`

Rok czekania na świadczenie wspierające. "To dla nas być albo nie być”

3 min. czytania
13.03.2026 11:45
Obserwuj nas na Google

Mimo obietnic i nowych przepisów, tysiące osób z niepełnosprawnościami wciąż walczy z biurokratycznym murem. Świadczenie wspierające, które miało być ratunkiem dla domowych budżetów, staje się testem cierpliwości - w niektórych regionach na decyzję czeka się nawet 10 miesięcy. Pełnomocniczka rządu przyznaje wprost: system od początku nie był przygotowany na taką skalę potrzeb.

Znak
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kryteria przyznawania świadczenia wspierającego
  • Dlaczego czas oczekiwania na decyzję o świadczeniu jest długi
  • Co robi rząd, aby skrócić kolejki oczekujących na świadczenie
  • Które czynniki wpłynęły na opóźnienia w przyznawaniu świadczeń

Problem świadczenia wspierającego. Niepełnosprawni czekają długie miesiące

1 stycznia 2024 roku w życie weszła ustawa wprowadzająca świadczenie wspierające. Na rządowej stronie możemy przeczytać, że jest to "instrument wsparcia, o które mogą się ubiegać osoby z niepełnosprawnościami, które ukończyły 18 rok życia". 

Wysokość takiego świadczenia waha się od 792 do 4353 złotych. Jego otrzymanie uzależnione jest od decyzji Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Ta też komisja ustala poziom potrzeby wsparcia i to on określa, jaka kwota zostanie przyznana. 

"Kwota świadczenia wynosi od 40% renty socjalnej (w przypadku ustalenia poziomu potrzeby wsparcia między 70 a 74 punktów) aż do 220% renty socjalnej (ustalenie poziomu potrzeby wsparcia na poziomie od 95 do 100 punktów). Wraz z coroczną waloryzacją renty socjalnej, corocznej waloryzacji będzie podlegała także wysokość świadczenia wspierającego" - czytamy na stronie rządowej. 

Tysiące potrzebujących czeka w kolejkach

W praktyce jednak osoby starające się o wsparcie mają z tym ogromny problem. O sytuacji opowiedział Radiu ZET pan Krzysztof, nasz słuchacz z porażeniem czterokończynowym. Mężczyzna jest całkowicie sparaliżowany, obsługuje komputer za pomocą specjalnych okularów. 

Redakcja poleca

- Ja wniosek o to świadczenie wysyłałem na przełomie 2024 i 25 roku. Minął już ponad rok. Ja w tej chwili nie mam żadnego odzewu. Dostałem informacje, że nie ma żadnych szans, żeby dowiedzieć się czegoś przez telefon i są tam bardzo długie kolejki - mówi. 

Wsparcie z funduszu oznacza "być albo nie być"

Pan Krzysztof wyjaśnia, że świadczenie wspierające może być "bardzo dużym wsparciem dla osoby niepełnosprawnej, która ma tak niskie dochody jak renta czy emerytura". - W moim przypadku potrzebne jest bardzo dużo pieniędzy, bo do końca życia muszę być rehabilitowany, a z funduszu należy mi się tylko 80 godzin na rok. To jest naprawdę bardzo mało - podkreśla. 

Zwraca uwagę, że rehabilitacja wiąże się z dużymi kosztami, nawet ponad 100 czy 200 złotych za godzinę. - Muszę się teraz utrzymywać sam. Na ten moment udaje mi się to dzięki oszczędnościom, które odkładałem przez te lata, które jestem sparaliżowany - mówi. 

Właśnie przez koszty rehabilitacji wsparcie z funduszu może oznaczać "być albo nie być" dla osób, które zmagają się z takimi trudnościami jak pan Krzysztof. - Bardzo dobrze, że rząd to wprowadził. Miejmy nadzieję, że to zostanie utrzymane - dodaje nasz słuchacz. 

Czas oczekiwania "systematycznie spada"

Dlaczego więc, mimo przyjęcia przepisów, osoby z niepełnosprawnością muszą czekać tak długo na decyzję o przyznaniu świadczenia? Radio ZET zapytało o to wicewojewodę śląskiego Michała Kopańskiego. Ten wyjaśnia, że do tej pory do zespołu ds. orzekania wpłynęło niemal 89 tys. wniosków w tej sprawie. 

- Obecnie czas oczekiwania na wydanie decyzji wynosi około 10 miesięcy od dnia złożenia wniosku. Czas ten systematycznie spada. Znacząco zwiększono obsadę w zespole, utworzyliśmy też dwa dodatkowe zespoły zamiejscowe. Dzięki temu klienci są obsługiwani w trzech punktach. Komisje orzekające działają siedem dni w tygodniu w godzinach od 8 do 20. Staramy się możliwie najbardziej skracać terminy oczekiwania na wydanie decyzji - mówi. 

Pełnomocniczka rządu: Problem trwa od samego początku

Pełnomocniczka rządu ds. osób niepełnosprawnych Maja Nowak przyznaje, że zna problem dotyczący kolejek związanych ze świadczeniem wspierającym. - Niestety on trwa od momentu wejścia w życie tego świadczenia - mówi. 

- Osoby, które przygotowywały to świadczenie zrobiły to naprawdę bardzo dobrze. Natomiast według mnie nie została przewidziana liczba osób, które zawnioskują o pieniądze. To spowodowało, że już na starcie nie mieliśmy przygotowanego całego systemu dookoła. Nie było specjalistów, nieprzygotowani byli urzędnicy w regionach - ocenia, 

Zapewnia, że rząd i resort rodziny, pracy i polityki społecznej podjął działania, które powodują, że te kolejki się skracają. - Są regiony, w których te kolejki są już bliskie tego ustawowego poziomu wydawania decyzji, czyli trzech miesięcy. Liczymy na to, że te terminy będą się cora bardziej skracać. Widzimy te potrzeby i reagujemy na nie - zapewnia. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET