PKOl Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznaje się do winy.
– Sąd podzielił uzasadnienie sądu rejonowego, stwierdzając, iż zarówno przesłanka ogólna, jak i przesłanka szczególna – obawa matactwa, czyli obawa utrudniania postępowania poprzez nakłanianie do składania fałszywych zeznań świadków bądź wyjaśnień przez podejrzanych, została spełniona – powiedziała prok. Grzesiak.
Mec. Kupczyński przekonywał, że ogłoszona przez sąd decyzja jest niesłuszna, aresztowanie jest niezasadne, a obrona przedstawiła „bardzo merytoryczną argumentację”, aby wykazać, że nie istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia przez szefa PKOl zarzucanych mu przestępstw. – Ta argumentacja nie spotkała się z uznaniem sądu. Przedstawiliśmy argumentację na rzecz tego, czemu nie istnieje obawa matactwa, ta argumentacja również nie spotkała się z uznaniem sądu – dodał adwokat.
Dwa zarzuty dla szefa PKOl. Piesiewicz mówi o politycznym tle sprawy
Nie chciał odnosić się do materiału dowodowego. Powiedział jedynie, że obrona przedstawiła dane bankowe, które – jak przekonywał – świadczą o tym, że Piesiewicz nie odzyskał żadnych środków zainwestowanych w Zondacrypto. Radosław Piesiewicz został zatrzymany w Warszawie w czwartek 27 sierpnia. Jeszcze tego samego dnia usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy płatnej protekcji, drugi nakłaniania do priorytetowej wypłaty pieniędzy z Zondacrypto, gdy upadek giełdy był już pewny.
Szef PKOl nie przyznaje się do winy. Twierdzi przy tym, że działania śledczych w jego sprawie są motywowane politycznie.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET