Sensacyjne ustalenia ws. "Buddy”. Znamy szczegóły zarzutów, oszustwo na miliony złotych
Jak dowiedział się Onet, nawet 60 milionów złotych straty dla Skarbu Państwa miała wygenerować działalność youtubera "Buddy” i jego otoczenia, związana z prowadzeniem loterii internetowych. Główny zarzut, jaki prokuratura postawiła Kamilowi L., to zaniżanie wpływów podatkowych ze sprzedawanych przez niego losów.
Sensacyjne ustalenia ws. "Buddy”. Straty sięgające milionów złotych
Youtuber Kamil L., znany jako "Budda", oraz jego partnerka Aleksandra K., znana jako "Grażynka", trafili na trzy miesiące do aresztu. Decyzja wynika z faktu, iż oboje podejrzani są o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która miała zajmować się organizacją nielegalnych loterii, wyłudzaniem VAT-u oraz praniem brudnych pieniędzy. Oprócz nich aresztowani zostali jeszcze: Tomasz Ch., Adam U. i Bartosz G.
W sprawie co i rusz pojawiają się nowe wątki. Media sugerowały, że służby miały przyglądać się działalności Kamila L. już od roku i nie wykluczają, że sprawa może mieć związek z niemieckim śledztwem ws. międzynarodowego układu, zajmującego się wyłudzaniem VAT. W czerwcu w tej sprawie skazano trzy osoby, w tym Marcina K., znajomego "Buddy". Polak usłyszał nieprawomocny wyrok 10 lat więzienia za spowodowania szkody podatkowej na kwotę 50 mln euro. On i jego wspólnicy handlowali luksusowymi autami i unikali przy tym płacenia podatków.
Jednak do zupełnie innych informacji dotarli dziennikarze Onetu. Według nich główny zarzut, jaki prokuratura postawiła "Buddzie”, to zaniżanie wpływów podatkowych ze sprzedawanych przez niego losów. On i jego otoczenie, w zorganizowanych przez siebie loteriach, sprzedawali e-booki z wydawnictwa Influi, zamiast losów, uprawniających do wzięcia udziału w losowaniu. Dlatego zamiast stawki 20 proc., jaką obłożone są loterie, youtuber oddawał państwu tylko 5 proc. swoich przychodów.
Taki proceder został wykryty, ponieważ wielomilionowe przepływy z jego kont wzbudziły zainteresowanie służb skarbowych. Jak szacuje Onet, przychody z tej działalności mogły sięgnąć nawet 400 milionów złotych, a Skarb Państwa na nieuczciwym patencie stracił blisko 60 milionów złotych.
Roman Giertych będzie bronił "Grażynki”?
Sprawa "Buddy” jest głośna również z innego powodu. W mediach pojawiły się bowiem informacje o znanych adwokatach - Jacku Dubois i Romanie Giertychu, którzy mają być w nią zaangażowani. Z ustaleń WP wynika, że Dubois finalizuje rozmowy ze sztabem pełnomocników "Buddy", które "prawdopodobnie" zakończą się sukcesem. Nieco inaczej sprawa wygląda z Giertychem.
We wtorek pisaliśmy, że matka "Grażynki" chce, by właśnie poseł KO reprezentował jej córkę w sądzie. Problem w tym, że kobieta ma już trzech obrońców, więc zgodnie z prawem jeden musiałbym zrezygnować, by zrobić miejsce dla Giertycha. " Do kancelarii, która teraz ją reprezentuje, wysłała wypowiedzenie wszystkich upoważnień. Ale kancelaria nie chce się wycofać" - informował szczeciński reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski.
Adwokat - jak donosi "Gazeta Wyborcza" - miał już złożyć w Prokuraturze Krajowej stosowne pismo, w którym twierdzi, że jest obrońcą Aleksandry K., "ustanowionym przez jej matkę, która ma ustne pełnomocnictwo od córki". Nie otrzymał jednak ze strony PK żadnej odpowiedzi. Co więcej, według nieoficjalnych informacji, szczecińscy prawnicy "Grażynki" mieli namawiać ją do przyznania się do winy i pójścia na współpracę z prokuraturą.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET