Rok czekania na świadczenie wspierające. "To dla nas być albo nie być”
Mimo obietnic i nowych przepisów, tysiące osób z niepełnosprawnościami wciąż walczy z biurokratycznym murem. Świadczenie wspierające, które miało być ratunkiem dla domowych budżetów, staje się testem cierpliwości - w niektórych regionach na decyzję czeka się nawet 10 miesięcy. Pełnomocniczka rządu przyznaje wprost: system od początku nie był przygotowany na taką skalę potrzeb.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są kryteria przyznawania świadczenia wspierającego
- Dlaczego czas oczekiwania na decyzję o świadczeniu jest długi
- Co robi rząd, aby skrócić kolejki oczekujących na świadczenie
- Które czynniki wpłynęły na opóźnienia w przyznawaniu świadczeń
Problem świadczenia wspierającego. Niepełnosprawni czekają długie miesiące
1 stycznia 2024 roku w życie weszła ustawa wprowadzająca świadczenie wspierające. Na rządowej stronie możemy przeczytać, że jest to "instrument wsparcia, o które mogą się ubiegać osoby z niepełnosprawnościami, które ukończyły 18 rok życia".
Wysokość takiego świadczenia waha się od 792 do 4353 złotych. Jego otrzymanie uzależnione jest od decyzji Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Ta też komisja ustala poziom potrzeby wsparcia i to on określa, jaka kwota zostanie przyznana.
"Kwota świadczenia wynosi od 40% renty socjalnej (w przypadku ustalenia poziomu potrzeby wsparcia między 70 a 74 punktów) aż do 220% renty socjalnej (ustalenie poziomu potrzeby wsparcia na poziomie od 95 do 100 punktów). Wraz z coroczną waloryzacją renty socjalnej, corocznej waloryzacji będzie podlegała także wysokość świadczenia wspierającego" - czytamy na stronie rządowej.
Tysiące potrzebujących czeka w kolejkach
W praktyce jednak osoby starające się o wsparcie mają z tym ogromny problem. O sytuacji opowiedział Radiu ZET pan Krzysztof, nasz słuchacz z porażeniem czterokończynowym. Mężczyzna jest całkowicie sparaliżowany, obsługuje komputer za pomocą specjalnych okularów.
- Ja wniosek o to świadczenie wysyłałem na przełomie 2024 i 25 roku. Minął już ponad rok. Ja w tej chwili nie mam żadnego odzewu. Dostałem informacje, że nie ma żadnych szans, żeby dowiedzieć się czegoś przez telefon i są tam bardzo długie kolejki - mówi.
Wsparcie z funduszu oznacza "być albo nie być"
Pan Krzysztof wyjaśnia, że świadczenie wspierające może być "bardzo dużym wsparciem dla osoby niepełnosprawnej, która ma tak niskie dochody jak renta czy emerytura". - W moim przypadku potrzebne jest bardzo dużo pieniędzy, bo do końca życia muszę być rehabilitowany, a z funduszu należy mi się tylko 80 godzin na rok. To jest naprawdę bardzo mało - podkreśla.
Zwraca uwagę, że rehabilitacja wiąże się z dużymi kosztami, nawet ponad 100 czy 200 złotych za godzinę. - Muszę się teraz utrzymywać sam. Na ten moment udaje mi się to dzięki oszczędnościom, które odkładałem przez te lata, które jestem sparaliżowany - mówi.
Właśnie przez koszty rehabilitacji wsparcie z funduszu może oznaczać "być albo nie być" dla osób, które zmagają się z takimi trudnościami jak pan Krzysztof. - Bardzo dobrze, że rząd to wprowadził. Miejmy nadzieję, że to zostanie utrzymane - dodaje nasz słuchacz.
Czas oczekiwania "systematycznie spada"
Dlaczego więc, mimo przyjęcia przepisów, osoby z niepełnosprawnością muszą czekać tak długo na decyzję o przyznaniu świadczenia? Radio ZET zapytało o to wicewojewodę śląskiego Michała Kopańskiego. Ten wyjaśnia, że do tej pory do zespołu ds. orzekania wpłynęło niemal 89 tys. wniosków w tej sprawie.
- Obecnie czas oczekiwania na wydanie decyzji wynosi około 10 miesięcy od dnia złożenia wniosku. Czas ten systematycznie spada. Znacząco zwiększono obsadę w zespole, utworzyliśmy też dwa dodatkowe zespoły zamiejscowe. Dzięki temu klienci są obsługiwani w trzech punktach. Komisje orzekające działają siedem dni w tygodniu w godzinach od 8 do 20. Staramy się możliwie najbardziej skracać terminy oczekiwania na wydanie decyzji - mówi.
Pełnomocniczka rządu: Problem trwa od samego początku
Pełnomocniczka rządu ds. osób niepełnosprawnych Maja Nowak przyznaje, że zna problem dotyczący kolejek związanych ze świadczeniem wspierającym. - Niestety on trwa od momentu wejścia w życie tego świadczenia - mówi.
- Osoby, które przygotowywały to świadczenie zrobiły to naprawdę bardzo dobrze. Natomiast według mnie nie została przewidziana liczba osób, które zawnioskują o pieniądze. To spowodowało, że już na starcie nie mieliśmy przygotowanego całego systemu dookoła. Nie było specjalistów, nieprzygotowani byli urzędnicy w regionach - ocenia,
Zapewnia, że rząd i resort rodziny, pracy i polityki społecznej podjął działania, które powodują, że te kolejki się skracają. - Są regiony, w których te kolejki są już bliskie tego ustawowego poziomu wydawania decyzji, czyli trzech miesięcy. Liczymy na to, że te terminy będą się cora bardziej skracać. Widzimy te potrzeby i reagujemy na nie - zapewnia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET