Spot promocyjny z Lewandowskim to porażka? Tusk reaguje: nie jestem reżyserem

3 min. czytania
20.08.2026 19:56
Obserwuj nas na Google

Pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski Barbara Mróz-Gorgoń ciężko pracuje, żeby ruszyć ze zintegrowaną kampanią, wszyscy będą bardzo zadowoleni z efektów tej pracy, ale potrzeba jeszcze trochę czasu - powiedział w czwartek premier Donald Tusk, pytany o spot promujący Warszawę, w którym zagrali m.in. Jesse Eisenberg i Robert Lewandowski. 

Spot
fot. PAP, YouTube (screen)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie cele ma kampania POLAND. More than you expected.
  • Dlaczego spot promujący Warszawę uznano za porażkę.
  • Kto występuje w spocie promującym Polskę.
  • Co Donald Tusk sądzi o spocie promującym Warszawę.

Tusk o spocie promującym Warszawę: nie jestem reżyserem

We wtorek Polska Organizacja Turystyczna (POT) zainaugurowała międzynarodową kampanię „POLAND. More than you expected” (Polska. Więcej niż myślisz), przygotowaną na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki. W ramach kampanii m.in. w mediach społecznościowych POT został opublikowany 30-sekundowy spot promujący Warszawę, z udziałem piłkarza Roberta Lewandowskiego, modelki Anji Rubik oraz amerykańskiego aktora i reżysera polskiego pochodzenia Jesse'ego Eisenberga. Według czwartkowego raportu Res Futura 85 proc. internautów uznało reklamę za wizerunkową porażkę.

- Niektóre pomysły fajne. To spot przygotowany przez Polską Organizację Turystyczną. Nie jestem jego reżyserem i scenarzystą, bo gdybym był, to bym pewnie może trochę inaczej ten scenariusz zbudował. Ale jak wiecie, mamy pełnomocniczkę rządu ds. promocji marki Polski i prof. Mróz-Gorgoń ciężko pracuje, byśmy ruszyli z kampanią, już zintegrowaną ze wszystkimi dziedzinami życia i myślę, że wszyscy będą bardzo zadowoleni z efektów tej pracy, ale jeszcze chwilę czasu potrzebujemy - mówił Donald Tusk podczas czwartkowej konferencji prasowej. 

Oglądaj

Premier podkreślił, że zaprzyjaźnił się z Eisenbergiem i cieszy się, że zobaczył go w spocie promującym Warszawę. - Towarzyszyłem mu wtedy, gdy odbierał ode mnie koszulkę reprezentacji Polski i widziałem, jak bardzo był wzruszony i zaangażowany emocjonalnie - przyznał. Pytany o krytykę spotu w mediach społecznościowych, odparł, że „zdania są podzielone i zawsze będą podzielone, jak w każdym temacie”.

Celem kampanii jest promocja Polski jako kierunku turystycznego w czterech krajach europejskich: Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoszech oraz w USA. Materiały promocyjne obejmują 30-sekundowe spoty oraz krótsze materiały przystosowane do platform, takich jak Facebook czy Instagram. Oprócz Warszawy promowane mają też być Kraków i Gdańsk, a w spotach ma pojawić się także Lech Wałęsa. Jak zaznaczyła prezeska POT Magdalena Krucz, promocja ma na celu pokazać Polskę „jako kraj piękny, bezpieczny i taki, który ma do zaoferowania znacznie więcej, niż można się spodziewać”. Kampania kosztowała 7 mln zł i potrwa do 15 grudnia.

Res Futura: 1,5 mln zasięgu, aż 85 proc. internautów uznała spot za porażkę

Według analizy Res Futura reklama Warszawy we wtorek i środę dotarła do 1,5 mln użytkowników internetu. Ok. 85 proc. internautów uznało spot za wizerunkową porażkę, a 15 proc. oceniło, że dobrze promuje on Polskę. Najbardziej krytykowane było same wykonanie spotu (montaż, tempo, dobór ujęć) i to, ile miejsca w kadrze zajęły twarze bohaterów kosztem obrazu samej Polski. Ponadto internauci spierali się, kto właściwie powinien reprezentować kraj za granicą. Pojawiły się również pytania o zasadność i rozliczalność kilkumilionowego wydatku publicznego na krótkie materiały wideo.

Redakcja poleca

Res Futura odnotowała też w sieci krytykę udziału Lecha Wałęsy jako postaci dzielącej opinię publiczną, a także wątek kwestionujący sens obecności Jesse’ego Eisenberga w kampanii, prowadzony częściowo w tonie ksenofobicznym. Według analityków głosy broniące castingu i pomysłu kampanii stanowiły wyraźną mniejszość w mediach społecznościowych. Najczęściej odwoływały się do międzynarodowej rozpoznawalności Lewandowskiego i Wałęsy jako argumentu silniejszego niż estetyczne zastrzeżenia.Eksperci Res Futury zwrócili uwagę, że opublikowany spot to dopiero pierwszy z zapowiedzianych odcinków kampanii. „Ocena całości utrwala się już teraz, zanim widzowie poznają pozostałe części, co daje twórcom ograniczony czas na zmianę ramy odbioru, zanim negatywne pierwsze wrażenie stwardnieje w opinii” - wskazano w raporcie.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET