`

Na tych kierunkach mało kto chce studiować. Trendy zmieniła m.in. wojna w Ukrainie

8 min. czytania
22.07.2025 09:45
Obserwuj nas na Google

Trwa szczyt rekrutacji na studia. Co roku uczelnie prezentują listę najbardziej popularnych i obleganych kierunków. Nie brakuje jednak takich, na których sytuacja jest odwrotna – mimo rekrutacji, miejsca się nie wypełniają. Sprawdziliśmy, na co najmniej chętnie aplikują kandydaci i dlaczego.

Uczelnie
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kierunki studiów mają najmniej chętnych na Uniwersytecie Jagiellońskim.
  • Z rekrutacji na jakie kierunki z powodu braku chętnych zrezygnował Uniwersytet Wrocławski.
  • Jakie trendy wpływają na wybór studiów przez kandydatów.

Na Uniwersytecie Jagiellońskim więcej miejsc niż chętnych jest m.in. studiach polsko-ukraińskich (0,1 osoby na miejsce), a także na kierunku Indie współczesne w perspektywie regionalnej i globalnej (0,5 osoby na miejsce), czy region karpacki: etnolingwistyka i studia kulturowe (0,6 osoby na miejsce). Limit nie wypełnił się też na razie na filologii rumuńskiej (0,6 osoby na miejsce), filologii orientalnej – indologii (0,7 osoby na miejsce) oraz filologii węgierskiej (0,7 osób na miejsce).

Wciąż wolne miejsca czekają również na chemii zrównoważonego rozwoju (0,35 osoby na miejsce) i chemii (0,75 osoby miejsce). Z tym, że jak zaznacza Tomasz Kubot, rzecznik uczelni, kierunki te dysponują dużym limitem miejsc, np. na chemii przewidziano możliwość przyjęcia 250 studentów (zgłosiło się 187 osób). - To powoduje, że kierunki te znajdują się w powyższym zestawieniu, lecz raczej trudno określić je jako niepopularne. Na te studia zgłosiło się najmniej kandydatów w stosunku do liczby miejsc, realny próg punktowy będzie więc tu stosunkowo niski – tłumaczy rzecznik UJ.

W ostatnich latach największy spadek liczby studentów, jak wyjaśnia, występuje jednak na kierunkach powiązanych z Rosją i językiem rosyjskim, co uczelnia wiąże się z obecną sytuacją geopolityczną. Np. na rosjoznawstwo podczas rekrutacji 2025/2026 na 45 miejsc zgłosiło się tylko 30 osób (0,67 osoby na miejsce), a na filologię ukraińską z językiem rosyjskim było pięć zgłoszeń na 15 miejsc, czyli 0,33 osoby na miejsce. Trend ten obserwują także licea, które wygaszają naukę języka rosyjskiego ze względu na brak chętnych.

Rekrutacja na studia. Kierunki mniej popularne do zamknięcia?

Na Uniwersytecie Warszawskim widać podobne trendy. Maturzyści czekają jeszcze na tegoroczne listy i wyniki, ale w ubiegłych latach mimo ogłaszania kolejnych tur rekrutacji zainteresowaniem nie cieszyły się m.in. filologia białoruska z językiem angielskim (0,9 osoby na miejsce), nauczanie języków obcych (1,1), slawistyka (1,1) oraz historia i kultura Żydów (1,4).

Na Uniwersytecie Wrocławskim jeśli chodzi o kierunki prowadzone w języku polskim, stacjonarne pierwszego stopnia, to niewielu chętnych zebrały: zarządzanie migracjami (0,4 osób na miejsce), zielona chemia (0,3 osoby) oraz etyka (0,3 osoby). Jak zaznacza Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz, rzeczniczka UWr, by mówić o przyszłości tych kierunków jeszcze za wcześnie, ale uczelnia stale analizuje ofertę studiów. Stąd w tym roku nie prowadzono już naboru np. na militarioznawstwo (pierwszy stopień) oraz na drugim stopniu na antropologię literatury, teatru i filmu, historię w przestrzeni publicznej w jęz. angielskim, wschodnioeuropejskie studia żydowskie i filologię indyjską. - Powód zawieszenia rekrutacji na studia to brak zainteresowania kandydatów kierunkami – podaje rzeczniczka.

Redakcja poleca

Na Uniwersytecie Łódzkim podczas tegorocznej rekrutacji tylko 9 chętnych zgłosiło się z kolei na studia polsko-niemieckie, a 14 na okcydentalistykę. Wśród kierunków, na które było najmniej chętnych w przeliczeniu na jedno miejsce, znalazła się chemia pierwszego stopnia (0,2 osób na miejsce). Jak co roku, także na innych uczelniach, o wiele mniejszą popularnością, ze względu m.in. na ogólny spadek liczby studentów, cieszą się kierunki prowadzone w filiach. Stąd na liście najmniej obleganych studiów na UŁ są też: turystyka i rekreacja oraz zarządzanie w filii uczelni.

Iwona Ptaszek-Zielińska, rzeczniczka uczelni, przyznaje, że jeśli rekrutacja na dany kierunek od kilku lat odznacza się niższym zainteresowaniem, uniwersytet podejmuje decyzję o jego wygaszaniu. - Zdajemy sobie jednak sprawę, że niektóre kierunki, mimo mniejszego zainteresowania, mają istotne znaczenie dla rozwoju nauki, specjalistycznych kompetencji lub oferty edukacyjnej regionu. W takich przypadkach decyzje podejmujemy indywidualnie – z uwzględnieniem zarówno potencjału kierunku, jak i odpowiedzialności uczelni wobec społeczności akademickiej i lokalnej – tłumaczy.

Studia w jęz. angielskim z mniejszą liczbą chętnych

W podobnym tonie odpowiada Politechnika Śląska. - Nasza uczelnia prowadzi kształcenie nie tylko na kierunkach cieszących się dużym zainteresowaniem, lecz także konsekwentnie rozwija ofertę kierunków niszowych, odpowiadając na zróżnicowane potrzeby rynku pracy, także te, które zaistnieją w dalszej perspektywie czasowej. Choć zapotrzebowanie na absolwentów takich specjalności nie jest wysokie liczbowo, ich kompetencje są niezwykle cenne i poszukiwane w wybranych, wyspecjalizowanych obszarach – zaznacza na wstępie Iwona Flanczewska-Rogalska, rzeczniczka politechniki.

Jak podaje, najmniej popularne kierunki pod względem liczby osób przyjętych w tym roku na studia pierwszego stopnia na Politechnice Śląskiej to: geoengineering and raw materials extraction, industrial and engineering chemistry (po 7 kandydatów) oraz management and production engineering (17 kandydatów). Te dwa pierwsze kierunki są też najmniej popularne, jeśli spojrzymy na liczbę osób na jedno miejsce - w ich wypadku to 0,2 osoby.

Redakcja poleca

Jeśli chodzi o studia drugiego stopnia, to zarówno pod pod względem liczby kandydatów, jak i osób przypadających na jedno miejsce, najmniej oblegane są: geoengineering and raw materials extraction (4 kandydatów, 0,1 osoby na miejsce), civil engineering (8 kandydatów, 0,1 osób na miejsce), a także geoinżynieria i eksploatacja surowców (0,1 osób na miejsce). - W tegorocznej rekrutacji kierunki prowadzone w języku angielskim cieszyły się mniejszym zainteresowaniem, co w dużej mierze wynika z trudności kandydatów zagranicznych w uzyskaniu wiz - tłumaczy rzeczniczka uczelni.

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie zanotowała z kolei najmniej podań na inżynierię metali nieżelaznych (31 osób), computer science (43 osób) oraz inżynierię górniczą (44). Najmniej chętnych w przeliczeniu na jedno miejsce było na inżynierię metali (1,1 osoby na miejsce), technologię chemiczną (1,2) oraz kulturoznawstwo (1,3), co biorąc pod uwagę charakter uczelni nie dziwi. - Pierwszy cykl rekrutacyjny dobiegł końca, ale rekrutacja wciąż trwa. Ostatni cykl rekrutacyjny trwa do 14 września. Do tego czasu można wybierać spośród kierunków, które wciąż są dostępne – zaznacza Ewa Biśta z AGH.

Po pierwszej turze rekrutacji na Politechnice Wrocławskiej najmniejszą liczbę kandydatów zanotowano z kolei na: zarządzaniu i inżynierii produkcji (filia w Wałbrzychu - 12 osób), mechanice i budowie maszyn (filia w Legnicy - 30 osób) oraz geologii stosowanej (36 osób). Z kolei najmniej kandydatów na jedno miejsce było na: zarządzaniu i inżynierii produkcji w Wałbrzychu (0,4 osoby na miejsce), elektromobilności (0,75 osoby) oraz na gospodarce o obiegu zamkniętym i ochronie klimatu (0,8). - Drugi nabór na Politechnikę Wrocławską startuje 23 lipca, a trzeci będzie we wrześniu, więc te dane mogą ulec zmianie – zaznacza w podobnym tonie rzecznik uczelni.

Rekrutacja na studia. Co i jak wybrać?

Na podstawie tych statystyk widać wyraźne trendy, jeśli chodzi o wybory kandydatów na studia. - Na przykład matematyką w biznesie jest zainteresowanych mnóstwo osób, ponieważ banki, firmy ubezpieczeniowe i wiele innych instytucji szuka absolwentów takich studiów – mówi Anna Wdowińska z Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy”. Inaczej jest w wypadku kierunków nastawionych na klasyczne nauki ścisłe typu chemia, matematyka. - One wiążą się raczej z karierą naukową, a to kojarzy się młodym ludziom z mizerotą finansową i dość feudalnymi stosunkami na uczelniach. Zatem na takie kierunki decydują się ci najbardziej zdeterminowani, którzy chcą pracować naukowo – wyjaśnia Wdowińska.

Redakcja poleca

Podobnie jest w wypadku etyki czy filozofii, na które idą osoby od dawna zdecydowane, czym chcą się zajmować. - Im chodzi o to, żeby zdobywać, poszerzać swoją wiedzę, dokonywać odkryć. Potrzebują głębokiej wiedzy teoretycznej, niekoniecznie tej użytkowej. To jest fantastyczna, ale dość nieliczna grupa kandydatów na studia – zaznacza ekspertka.

Oprócz kierunków, które maturzystom wydają się bardziej praktyczne, chętniej wybierane są też te dające szerokie możliwości budowania kariery. - Np. na Uniwersytecie Gdańskim najwięcej kandydatów było na dziennikarstwo i komunikację społeczną. I nie chodzi zapewne tu o to, że wszyscy chcą być dziennikarzami, ale umiejętności, które są związane z tymi studiami, dają szerokie możliwości funkcjonowania w różnych miejscach pracy – wyjaśnia Wdowińska.

Dla porównania pokazuje oceanografię. - Taki kierunek brzmi fantastycznie, ale zakłada wąską specjalizację. Studia, które przypisują od razu do charakteru czy miejsca pracy, cieszą się dużo mniejszym wzięciem – stwierdza ekspertka. Stąd jej zdaniem słabsze wyniki rekrutacji na zarządzanie migracjami, okcydentalistykę, czy historię i kulturę Żydów. - Dziś potrzeba często ludzi łączących różną wiedzę z różnych kierunków, a nie specjalisty z bardzo wąskiej dziedziny. Zwłaszcza, że w tej chwili wyspecjalizować się można, idąc na bardziej ukierunkowane studia drugiego stopnia – dodaje Wdowińska.

Filologie obce modne, ale...

Z tego właśnie względu filologie obce wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem. Chodź i tu, jak zauważa dr Agnieszka Tomasik, wykładowczyni Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku i Gdyni, widać podział na filologie modne i te mniej modne. - Do tej pierwszej grupy należy japonistyka, koreanistyka. Odchodzi się za to od filologii klasycznych – zauważa. Niezmiennie popularnością cieszy się anglistyka. Choć i w tym względzie pojawił się nowy trend na rynku pracy.

Dr Tomasik jest też dyrektorką szkoły zespołu szkół. Gdy zaczęła poszukiwania nauczyciela języka angielskiego, w ciągu dwóch godzin wpłynęło 10 CV, w tym także od native speakerów. Wykładowczyni nie ma wątpliwości, że na tę zmianę wpłynęła sztuczna inteligencja. - Skoro można sobie porozmawiać z awatarem czy awatarką po angielsku i to w sposób sformatowany pod potrzeby danej osoby, to dlaczego tego nie robić za dużo mniejsze pieniądze niż z native speakerem – mówi.

Jeśli mowa o szkole, to dr Tomasik zmiany dostrzega też na kierunkach pedagogicznych. Według niej po latach sytuacja się tu uporządkowała. - Owszem wciąż nie ma trudności, by dostać się na takie studia, ale osoby, które tu przychodzą, wiedzą, po co tu przyszły, są niezwykle zmotywowane do pracy, nauki i są zdecydowane, co chcą dokładnie robić, gdzie uczyć, na jakim poziomie. To oznacza, że świadomie wybrały, nie widzę selekcji negatywnej, o której mówiło się przez ostatnie lata – mówi dr Tomasik.

Informatyka już nie taka popularna

Ciekawe zmiany, jak dodaje ekspertka, zachodzą też w obszarze studiów informatycznych. - Słyszymy, że w informatyce już nie jest tak łatwo o wysokie zarobki, że AI znów wiele może tu zmienić. To powoduje, że mniej osób decyduje się na informatykę, chociaż oczywiście jest to ciągle kierunek topowy – zaznacza Tomasik. Podobnie jak kierunki związane z cyberbezpieczeństwem i sztuczną inteligencją. - Niektórzy wyobrażają sobie, że będą ratować świat przed hakerami. Wciąż jesteśmy trochę oszołomieni błyskawicznym wejściem AI do naszego życia – tłumaczy tę popularność Wdowińska.

Widać, że uczelnie wyczuły to zainteresowanie, ale ekspertka nie jest do końca przekonana, czy trzeba się aż tak wąsko specjalizować i czy już wiadomo dokładnie, w czym szkolić studentów, bo wiedza ta jeszcze bardzo szybko się zmienia. - Wśród kierunków inżynieryjnych te bardziej tradycyjne trochę odstraszają. Np. znacznie gorzej brzmi dla młodych ludzi górnictwo niż wydobycie ropy naftowej, które wydaje im się bardziej perspektywiczne – zauważa też.

Jednocześnie wciąż utrzymuje się trend zakończenia edukacji na studiach pierwszego stopnia, stąd kierunki na drugim stopniu mierzą się z mniejszą liczbą kandydatów. - Oferta tych studiów zawęża się. Według prognoz na rynku pracy będzie poszukiwany absolwent z licencjatem, bo ma on już podstawy i będzie go można dalej kształcić pod kątem dziedziny danej firmy, a z drugiej strony nie będzie oczekiwał wyższych stawek – mówi Tomasik i podsumowuje: - Myślimy coraz bardziej pragmatycznie o studiach. - Jeśli jest się wybitnym to po każdym kierunku zrobi się karierę, a jeśli jest się mocno przeciętnym to nawet po popularnym zarządzaniu czy prawie perspektywy nie są świetlane – dodaje Wdowińska. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET