Szokujące oskarżenia wobec związkowców "Solidarności" w PKP. W tle anonimy i groźby
Zarzuty o mobbing, wybita szyba w samochodzie dyrektorki, a w tle nielegalne zajmowanie lokalu. Polskie Koleje Państwowe trawi konflikt między managerami a związkowcami – dowiadują się autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie oskarżenia wobec związku Solidarność formułują dyrektorzy PKP.
- Dlaczego prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa.
- Co zawiera projekt zawiadomienie do prokuratury przygotowywane przez PKP
Jak ustalili autorzy podcastu „W związku ze śledztwem”, Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”, od ponad roku trójka dyrektorów jednego z oddziałów PKP formułuje ostre oskarżenia o mobbing, dyskryminację i zniesławianie wobec przedstawicieli związku zawodowego NSZZ "Solidarność". Złożono w tej sprawie wewnętrzne zawiadomienie o naruszeniu kodeksu etyki. W PKP przygotowywane jest też zawiadomienie do prokuratury dotyczące nielegalnego korzystania z kolejowych lokali. W nim też pojawiają się nazwiska związkowców.
Jak dowiadują się autorzy podcastu, chodzi między innymi o zasiadającą w Radzie Nadzorczej PKP S.A. Barbarę Miszczuk, osobę związaną z koleją od ponad 40 lat. Miszczuk jest przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” PKP SA we Wrocławiu i trafiła do Rady Nadzorczej jako przedstawiciel pracowników.
Anonim i wybite szyby
Zawiadomienie o przestępstwie trafiło do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku 12 lutego 2025 roku. Złożyła je Dyrektor Oddziału Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Gdańsku Marzena Gurak-Myszk. OGN to jednostka PKP, która zajmuje się zarządzaniem i administrowaniem dworcami, gruntami i lokalami PKP na terenie trzech województw: pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. OGN zajmuje się też wynajmem kolejowych lokali. „Niniejszym zawiadamiam, że stałam się ofiarą różnego rodzaju pomówień, ataków, szantaży, nacisków i gróźb ze strony przedstawicieli związku zawodowego NSZZ Solidarność” – napisała Gurak-Myszk.
Jak czytamy w zawiadomieniu, od połowy 2024 roku podejmowane były w jej kierunku próby wymuszania zwalniania konkretnych pracowników. Szantażowana miała być cała dyrekcja OGN Gdańsk. Następnie miało dojść do niepokojących wydarzeń. Konkretnie 29 października 2024 roku doszło do kradzieży tablic rejestracyjnych spod mieszka zamieszkania zastępcy dyrektora oddziału. (policja umorzyła postępowanie), a dwa dni później na dziedzińcu siedziby firmy doszło do wybicia tylnej szyby w aucie służbowym dyrektor Marzeny Gurak-Myszk. (ochrona PKP nie zgłosiła incydentu na policję).
Kolejna odsłona konfliktu nastąpiła, kiedy dyrekcja OGN Gdańsk podjęła decyzję o nieprzedłużaniu umowy z jedną z pracownic, która należy do NSZZ „Solidarność”. Powodem miały być zaniechania służbowe. Trzy dni później dyrektor OGN Marzena Gurak-Myszk znalazła w teczce do podpisu anonim: „Wiesz co masz zrobić chyba, że nie chcesz dotrwać do kolejnych urodzin swojego dzieciaka”.
Gurak-Myszk w doniesieniu do prokuratury napisała: „Z uwagi na fakt, że nigdy nie miałam wrogo nastawionych do siebie osób, nigdy nikt w żaden sposób mi nie groził, czy szantażował, aż do czasu kiedy na mojej drodze służbowej stanęli przedstawiciele związku zawodowego "Solidarność", a zwłaszcza w osobie p. Henryka Przerwy. Z uwagi na trwające od kilku miesięcy działania odwetowe związku zawodowego NSZZ "Solidarność" w stosunku do całej Dyrekcji OGN Gdańsk, jak i wybranych pracowników Oddziału, sformułowania użyte w otrzymywanych anonimach, błędy stylistyczne, nieustanna bezzasadna krytyka, również na forum publicznym, pomawianie i rozsiewanie fałszywych informacji na coraz szerszą skalę, potwierdzają tylko moje odczucia i obawy."
W piśmie zauważyła też, że do spółki "lawinowo przesyłane są anonimy na Dyrekcję, a także na wybranych pracowników, nie mające jakiegokolwiek potwierdzenia. Anonimowe donosy w dużej ilości pojawiły się w czasie przekazania decyzji całej Dyrekcji OGN o braku kontynuacji umowy o pracę (wygaśnięcie umowy na czas oznaczony) z Administratorem Rejonu Bydgoszcz, z uwagi na wiele nieprawidłowości oraz działanie na szkodę Spółki. Pracownik ten jest członkiem związku zawodowego Solidarność. Obecnie trwa wewnętrzny audyt nieprawidłowości w przedmiotowej sprawie”.
31 marca 2025 Prokuratura Rejonowa Gdańsk Śródmieście wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa z powodu niestwierdzenia znamion czynu zabronionego. Według prokuratora działania przedstawiciela związku zawodowego nie charakteryzowały się ani długim czasem trwania, ani intensywnością, aby uznać je za groźby karalne. Śledczy nie znalazł również interesu społecznego w ściganiu z urzędu opisanych czynów. Stwierdził, że ewentualne pomówienia Gurak-Myszk może ścigać z oskarżenia prywatnego. Według śledczego znamion przestępstwa nie wypełniał także anonim podłożony dyrektor.
Groźby, szykanowanie i mobbing
Do sytuacji bez precedensu doszło 30 czerwca 2025 roku. Kierownictwo Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami w Gdańsku - dyrektor i dwóch zastępców – złożyło wówczas do Rzecznika Etyki PKP zawiadomienie naruszenia kodeksu etyki w zakładzie pracy. „My niżej podpisani zawiadamiamy, że od wielu miesięcy doświadczamy w zakładzie pracy ze strony związku zawodowego NSZZ Solidarność działań odwetowych oraz zachowań, które wyczerpują definicję dyskryminacji, mobbingu, zastraszania, staffingu i szykanowania” – napisali dyrektorzy z Gdańska.
Wymienili przy tym pięcioro przedstawicieli związku, w tym Barbarę Miszczuk z Rady Nadzorczej PKP S.A. i Henryka Przerwę, przewodniczącego Komisji Podzakładowej NSZZ Solidarność PKP S.A. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami w Gdańsku. Managerowie opisali kilka sytuacji, ich zdaniem, naruszających kodeks etyki.
Barbara Miszczuk miała w październiku 2024 roku pojawić się niespodziewanie na jednym ze spotkań dyrekcji i domagać się zwolnienia jednego z zarządców rejonu. Jak napisano w doniesieniu, miała straszyć dyrekcję „poniesieniem konsekwencji”. W listopadzie 2024 roku jeden z pracowników sondował wszystkie związki zawodowe, czy nie mają pomieszczeń (w budynku PKP), z których sporadycznie korzystają. W odpowiedzi Miszczuk miała zadzwonić do dyr. Gurak-Myszk z pretensjami. Według zawiadomienia dyrektor miała usłyszeć „że takie dyrektorki to ona załatwi, dzwoniąc gdzie trzeba” i że „nie ma pojęcia, co może Solidarność”. Gurak-Myszk po zakończeniu tej rozmowy otrzymała telefon od swojego zwierzchnika z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
W doniesieniu stwierdzono też, że Henryk Przerwa miał wywierać naciski i szantażować dyrekcję OGN, aby pracownicy będący związkowcami, otrzymywali premie, wyższe wynagrodzenia, czy żeby przedłużano im zatrudnienie. Managerowie oddziału mieli usłyszeć podczas kilku spotkań ze związkowcem: „od tego momentu będę twoim najgorszym koszmarem i największym wrogiem” albo „załatwię ciebie, zapłacisz za to”. Dyrekcja OGN w Gdańsku w swoim doniesieniu podała też przykłady wpisów Henryka Przerwy w mediach społecznościowych, w których krytykował dyrektor oddziału.
„Dyrektor Marzena Gurak-Myszk w związku z działaniami Pana Przerwy i działań ze strony społecznej odczuwa niepokój, strach, wewnętrzny lęk i obawę przed możliwym atakiem. Poczucie zagrożenia, które towarzyszy do dnia dzisiejszego, tylko ulega progresji, z uwagi na kolejne działania przedstawicieli związku zawodowego NSZZ "Solidarność” w kierunku całej rodziny. Z uwagi, iż jest mamą 6-letniego dziecka, jak również z uwagi na groźby, jakie otrzymywała. Wszystkie dotychczas nieuzasadnione ataki ze strony tegoż związku zawodowego, które dzieją się w ostatnich miesiącach odbijają się nie tylko już na sferze zawodowej, ale zwłaszcza na zdrowiu” – napisano w doniesieniu.
Według naszych nieoficjalnych informacji rzecznik etyki PKP zakończył już przesłuchiwanie świadków. Jak pisze rzecznik prasowy PKP Michał Stilger, prace komisji (wyjaśniającej sprawę – przyp. autora) są już na końcowym etapie.
320 tys. zł straty
W konflikcie między kolejowymi managerami a związkowcami pojawiły się także możliwe zarzuty karne. Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” dotarli do projektu zawiadomienia do prokuratury przygotowywanego w oddziale PKP. Dotyczy on nielegalnego zajmowania jednej z kolejowych nieruchomości. Wszystko zaczęło się w styczniu 2025 roku od kontroli przeprowadzonej na polecenie prezesa PKP w nieruchomościach PKP w kilku rejonach północnej Polski.
Odkryto, że pracownicy PKP nielegalnie zajmowali w Toruniu trzy lokale PKP o powierzchni ponad 200 metrów. Jeden z nich był administratorem nieruchomości, mieszkał w lokalu z żoną. Drugi zatrudniony jako informatyk zajmował lokal na pracownię fotograficzną. Trzeci lokal użytkował na pracownię plastyczną były najemca PKP. Wszystko działo się bez umów i bez pozwolenia. W ewidencji PKP lokale funkcjonowały jako pustostany. Pracownicy nielegalnie korzystali także z energii elektrycznej, płaciła PKP S.A. Inny administrator nieruchomości pomagał to ukryć w papierach. Stan licznika z tej nieruchomości był doliczany do licznika innej. Jak wyliczono w projekcie doniesienia do prokuratury, PKP utraciła około 320 tysięcy złotych przychodów z najmu tych trzech lokali.
Po kontroli, w której brali udział także audytorzy z centrali, do zwolnienia dyscyplinarnego wskazano zarządcę nieruchomości, który mieszkał nielegalnie w kolejowym lokalu, zarządcę, który miał tuszować nielegalny pobór energii oraz trzeciego z zarządzających mieniem za brak nadzoru nad nieruchomością. Był nim Henryk Przerwa, przewodniczący Komisji Podzakładowej NSZZ Solidarność PKP S.A. w OGN Gdańsk. W dokumencie, który ma trafić do prokuratury, znalazła się też informacja o możliwym „przecieku”. Pracownicy zamieszani w nielegalne wykorzystywanie kolejowych lokali mieli zostać bowiem ostrzeżeni o kontroli i poinstruowani, jak mają odpowiadać kontrolerom. Według projektu doniesienia ostrzeżenia miały nadejść ze strony Barbary Miszczuk i Henryka Przerwy.
Konflikt rozwiązany?
Jak ustaliliśmy, Henryk Przerwa został zwolniony dyscyplinarnie z art. 52 kodeksu pracy. Związkowiec odwołał się do sądu i sad przywrócił go do pracy – jako zabezpieczenie do czasu rozstrzygnięcia, czy został skutecznie poinformowany o rozwiązaniu umowy. Zapytaliśmy rzecznika PKP, dlaczego zawiadomienie nie zostało do tej pory złożone do prokuratury, skoro jego projekt jest już gotowy od kilku tygodni. „Zarząd bardzo poważnie podchodzi do tego typu zawiadomień, natomiast w sprawie, o którą Pan pyta, pojawiły się nowe informacje, w związku z czym zawiadomienie musi zostać uzupełnione” – odpowiedział rzecznik prasowy PKP Michał Stilger.
Członek Rady Nadzorczej PKP S.A. Barbara Miszczuk odmówiła odpowiedzi na zadane jej pytania. „Żądane informacje nie mają charakteru informacji publicznej, wobec czego wniosek nie może zostać zrealizowany. Pytania nie są podyktowane troską o dobro publiczne i nie służą zapewnieniu społecznej kontroli” – napisała między innymi Barbara Miszczuk. Odpowiedzi na pytania nie uzyskaliśmy od Henryka Przerwy ani Tomasza Warszy, przewodniczącego Rady Nadzorczej PKP S.A.
Rzecznik PKP S.A. na pytanie czy zarząd PKP S.A. zgadza się z tezą o ostrym konflikcie między dyrekcja OGN Gdańsk, a przedstawicielami związku zawodowego NSZZ „Solidarność” w osobach Barbary Miszczuk i Henryka Przerwy, odpowiedział: „Zarząd PKP S.A. jest świadomy istnienia wspomnianego konfliktu i wdrożył działania, które mają tę sytuację rozwiązać”. Więcej w podcaście "W związku ze śledztwem" na Youtube Radia ZET i Newsweeka oraz na Onet Audio.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET