`

Rewolucja na rynku mieszkań. Młodzi wolą wynajem. „Mają to lepiej policzone niż rodzice”

3 min. czytania
29.06.2026 20:21
Obserwuj nas na Google

- Młodzi ludzie mają to dużo lepiej policzone niż ich rodzice. Mają sprecyzowane preferencje i rzadko idą na kompromis. Z bankami rozmawiają twardo - rata kredytu nie może obniżyć ich dotychczasowego standardu życia - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl szef jednego z biur nieruchomości w Częstochowie. Jego słowa potwierdzają dane raportu Otodom i Invest Komfort, z którego wynika, że młodzi Polacy całkowicie zmieniają zasady gry na rynku mieszkaniowym. Niemal co trzeci z nich wprost deklaruje, że jest gotowy wynajmować lokum do końca życia.

Mieszkanie (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak młode pokolenie postrzega własność mieszkań.
  • Dlaczego młodzi chętniej wybierają najem niż własność.
  • Co wpływa na migrację młodych między miastami.
  • Które czynniki decydują o zakupie nieruchomości przez młodych.

Jak wynika z raportu „Szczęśliwy dom: Na własnych zasadach. Młodzi Dorośli na rynku nieruchomości”, dzisiejsze młode pokolenie - w przeciwieństwie do swoich rodziców - porzuca chęć „własności za wszelką cenę”. Aż 59 proc. z nich rozważy kredyt hipoteczny wyłącznie wtedy, gdy comiesięczne zobowiązanie nie zmusi ich do drastycznych wyrzeczeń i oszczędności na codziennych przyjemnościach. Co więcej, aż 71 proc. ankietowanych przyznaje, że bez problemu zmieni miejsce zamieszkania, jeśli koszty funkcjonowania w obecnym mieście przerosną ich możliwości finansowe.

Według danych GUS młodzi do 24. roku życia zarabiają średnio 6,5 tys. zł brutto, a osoby w wieku 25-34 lata - nieco ponad 8,4 tys. zł. Gdy zderzy się to z cenami w metropoliach, okazuje się, że sam najem i opłaty pochłaniają od 35 do nawet 55 proc. ich realnego dochodu. - Młodzi będą jednym z najbardziej skomplikowanych pokoleń na rynku mieszkaniowym - jednocześnie dziedziczącym, wynajmującym, migrującym, kupującym później, ostrożniej i na własnych zasadach - komentuje Katarzyna Kuniewicz z Otodom.

Koniec ery przywiązywania się do własnych czterech ścian?

Marcin, szef biura nieruchomości w Częstochowie, z którym rozmawiało RadioZET.pl, zauważa, że coraz więcej młodych Polaków dopuszcza najem do końca życia - według raportu odsetek ten wynosi 30 proc. W jego ocenie wchodzące na rynek pokolenie po prostu przestało traktować własne mieszkanie jak życiowy obowiązek.

- Coraz więcej ludzi przestaje przywiązywać się do własności. Młodzi zmieniają częściej miejsce zamieszkania, stąd niekoniecznie potrzebują nieruchomości np. we Wrocławiu, jeśli za dwa lata dostają pracę np. w Warszawie - zauważa rozmówca.

Co ciekawe, na mapie Polski istnieją rynki, które pod wieloma względami są kompletnym zaprzeczeniem warszawskich czy wrocławskich trendów - tak jest chociażby w Częstochowie. Podczas gdy w metropoliach ceny zmuszają do najmu, tam pęd do własności wciąż jest silny ze względu na niższe ceny. Za metr kwadratowy nowego mieszkania w Częstochowie płaci się średnio od 7 tys. do 8,5 tys. zł, a popularne 40-metrowe mieszkanie kosztuje około 300 tys. zł.

Redakcja poleca

Jak wylicza szef biura nieruchomości, jeśli na zakup w takim mieście decyduje się młoda para zarabiająca po 7 tys. zł, a mieszkanie kosztuje 350 tys. zł, to ich rata wyniesie około 1,6 tys. zł miesięcznie. To zaledwie 12 proc. ich wspólnego dochodu - kwota, która w żaden sposób nie zmieni ich codziennego standardu życia. Sytuacja singla jest oczywiście znacznie trudniejsza.

Praca w metropolii, a wkład od rodziców

Jak wskazuje raport Otodom, młodzi ludzie chętnie migrują za tańszymi mieszkaniami, przez co mniejsze rynki często tracą przez brak atrakcyjnych ofert zatrudnienia. Młodzi wolą pracować w Katowicach czy Warszawie, nawet jeśli muszą wynajmować lokale, bo ceny zakupu zaczynają się od 15 tys. zł za metr.

Kto więc decyduje się na zakup nieruchomości w miastach wielkości Częstochowy? Są to często osoby z okolicznych, mniejszych miejscowości, np. Pajęczna, Radomska czy Myszkowa. Jednak - jak ujawnia ekspert - w tych przypadkach aż 70 proc. transakcji jest finansowanych bezpośrednio przez rodziców. Zamiast płacić za wynajem w trakcie studiów czy pierwszej pracy dziecka, wolą kupić nieruchomość i potraktować to jako bezpieczną lokatę kapitału.

Świadomy klient, który wie, czego chce

Choć autorzy raportu nazywają dzisiejszych młodych „najbardziej skomplikowanym pokoleniem w historii”, z perspektywy pośredników nieruchomości sprawa wygląda zupełnie inaczej. - Młody klient nie jest skomplikowany, jest po prostu dobrze przygotowany i pragmatyczny - mówi ekspert.

- Dużo łatwiej współpracuje się z osobą, która wie, czego chce, a właśnie młodzi ludzie mają to dużo lepiej policzone niż ich rodzice. Jeśli ich wymagania nie przystają do realnych cen, robimy małą korektę i albo wybieramy tańszą dzielnicę, albo decydują się na mniejsze mieszkanie - podsumowuje szef biura nieruchomości.

Źródło: Radio ZET/Otodom

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET