„Obniżka przez podwyżkę”. Tusk bierze się za podatki, w sieci lawina komentarzy
Donald Tusk zapowiedział zmiany w opodatkowaniu dochodów w Polsce. Według tego planu pierwszy próg podatkowy wzrósłby ze 120 do 130 tys. zł rocznie, wprowadzona zostałaby również dodatkowa stawka dla osób, których dochody znajdą się w przedziale od 130 do 150 tys. zł. Rządowy pomysł skomentowali już zarówno politycy koalicji, jak i ci związani z opozycją i ośrodkiem prezydenckim.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w podatkach zaproponował Donald Tusk.
- Kiedy zostanie podniesiony pierwszy próg podatkowy.
- Których podatników dotyczy nowa stawka 24 proc.
- Dlaczego zmiana w opodatkowaniu jest istotna dla większej grupy podatników.
Tusk chce zmian w podatkach. W sieci pojawiły się komentarze
Rząd chce zmienić zasady opodatkowania dochodów w Polsce. Donald Tusk zapowiedział podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł rocznie oraz wprowadzenie dodatkowej stawki dla osób, których dochody znajdą się w przedziale od 130 do 150 tys. zł. Jednocześnie większe obciążenia mają objąć największe przedsiębiorstwa. Na razie są to główne założenia propozycji, która będzie wymagała dalszych prac legislacyjnych.
Propozycja przedstawiona przez premiera - któremu podczas środowej konferencji prasowej towarzyszył minister finansów Andrzej Domański - spotkała się już reakcjami polityków różnych ugrupowań. Swoje opinie na temat rządowej inicjatywy fiskalnej zaprezentowali w mediach społecznościowych.
„Tusk ogłosił szumnie manewr księgowy zgodnie z zasadą: obniżka przez podwyżkę” - ocenił rzecznik PiS Rafał Bochenek. Jak dodał, „gdyby Tusk chciał pomóc powinien: wprowadzić kwotę wolną od podatku na poziomie 60 tys. zł i uwzględnić propozycję PiS podnoszącą próg podatkowy z poziomu 120 tys. zł do 180 tys. zł”.
„Tusk znowu próbuje sprzedać Polakom podatkową kosmetykę jako wielką obniżkę podatków. Tyle że liczby bezlitośnie obnażają ten PR. Przy 180 tys. zł podstawy opodatkowania propozycja Tuska to zaledwie 3 600 zł oszczędności. Nasza propozycja to aż 12 000 zł więcej w Portfelu. PiS zostawia Polakowi w kieszeni o 8 400 zł więcej! I jeszcze jedno: Tusk wymyśla nową stawkę 24% już od 130 tys. zł. My mówimy jasno: 12% aż do 180 tys. zł. Nie pudrujcie systemu. Nie mnóżcie progów. Obniżcie ludziom podatki naprawdę!” - czytamy we wpisie innego polityka PiS Mariusza Błaszczaka.
„Symboliczne podwyższenie progu podatkowego, ale w zamian potężne uderzenie w polskie małe firmy. Dopiero co rząd PiS wyrzucał setki tysięcy przedsiębiorstw z podatku liniowego na ryczałt, a teraz rząd KO obniża limit ryczałtu prawie dziesięciokrotnie. To jest kolejna negatywna rewolucja podatkowa dla mnóstwa polskich małych firm!” - stwierdził jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen.
„Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną tak, jak obiecywali w kampanii wyborczej. Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania” - skomentował z kolei szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker.
Do propozycji rządu odnieśli się także politycy koalicji rządzącej. „Nowe zmiany w progach podatkowych to realny zysk dla 3,5 miliona Polek i Polaków. Dzięki temu praca będzie się bardziej opłacać, a w portfelach zostanie więcej pieniędzy. To krok w dobrą stronę, szczególnie pamiętając o podatkowym bajzlu, jaki tworzyli nasi poprzednicy” - stwierdził wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na komentarz pozwoliła sobie też ministra funduszy i polityki regionalnej oraz liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jej zdaniem „nauczyciele, ratownicy, ciężko pracujący Polacy dostaną ulgę i większą sprawiedliwość podatkową”. „Czekamy na projekt ustawy, bo jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach” - napisała na platformie X.
Nowe propozycje podatkowe rządu. O co chodzi?
Obecnie osoby uzyskujące dochód do 120 tys. zł rocznie znajdują się w pierwszym progu podatkowym i obowiązuje je stawka 12 proc. Po przekroczeniu tej kwoty nadwyżka dochodu jest objęta stawką 32 proc. Planowana reforma zakłada podniesienie granicy pierwszego progu do 130 tys. zł. Jednocześnie pomiędzy 130 a 150 tys. zł miałaby obowiązywać nowa stawka w wysokości 24 proc. Oznaczałoby to złagodzenie obciążenia dla części podatników, którzy obecnie po przekroczeniu 120 tys. zł wchodzą w drugi próg.
Zmiana może mieć znaczenie dla coraz większej grupy podatników. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w 2025 roku drugi próg podatkowy przekroczyło 2 mln 411 tys. osób. To niemal o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Obecnie około 11 proc. podatników rozliczających się według skali podatkowej trafia do drugiego progu.
Źródło: Radio ZET/PAP/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET