`

Spektakularna kradzież w Luwrze. Polskie muzea sprawdzają swoje zabezpieczenia

2 min. czytania
20.10.2025 17:02
Obserwuj nas na Google

Po spektakularnej kradzieży ośmiu klejnotów koronnych z paryskiego Luwru polskie muzea i instytucje kultury rozpoczęły weryfikację własnych systemów zabezpieczeń i procedur. Małgorzata Omilanowska, dyrektorka Zamku Królewskiego w Warszawie, przyznaje, że przed takimi atakami nie sposób się uchronić. 

Muzeum
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak polskie muzea reagują na kradzież w Luwrze.
  • Dlaczego pełne zabezpieczenie muzeów jest trudne.
  • Co skradziono podczas napadu w Luwrze.
  • Które środki bezpieczeństwa stosowali złodzieje w Luwrze.

Polskie muzea sprawdzają zabezpieczenia po kradzieży w Luwrze

Po tym, jak świat obiegła wiadomość o głośnej  kradzieży w paryskim Luwrze, polskie muzea i instytucje kultury zdecydowały się na sprawdzenie swoich zabezpieczeń. Placówki na własną rękę sprawdzają zabezpieczenia eksponatów i procedury reagowania na ewentualną kradzież. 

Małgorzata Omilanowska, dyrektorka Zamku Królewskiego w Warszawie, mówi w Radiu ZET, że przed tak zuchwałymi napadami, jak ten w Luwrze, zwyczajnie nie sposób się ustrzec. - My nie mamy środków, i tu nie chodzi o Polskę, Luwr też nie ma środków, na to, żeby przy każdym obiekcie postawić uzbrojonego po zęby strażnika - mówi. 

- Tak po prostu się nie da. Tu chodzi o to, żeby ludzie mogli nas odwiedzić, zobaczyć eksponaty. Nie może być tak, że wszędzie będą szyby pancerne - dodaje Małgorzata Omilanowska. Dodatkowy audyt zabezpieczeń najważniejszych polskich eksponatów prowadzi też ministerstwo kultury. 

Kradzież klejnotów koronnych w Luwrze

Przypomnijmy, że w niedzielę rano doszło do zuchwałej kradzieży ośmiu klejnotów koronnych z jednej z galerii paryskiego muzeum. Złodzieje, którzy pozostają nieuchwytni,  użyli podnośnika na ciężarówce, którym dostali się wprost do gmachu Luwru przez okno balkonowe.

Użyli przecinarek, by wyjąć klejnoty z witryny. Dziennik „Le Parisien” podał, że dwóch sprawców, ubranych w kamizelki odblaskowe, udawało robotników. Sprawcy ustawili pachołki ostrzegawcze przy podnośniku. Policję zaalarmował jeden z przechodniów. Włamywacze odjechali na skuterach. Spektakularny rabunek trwał - według MSW - siedem minut. Po kradzieży Luwr pozostaje zamknięty.

Redakcja poleca

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET