System oceniania matur zawodzi. NIK wykrył nieprawidłowości
- Maturzyści w coraz mniejszym stopniu ufają skuteczności funkcjonowania tego systemu. Obawy maturzystów nie są bezzasadne. System sprawdzania i oceny egzaminów maturalnych nie działał tak, jak powinien, przez co oceny z egzaminów nie zawsze były obiektywne i sprawiedliwie - tak Marian Banaś, prezes NIK, podsumował wyniki kontroli systemu sprawdzania matur.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie nieprawidłowości wykryła NIK w systemie oceniania matur.
- Dlaczego maturzyści częściej wnioskowali o wgląd do prac maturalnych.
- Które przedmioty na maturze najczęściej oceniano błędnie.
NIK skontrolowała Centralną Komisję Egzaminacyjną w Warszawie i Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Poznaniu. Ta pod względem zasięgu terytorialnego obejmuje największy okręg w kraju (woj. zachodniopomorskie, lubuskie i wielkopolskie) i realizuje zadania dotyczące około 15 proc. ogólnej liczby maturzystów. NIK podjęło kontrolę po sygnałach od Rzeczniczka Praw Obywatelskich, skargach od rodziców i sprawach opisanych w mediach. Mowa tu m.in. o sytuacji z 2023 roku, kiedy to maturzystka dostała informację, że nie zdała matury z polskiego, zawnioskowała o ponowne sprawdzenie pracy i jednocześnie przystąpiła do egzaminu poprawkowego. Potem okazało się, że pierwszy egzamin zdała i to na 72 proc.
„Celem kontroli była ocena, czy CKE i OKE w Poznaniu podejmowały prawidłowe działania w celu zapewnienia obiektywnej i rzetelnej oceny egzaminów maturalnych w latach 2021-2024” – informuje NIK. Co ważne w toku kontroli izba nie sprawdzała merytorycznie prac maturalnych. Analizie poddała jedynie proces sprawdzania i oceniania prac oraz weryfikacji wyników przez egzaminatorów.
NIK: wyniki matury nie zawsze obiektywne
„W latach 2021-2024 system sprawdzania i oceniania prac oraz weryfikacji wyników egzaminów maturalnych nie funkcjonował w pełni skutecznie. W konsekwencji oceny z tych egzaminów nie zawsze były obiektywne i sprawiedliwe” – orzekł NIK. W raporcie pokontrolnym stwierdzono też, że ówczesny dyrektor CKE „nie zapewnił w pełni rzetelnego nadzoru nad okręgowymi komisjami w zakresie monitorowania jakości sprawdzania i oceniania egzaminów maturalnych”, a „obie jednostki nie podjęły skutecznych i rzetelnych działań by wyeliminować lub istotnie zminimalizować błędy popełnione przez egzaminatorów”. Jak zaznaczono, zarówno CKE, jak i OKE były jednak przygotowane organizacyjnie do realizacji swoich zadań. Co więc nie zadziałało?
Według NIK system szkolenia egzaminatorów z zasad oceniania nie zapewniał ich wystarczającego przygotowania. Np. OKE w Poznaniu organizowała corocznie szkolenie dla egzaminatorów na dzień przed rozpoczęciem oceniania prac. Na zakończenie tego szkolenia przeprowadzano ćwiczenia kontrolne, które sprawdzały stopień opanowania zasad oceniania. Jak podaje NIK, wyniki tych ćwiczeń wykazały, że egzaminatorzy mieli trudności z prawidłowym ocenianiem zadań.
Np. w 2023 roku dwa zadania z biologii zostały błędnie ocenione przez ponad połowę szkolących się egzaminatorów. Z kolei w 2024 roku jedno z zadań z wiedzy o społeczeństwie i jedno z języka angielskiego błędnie ocenił co czwarty uczestnik szkolenia. A już kolejnego dnia wszyscy ci egzaminatorzy przystępowali do oceny właściwych matur.
NIK: dwa razy więcej wniosków o wgląd do matur
Jak przypomina NIK, jeszcze przed ogłoszeniem wyników, egzaminatorzy weryfikatorzy ponownie sprawdzali do 10 proc. ocenionych prac. W OKE w Poznaniu najczęściej stwierdzali oni błędy w ocenie arkuszy z biologii (nawet 54 proc. prac oceniono nieprawidłowo), geografii (27 proc.) i chemii (26 proc.). „Od 10 do 18 proc. egzaminatorów popełniło błędy techniczne. Polegały one na niewpisaniu na karcie odpowiedzi punktów za niektóre zadania i skutkowały nieprawidłową oceną prac.” - podaje NIK.
Także zdający mają prawo do wglądu do swojej pracy i do wystąpienia z wnioskiem o weryfikację punktów. Jak wylicza NIK, maturzyści coraz częściej korzystają z omawianej procedury. W latach 2021-2024 prawie dwukrotnie wzrosła liczba wniosków o wgląd do pracy (z 32 do 53 tys.) i o weryfikację wyniku egzaminu (z 9 do 16 tys.). Jednocześnie w tym okresie liczba zdających egzamin maturalny zmniejszyła się z 360 do 308 tys. Są też jednak lata, gdy wchodziła w życie nowa formuła matury, uznawana za trudniejszą, stąd maturzyści wnioskowali o wglądy do prac, bo poszukiwali każdego punktu.
„Nasza kontrola wykazała, że co czwarta praca w kraju objęta weryfikacją została nieprawidłowo oceniona i konieczna była wymiana świadectwa dojrzałości” – informuje NIK. W raporcie czytamy, że liczba błędnie ocenianych prac wyniosła rocznie od 2,3 tys. do prawie 3,9 tys., co oznacza, że około 25 proc. wniosków o weryfikację było uzasadnionych. „Należy zaznaczyć że dane o błędach dotyczą tylko prac ponownie sprawdzonych na wniosek zdającego czyli około 1 proc. wszystkich prac maturalnych. Nie trudno sobie wyobrazić, że rzeczywista skala nieprawidłowości jest znacznie większa” - przypomina NIK.
Najczęściej punkty zmieniano w wypadku biologii, chemii i języka polskiego. To z kolei wiąże się z rekrutacją na studia – biologia i chemia to przedmioty wymagane do przyjęcia na medycynę. Maturzyści szukają więc każdego punktu, by zwiększyć swoje szanse na dostanie się na kierunek lekarski.
Nowy wynik matury we wrześniu
Znacznie gorzej było w OKE w Poznaniu. Jak podaje NIK, ok. 40 proc. wniosków o podwyższenie wyników rozpatrzono tam pozytywnie, przy czym w 2023 roku było to aż 45 proc. Czyli niemal co drugi wniosek kończył się koniecznością zmiany świadectwa dojrzałości. Z kontroli NIK wynika też, że w latach 2021-2024 w OKE w Poznaniu podwoił się odsetek egzaminatorów, którzy popełniali błędy merytoryczne przy ocenianiu prac. Np. w 2023 roku wśród blisko 3,6 tys. egzaminatorów około jedna piąta wystawiła błędne oceny. W biologii co najmniej jeden błąd popełniło od 60 do 75 proc. egzaminatorów, z chemii odpowiednio od 46 do 78 proc. egzaminatorów. Czyli spośród 136 egzaminatorów aż 106 nieprawidłowo oceniało zadania egzaminacyjne.
„Skontrolowane podmioty nie zareagowały właściwie na skokowy wzrost zainteresowania uzyskaniem wglądu do ocenionych prac, w wyniku czego nie zapewniły wglądu w optymalnym czasie” – to kolejny pokontrolny wniosek NIK. Jak czytamy, w OKE w Poznaniu na prawie 7 tys. wniosków złożonych w 2024 roku w pierwszym tygodniu po ogłoszeniu wyników egzaminów w 43 proc. przypadków termin wglądu wyznaczono na sierpień. Czyli maturzyści ewentualne poprawione świadectwa dojrzałości mogli dostać dopiero we wrześniu lub w październiku, czyli po zakończeniu rekrutacji na studia, a nawet po rozpoczęciu roku akademickiego.
„W latach 2021-2024 o przyjęcie na studia w jednej z uczelni ubiegało się łącznie 960 osób, którym podwyższono wyniki egzaminu maturalnego w związku z ujawnieniem błędów w ocenie” - podaje przykład NIK. Teoretycznie uczelnie powinny uwzględniać w swoich procedurach możliwość przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej dla osób, których ocena z egzaminu maturalnego została zmieniona. W praktyce jednak uczelnie nie zawsze brały to pod uwagę.
Prezes NIK: system nie działał jak powinien
Z informacji NIK wynika również, że w okresie objętym kontrolą wydatki na funkcjonowanie systemu egzaminów maturalnych wzrosły z 76 do 106 milionów złotych, z czego największe kwoty przeznaczono na wynagrodzenia egzaminatorów (było to od 54 do 77 milionów złotych). „Ponad połowa ankietowanych egzaminatorów wskazywała, że to właśnie niskie stawki wynagrodzenia mają wpływ na jakość oceniania” - podaje NIK. Jednocześnie wyniki kontroli pokazały, że nawet podniesienie w 2024 roku wynagrodzenia egzaminatorów o 30 proc. nie przełożyło się na zmniejszenie liczby błędów popełnianych przez nich w ocenianiu prac.
- Kluczowym elementem systemu sprawdzania i oceniania arkuszy maturalnych jest praca egzaminatorów. Pracują oni pod presją czasu i obowiązków. W ostatnim roku sprawdzili blisko milion 300 tys. arkuszy maturalnych. Niestety, wszelkie błędy po ich stronie, zarówno techniczne jak i merytoryczne, rzutują na wyniki egzaminów, a tym samym utrudniają dostanie się na studia maturzystom - podsumował wyniki kontroli prezes NIK Marian Banaś. Jak stwierdził, maturzyści w coraz mniejszym stopniu ufają skuteczności funkcjonowania tego systemu, co przekłada się na duży wzrost w liczbie wniosków o wgląd do sprawdzonych prac. Coraz więcej maturzystów wnosi też o weryfikację poprawności oceny egzaminu.
- Wyniku kontroli są niepokojące i pokazują, że obawy maturzystów nie są bezzasadne. System sprawdzania i oceny egzaminów maturalnych nie działał, tak jak powinien, przez co oceny z tych egzaminów nie zawsze były obiektywne i sprawiedliwie - stwierdził Banaś i dodał: - Egzamin maturalny jest jednym z najważniejszych egzaminów w życiu. Nie możemy pozwolić, by na przyszłość młodych ludzi jakikolwiek wpływ miały błędne oceny ich egzaminów. Liczę, że wyniki kontroli zwrócą uwagę MEN i instytucji odpowiedzialnych za ten system oraz wpłynął na jego usprawnienie.
Źródło" Radio ZET/NIK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET