Sebastian M. wyszedł na wolność. "Organy nie odpowiadają sprawnie"

3 min. czytania
02.02.2024 11:38
Obserwuj nas na Google

- Nie jest człowiekiem wolnym, ale jest człowiekiem na wolności - powiedziała prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego, odnosząc się do Sebastiana M., podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Adamiak wyjaśniła, że jego areszt został uchylony w procedurze ekstradycyjnej.

Sebastian M.
fot. PSP, Prokuratura

Sebastian M., który jest podejrzewany o spowodowanie dramatycznego wypadku na A1, w którym życie straciła trzyosobowa rodzina, opuścił zakład zamknięty. Jak podają media, "jego areszt został uchylony". Informacje potwierdziła też rzecznik prasowa prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak. Wyjaśnił, że do uchylenia doszło w procedurze ekstradycyjnej. 

Sebastian M. jest na wolności. Wciąż przebywa w Dubaju

Adamiak dodała też, że władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zastosowały wobec Sebastiana M. środki, które mają gwarantować, że ten nie opuści kraju. - Ma zakaz opuszczania terytorium wraz z odebraniem paszportu - powiedziała. Co ciekawe, M. ma podwójne obywatelstwo - polskie i niemieckie - mimo tego, odebrano mu jedynie paszport niemiecki. Żeby wyjść na wolność, musiał też zapłacić kaucję. 

- Sebastian M. nie jest człowiekiem wolnym, ale jest człowiekiem na wolności. Jego możliwości poruszania się poza terenem Zjednoczonych Emiratów Arabskich są ograniczone - zapewnia Anna Adamiak, cytowana przez portal tvn24.pl.

"Współpraca jest spowolniona. Organy nie odpowiadają sprawnie"

Najważniejsze pytanie w tej sprawie brzmi: Kiedy Sebastian M. będzie mógł zostać przewieziony do Polski. Adamiak wyjaśnia, że "procedura ekstradycyjna się toczy". - Współpraca, pomimo podpisanej umowy o współpracy prawnej w sprawach karnych między Polską a ZEA, jest spowolniona. Organy nie odpowiadają sprawinie - powiedziała. 

Redakcja poleca

Sebastian M., który odmówił poddania się ekstradycji, wciąż jest poszukiwany czerwoną notą Interpolu. Adamiak wyjaśniła, że "pozostanie w systemie, dopóki nie zostanie skutecznie doprowadzony na terytorium Polski". 

Tragiczny wypadek na A1. Zginęła trzyosobowa rodzina 

Przypomnijmy, że do makabrycznego wypadku na A1 doszło 16 września 2023 roku w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie). Życie straciła tam trzyosobowa rodzina - dwoje rodziców i ich pięcioletni synek. Ich ciała wydobyto z samochodu marki Kia, który doszczętnie spłonął. 

Od samego początku sprawa budziła wiele kontrowersji. Zaczęło się od informacji strażaków, którzy przekazali, że "doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych". Dwa dni po wypadku w oficjalnym komunikacie policji mogliśmy przeczytać, że to kierowca kii "z niewyjaśnionych na chwilę obecną przyczyn uderzył w bariery energochłonne, po czym auto zapaliło się". Funkcjonariusze nie wspomnieli o bmw, którym jechał Sebastian M. 

Służby zwlekały. Sebastian M. opuścił kraj

Po niemal tygodniu, 24 września, policjanci wydali kolejne oświadczenie. W tym mogliśmy już przeczytać, że w wypadku uczestniczyły dwa samochody - kia i bmw. Wyjaśniono tam, że funkcjonariusze "zabezpieczyli ślady i przesłuchali świadków". "Dotarliśmy również do szeregu nagrać z kamer, które, mamy nadzieję, pozwolą wyjaśnić, co było przyczyną tej ogromnej tragedii. Przedmiotem tego śledztwa jest również wyjaśnieni, czy zachowanie kierującego bmw miało bezpośredni wpływ na zaistnienie przedmiotowego zdarzenia" - czytaliśmy w oświadczeniu. 

Redakcja poleca

Ostatecznie Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim zarzuciła Sebastianowi M. spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Opublikowano jego wizerunek i wystawiono za nim list gończy. W czasie, gdy służby pracowały nad sprawą Sebastian M. zdążył już wyjechać z Polski. Okazało się, że przebywa w Dubaju, gdzie pozostaje do dziś.

Źródło: Radio ZET/tvn24.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET