Matka i jej dwie córki zostały napadnięte, gdy podróżowały samochodem w środę wieczorem w dzielnicy Clapham położonej w południowej części stolicy Wielkiej Brytanii. Policja otrzymała zgłoszenie o ataku z użyciem “żrącej substancji”.
Jeden ze świadków powiedział BBC, że matka płakała i powtarzała: „Nie widzę, nie widzę”, gdy próbował jej pomóc. - To było dość przerażające - opisał.
Matka i córka oblane żrącą substancją w południowym Londynie
Małżeństwo mieszkające w pobliżu powiedziało, że wybiegło na ulicę po tym, jak usłyszało wołanie o pomoc, a następnie odgłos kolizji drogowej. - Wyszliśmy na zewnątrz i zobaczyliśmy tego gościa, który wyciągnął dziewczynę z samochodu i dwukrotnie powalił ją na ziemię – relacjonował mężczyzna, który nie chciał podać swojego nazwiska. Dodał, że napastnik rzucił się do ucieczki. Policja wciąż go poszukuje.
Świadkowie i policjanci udzielili pomocy kobiecie i jej córkom, ale również doznali obrażeń od substancji, którą napastnik oblał poszkodowane. Ranni skarżyli się na “uczucie pieczenia”. Łącznie poszkodowanych zostało dziewięć osób. Jednej z nich udzielono pomocy na miejscu, a osiem zabrano do szpitala: pięć do specjalistycznej placówki, a trzy do lokalnego szpitala. Jedna osoba po otrzymaniu pomocy medycznej została już zwolniona do domu.
Policja poinformowała, że wśród poszkodowanych jest trzech funkcjonariuszy policji, którzy odnieśli lekkie obrażenia. Nie wiadomo, jak poważnie ranna jest zaatakowana kobieta i jej córki. Rzecznik londyńskiej straży pożarnej powiedział, że strażacy użyli specjalistycznego sprzętu, aby wykryć substancję żrącą użytą podczas ataku. Śledczy wciąż pracują nad jej identyfikacją.
Jak dotąd nie dokonano żadnego aresztowania, a policja zapewniła, że tak szybko, jak to możliwe, przekaże aktualne informacje o stanie rannych. Lokalni radni we wspólnym oświadczeniu stwierdzili, że zarówno oni, jak i społeczność są całkowicie zszokowani tym, co się stało.
Źródło: Radio ZET/BBC/"The Guardian"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET