Sprzedawcy załamani przed Wszystkich Świętych. „To jest plaga”

3 min. czytania
30.10.2026 16:24
Obserwuj nas na Google

Już w niedzielę Polacy będą obchodzić uroczystość Wszystkich Świętych. To szczytowy okres sezonu dla przedsiębiorców zajmujących się sprzedażą zniczy i kwiatów przy cmentarzach. Coraz więcej z nich narzeka na duże sieci marketów, które ich zdaniem prowadzą nieuczciwą konkurencję. - To powinny być nasze żniwa, a markety je nam zabierają - mówi wprost portalowi RadioZET.pl jedna ze sprzedawczyń. 

Wszystkich Świętych - sprzedawcy
fot. Maksym Daniszewski/ Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego liczba stoisk przy cmentarzach maleje.
  • Jak markety wpływają na sprzedaż zniczy i kwiatów według przedsiębiorców.
  • Jakie strategie stosują prywatni sprzedawcy, aby zwiększyć ruch.

Wszystkich Świętych: Markety wypierają prywatnych przedsiębiorców

Tłumy ludzi przy stoiskach ze zniczami, kwiatami i wieńcami - to widok kojarzony z uroczystością Wszystkich Świętych. W ostatnich latach liczba stoisk przy cmentarzach jednak zdecydowanie się zmniejszyła. Jak przekonują prywatni sprzedawcy, to efekt tego, że Polacy decydują się zakup zniczy i kwiatów w dużych sieciach sklepów. - Markety to nasze przekleństwo. Ludzie kupują trzy znicze i czwartego dostają gratis. Ale ja się im nie dziwię, emerytury są jakie są, a ludzie idą tam, gdzie jest taniej - mówi portalowi RadioZET.pl pani Krystyna, która sprzedaje znicze na jednym ze szczecińskich cmentarzy.

Niektórzy sprzedawcy przyznają wprost - z roku na rok idzie coraz gorzej. Tłumaczą, że znaleźli się w impasie - nie mogą podwyższać cen, aby wciąż móc rywalizować z marketami, a towar w hurtowniach wciąż drożeje. - Markety zrobiły swoje. Nie ma szału, siedzimy, pijemy herbatę - czekamy. Dla nas to powinny być żniwa, a markety je nam zabierają. Dotyczy to zniczy, wkładów i kwiatów. Pogoda jest piękna, a ludzi nie ma - zaznacza pani Alina, która na co dzień prowadzi stoisko nieopodal cmentarza.

Niektórzy próbują wyróżnić się na tle konkurencji i zaproponować towar, którego nie można znaleźć w marketach. - Mamy inne znicze, bogatsze i z większymi zdobieniami. Jeśli ktoś odczuwał większą sympatię do zmarłego, to chce uczcić jego pamięć i nie patrzy tak bardzo na pieniądze. Jest pewna grupa, która co roku przychodzi i je kupuje - wyjaśnia jeden z rozmówców.

Redakcja poleca

Ceny zniczy idą w górę 

Ceny zniczy w porównaniu z ubiegłym rokiem poszły nieznacznie do góry. Jak mówią sprzedawcy, to wzrost wynoszący ok. dwa-trzy zł, czyli ok. 10 proc. Ceny zaczynają się już od 4 zł za najmniejsze znicze aż do 55 zł za największe egzemplarze.

Jedno ze stoisk przy cmentarzu na szczecińskim Dąbiu
Fot. Maksym Daniszewski/ Radio ZET
Jedno ze stoisk przy cmentarzu na szczecińskim Dąbiu

Dla porównania, duże znicze ze zdobieniami w popularnej sieci marketów można kupić za ok. 30 zł. Do tego dochodzą promocje, w których kupując kilka sztuk otrzymujemy jedną gratis. To warunki, z którymi przedsiębiorcy często nie są w stanie konkurować. - Nie możemy podwyższać cen, wręcz odwrotnie, obniżamy je, aby w jakikolwiek sposób konkurować z marketami - zaznacza pani Alina.

Ogrodnicy uprawiają coraz mniej kwiatów

Przed cmentarzami swoje stoiska co roku mają również ogrodnicy, którzy uprawiają chryzantemy i lilie specjalnie na 1 listopada. Ich ceny w tym roku wahają się od 25 do 40 zł. Z kolei kapusta ozdobna kosztuje ok. 10 zł. To ceny podobne, jak w ubiegłym roku. Co może jednak niepokoić, to mniejsza liczba kwiatów uprawiana przez ogrodników. - Nie ma po prostu takiego zapotrzebowania. Pokolenie, które bardzo obchodziło to święto, już powoli odchodzi - tłumaczy pani Dominika.

Stoiska oferują coraz mniej kwiatów
Fot. Maksym Daniszewski/Radio ZET
Stoiska oferują coraz mniej kwiatów

Jej koleżanka ze stoiska obok zauważa, że markety psują nie tylko rynek zniczy, ale również kwiatów i wieńców. - Ceny moglibyśmy mieć odrobinę wyższe, bo koszta dla ogrodników z roku na rok stale wzrastają - od prądu, przez pracowników, aż po wodę. (...) Niestety, kwiaty marketowe to jest dla nas plaga i obciążenie. My jako ogrodnicy bardzo stawiamy na jakość, a nie ilość. Klienci, którzy nas znają, to widzą - dodaje pani Natalia.

Na ten moment sprzedawcy mówią o bardzo słabym czwartku i umiarkowanym piątku pod względem ruchu na cmentarzach. Mają jednak nadzieję, że Polacy wykorzystają weekend i pójdą na groby bliskich. - Przede wszystkim kupować będą starsi ludzie, którzy nie mają siły, aby nosić znicze z marketu. W sobotę i niedzielę na pewno ruch będzie wzmożony - zapowiada jedna ze sprzedawczyń.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET