Koniec marzeń o gigantycznym Muzeum Rzezi Wołyńskiej. Sąd nie miał wątpliwości

4 min. czytania
12.05.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Miasto Chełm nie odzyska 180 mln zł dotacji na budowę Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, które otrzymało w ostatnich dniach rządów PiS, a straciło za rządów obecnej kolacji. Właśnie zapadła ostateczna decyzja sądu apelacyjnego w tej sprawie - ustaliło RadioZET.pl. Możliwe, że bez ogromnego wparcia trzeba będzie znacznie ograniczyć zakres inwestycji.

Obchody 82. rocznicy Zbrodni Wołynskiej w Chełmie, 11.07.2025
fot. Jan Rutkowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego sąd odrzucił zażalenie miasta Chełm w sprawie odebrania dotacji na budowę Muzeum Rzezi Wołyńskiej.
  • Jakie są plany dla Muzeum Rzezi Wołyńskiej po cofnięciu dotacji.
  • Kto wspiera budowę Muzeum Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie.

Decyzja w sporze prawnym dotyczącym odebrania dotacji na budowę Muzeum Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Chełmie przez Ministerstwo Kultury zapadła tuż przez długim weekendem majowym. Sąd Apelacyjny w Lublinie uznał, że droga sądowa jest w tym wypadku niedopuszczalna. Postanowienie jest prawomocne.

- Zażalenie zostało oddalone. Uzasadnienie tej decyzji nie zostało sporządzone, dzieje się to na wniosek strony postępowania. Można tylko się domyślać, że tutejszy sąd podzielił argumenty zawarte w decyzji sądu pierwszej instancji - mówi portalowi RadioZET.pl sędzia Magdalena Kuczyńska, rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Lublinie ds. cywilnych.

Koniec sądowego sportu. Chełm nie odzyska 180 mln zł dotacji

Chodzi o ogromne pieniądze. Najpierw Ministerstwo Kultury kierowane przez Piotra Glińskiego z PiS w listopadzie 2023 roku przyznało miastu Chełm, którego prezydentem jest związany z PiS Jakub Banaszek, aż 180 mln zł dotacji na budowę muzeum. Działo się to w ostatnich dniach rządów partii Jarosława Kaczyńskiego.

Jednak już w styczniu 2024 roku nowy minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz cofnął tę decyzję. Prezydent Banaszek po odebraniu dotacji skierował sprawę do sądu. W pierwszej instancji sędzia Piotr Ryng z Sądu Okręgowego w Lublinie uznał, że rozpatrywanie sprawy przed sądem powszechnym jest niedopuszczalną drogą. Decyzja o przyznaniu dotacji nie jest umową cywilnoprawną, ale porozumieniem administracyjnym. „Kwestia zatem ustalenia (obowiązywania) takiego porozumienia czy związanej z tym skuteczności jego rozwiązania nie należy do sądów powszechnych, lecz do sądów administracyjnych” - czytamy w uzasadnieniu postanowienia sądu.

Sąd Apelacyjny w Lublinie tę decyzję podtrzymał na posiedzeniu 28 kwietnia tego roku. To kończy postępowanie przed sądem powszechnym. Władze Chełma mogłoby jeszcze rozważyć drogę przed sądem administracyjnym. Jednak już w marcu, gdy o to pytaliśmy, Kacper Jasyk z Urzędu Miasta Chełm odpisał krótko, że taka ścieżka nie jest brana pod uwagę. To oznacza, że prezydent Banaszek zrezygnował z walki o wspominane 180 mln zł.

Redakcja poleca

Ludowcy przyszli z pomocą. „Porozumienie ponad podziałami”

Nie oznacza to jednak, że Muzeum Rzezi Wołyńskiej nie powstanie. Pomocną dłoń w tej sprawie do włodarzy miasta wyciągnął wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, lider  PSL. Pod koniec marca podpisał list intencyjny z prezydentem Chełma. Porozumienie zakłada, że Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej będzie filią Muzeum Wojska Polskiego.

O tym, dlaczego tak się stało, mówił RadioZET.pl Krzysztof Hetman, europoseł PSL z Lublina (choć do europarlamentu starował z Wielkopolski). - PSL od wielu lat zabiega o powstanie muzeum upamiętniającego ofiary Rzezi Wołyńskiej. W przeszłości, z inicjatywy naszych lokalnych działaczy, powstał Pomnik Piety Wołyńskiej w Chełmie. Dlatego w sprawie muzeum zgadzamy się z prezydentem Jakubem Banaszkiem. Natomiast jest różnica między poprzednim pomysłem budowy ogromnego obiektu, bez żadnego planu, a koncepcją, która została niedawno przedstawiona przez wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Odebranie dotacji na budowę muzeum było spowodowane właśnie tym, że mieliśmy do czynienia z polityczną zagrywką. To już za nami. Nie obrażamy się na to, że prezydent Chełma reprezentuje inne środowisko polityczne. Są sprawy, w których potrafimy się porozumieć ponad podziałami - przekonywał na początku kwietnia Krzysztof Hetman.

Także Władysław Kosiniak-Kamysz i Jakub Banaszek mówili o tym, że projekt powstaje ponad politycznymi podziałami. Władze Chełma przeszły już od zapowiedzi do czynów i m.in. wybrały firmę, która zajmie się przebudową budynku przy ul. Hrubieszowskiej 102. Ma to być pierwszy etap prac. Natomiast projekt pozostałej części terenu powinien być gotowy w wakacje tego roku. Władze Chełma na wspomniane dwa pierwsze etapy prac przeznaczą 10 milionów złotych.

Skąd wziąć 170 mln zł? Chełmscy politycy mają poważne wątpliwości

Na razie nie wiadomo, co z pozostałą częścią. Według założeń cały kompleks, w którego skład oprócz muzeum, wejdzie też Centrum Prawdy i Pojednania im. Lecha Kaczyńskiego, miał objąć teren o powierzchni sześciu hektarów. - Trudno sobie wyobrazić, że bez zewnętrznego wsparcia miastu uda się zrealizować cały projekt. Trwa budowa stadionu, który kosztuje 100 mln zł, tyle samo może pochłonąć budowa hali sportowej, którą zapowiedział prezydent. Do tego dochodzi sporo innych inwestycji. Nie wiem, skąd w napiętym budżecie znaleźć jeszcze 170 mln zł - mówi jeden z chełmskich polityków.

Redakcja poleca

Ministerstwo Obrony Narodowej przyznaje, że w jego gestii będzie tylko część całego założenia. „Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie będzie funkcjonować jako oddział Muzeum Wojska Polskiego. Jego organizacja oraz działalność będą finansowane z dotacji resortu Obrony Narodowej” - czytamy w mailu od Wydziału Medialnego MON. O Centrum Pamięci i Pojednania nie ma ani słowa.

Natomiast Kacper Jasyk pytany o tę kwestię przyznał niedawno, że Centrum Prawdy i Pojednania pozostanie w gestii miasta Chełm. O dalsze decyzje w sprawie budowy oraz finansowanie inwestycji chcieliśmy zapytać w poniedziałek prezydenta Chełma Jakuba Banaszka. Nie odbierał jednak od nas telefonu. Do urzędu wysłaliśmy pytania, czekamy na odpowiedź.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET