`

Śmiertelne zatrucie galaretą. Prokuratura nie wyklucza zmiany zarzutu

2 min. czytania
05.04.2024 10:30
Obserwuj nas na Google

Zatrucie azotynem było bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny, który zjadł galaretę mięsną, kupioną na targowisku w Nowej Dębie (woj. podkarpackie) – wynika z opinii biegłych. Prokuratura nie wyklucza zmiany zarzutu dla podejrzanego w sprawie małżeństwa na nieumyślne spowodowanie śmierci – poinformował rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury prok. Andrzej Dubiel.

Śmierć po zjedzeniu galarety
fot. BEATA OLEJARKA/AGENCJA SE/East News, zdj. lustracyjne

W lutym kraj obiegła wiadomość o śmierci 56-latka, który zjadł kupioną na targu w Nowej Dębie galaretę garmażeryjną. Do szpitala trafiły także dwie kobiety z objawami ostrego zatrucia pokarmowego. Funkcjonariusze zatrzymali małżeństwo spod Mielca - 55-letnią Reginę S. i 56-letniego Wiesława S. Usłyszeli oni zarzut, że działając wspólnie i w porozumieniu narazili na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Niespełna dwa miesiące od tamtych zdarzeń ustalono, co spowodowało śmierć 56-latka z Ukrainy. - Zatrucie azotynem było bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny, który zjadł galaretę mięsną, kupioną na targowisku w Nowej Dębie – wynika z opinii biegłych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prok. Andrzej Dubiel przekazał PAP, że właśnie do prokuratury wpłynęła opinia biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej, wydana po przeprowadzonej sekcji zwłok mężczyzny. Prokurator dodał, że wykonano też badania toksykologiczne wycinków pobranych ze zwłok zmarłego.

Śmiertelne zatrucie galaretą. Nowe fakty z prokuratury

Prok. Dubiel zaznaczył, że wnioski patomorfologów są zbieżne z wynikami galarety mięsnej, w której biegli wykryli azotyn w stężeniu toksycznym dla człowieka – ponad 100-krotnie przekraczającym dopuszczalne normy.

Redakcja poleca

Na początku marca dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach (woj. lubelskie) Stanisław Winiarczyk poinformował PAP, że w próbkach galarety z targowiska w Nowej Dębie, którą zjadły trzy osoby, wykazano obecność azotynu sodu na toksycznym dla człowieka poziomie od 16 do 19 tys. miligramów na kilogram.

Wyjaśnił też, że zgodnie z przepisami azotyn sodu jest stosowany do peklowania mięsa. Dopuszczalna jego zawartość w procesie peklowania surowego mięsa waha się od 100 do 150 mg/kg produktu. Po procesie technologicznym w gotowym produkcie poziom azotynu obniża się do 20-50 mg/kg. Takie wartości są bezpieczne dla zdrowia człowieka.

- Tak więc należy przyjąć, że pomiędzy zjedzeniem przez pokrzywdzonego tej galarety mięsnej a jego zgonem zachodzi ścisły związek przyczynowo-skutkowy – zauważył prok. Dubiel. I dodał, że nie jest wykluczona zmiana zarzutu na nieumyślne spowodowanie śmierci, za co grozi surowsza kara, bo do 5 lat więzienia. Obecnie prokurator analizuje dowody pod kątem takiej możliwości.

W domu zatrzymanego małżeństwa policjanci zabezpieczyli około 20 kg wyrobów mięsnych, które zostały przebadane przez Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Regina S. i Wiesław S. hodowali trzodę chlewną dla podreperowania budżetu domowego i wyrabiali z niej wędliny i produkty garmażeryjne, które następnie sprzedawali na targowisku w Nowej Dębie.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET