`

Skradzione skarby królów nie przepadły. Bezcenny artefakt wraca z Niemiec do Polski

2 min. czytania
18.06.2026 16:09
Obserwuj nas na Google

Niezwykłe losy królewskiego skarbu, który po latach wraca do ojczyzny. Wyjęty z grobu na Wawelu, wywieziony przez żołnierzy Wehrmachtu i odnaleziony w Niemczech - złoty pierścień Zygmunta Starego przetrwał wojenną zawieruchę. Polscy muzealnicy mówią o wielkim święcie i apelują o pomoc, bo w ukryciu wciąż mogą znajdować się inne zaginione kosztowności.

Pierścien Zygmunta Starego
fot. Gerard/Reporter

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak pierścień Zygmunta I Starego wrócił do Polski.
  • Dlaczego pierścień nie trafi na Wawel, lecz do Muzeum Czartoryskich.
  • Co mówi Dariusz Nowacki o przyszłych poszukiwaniach zaginionych artefaktów.
  • Dlaczego wartość historyczna pierścienia jest tak ważna dla Polski.

Cenny artefakt wraca do Polski

Do Polski wracają zrabowane przez Niemców w czasie II wojny światowej skarby. Wśród nich jest m.in. złoty pierścień króla Zygmunta I Starego z XVI w. - To jest bardzo ważny moment, dlatego że udowodniono, że kosztowności z tego wielkiego bogactwa jakim była Szkatuła Królewska zrabowana przez żołnierzy Wermachtu nie przepadły - powiedział Dariusz Nowacki, kurator zbiorów złotnictwa w Zamku Królewskim na Wawelu. 

- Ten pierścień zapewne nie jest jedyną kosztownością, jaka przetrwała do dziś. Musimy pokazywać zdjęcia ukazujące szuflady Szkatuły Królewskiej, bo być może te przedmioty tkwią gdzieś nierozpoznane w jakichś zakamarkach w Niemczech - dodał. 

Pierścień Zygmunta Starego

Ekspert wyjaśnił, że pierścień został włożony do trumny Zygmunta I Starego. - Tę trumnę w 1791 roku otwierał Tadeusz Czacki za wiedzą kapituły i króla Stanisława Augusta. Czacki zabrał pierścień do swojej kolekcji w Porycku na Wołyniu, a po jego śmierci trafił do najstarszego polskiego muzeum, do Świątyni Sybilli w Puławach - mówił. 

Redakcja poleca

- Wiemy, że w latach 50. znalazł się w kolekcji niemieckiego badacza biżuterii, a ten przekazał go do muzeum w Pforzheim. Odkryła go tam prof. Ewa Letkiewicz z Lublina w 2003 roku - wyjaśnił Dariusz Nowacki. Procedura odzyskania pierścienia trwała więc ponad dwie dekady. 

- Jego wartość historyczna jest fenomenalna, bo jesteśmy tak dalece przetrzebieni, jeśli chodzi o zbiory królewskie, że każdy istniejący artefakt to wielka sprawa - dodał. Ekspert opisał też pierścień jako stosunkowo skromny z osadzonym diamentem. 

Gdzie trafi pierścień?

Pierścień nie wróci na Wawel, trafi do Muzeum Czartoryskich. - Z powodu tej historii XIX i XX wiecznej jest bardzo godnym do tego miejscem. Kibicujemy im, żeby jak najszybciej pokazali ten pierścień wszystkim, którzy chcą go oglądać, bo to jest wielkie święto dla polskiego muzealnictwa.

Zaginionych artefaktów jest oczywiście więcej, a Dariusz Nowacki ma nadzieję, że z czasem uda się odnaleźć ich jak najwięcej. Problem w tym, że rynek dzieł sztuki jest ogromny, niewykluczone, że cenne przedmioty pamiętające czasy świetności Rzeczpospolitej znajdują się w USA, Japonii czy Australii.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET