To irytuje mieszkańców miast. Ponad 60 proc. wskazuje na obrzydliwy problem

2 min. czytania
12.03.2026 12:57
Obserwuj nas na Google

Wraz z pierwszymi roztopami miasta zaczynają odsłaniać to, co przez kilka miesięcy ukrywał śnieg. Samorządy ruszają z wiosennym sprzątaniem ulic, parków i skwerów, ale zanim to nastąpi, mieszkańcy często muszą zmierzyć się z niezbyt przyjemnym widokiem psich odchodów. Temat wraca co roku, a nowe badania pokazują, że najbardziej irytuje on aż 65 proc. ankietowanych.

właściciel zbiera kupę po psie
fot. właściciel zbiera kupę po psie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne problemy związane z psimi odchodami w przestrzeni publicznej.
  • Dlaczego nakaz sprzątania psich odchodów nie przynosi oczekiwanych efektów.
  • Co eksperci proponują jako rozwiązanie problemu porzuconych butelek.
  • Który system może zmniejszyć problem zaśmiecania butelkami w miastach.

30 lat od nakazu sprzątania psich odchodów, a efektów brak

Z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez Yotta na zlecenie organizacji ekologicznej EKO-UNIA wynika, że psie odchody są największą zmorą spacerów w okresie przedwiośnia. Wskazało na nie aż 65 proc. ankietowanych, którzy uważają to za numer jeden wśród najbardziej irytujących "niespodzianek", pojawiających się w publicznej przestrzeni. 

Problem odchodów nie jest jednak tylko kwestią estetyki. W Polsce właściciel psa ma obowiązek sprzątania po swoim zwierzęciu w przestrzeni publicznej – na chodnikach, w parkach czy na skwerach. Obowiązek taki wprowadzono dokładnie 30 lat temu, jednak właściciele psów, co widać gołym okiem, mają wciąż z tym problem. Za niesprzątanie po pupilu grozi mandat, który w zależności od miasta może wynosić nawet kilkaset złotych, a w skrajnych przypadkach sprawa może trafić do sądu. Problem w tym, że delikwenta trzeba przyłapać na gorącym uczynku, a to Straży Miejskiej rzadko się udaje.

Problem drugi: zalegające butelki

Tuż za problemem psich odchodów znalazły się porzucone szklane butelki, które zauważa 60 proc. respondentów. Chodzi o opakowania różnej wielkości, także po tzw. "małpkach", które są już prawdziwą plagą.

Eksperci zwracają uwagę, że w tym przypadku rozwiązaniem może być zmiana systemowa, czyli rozwój systemu kaucyjnego. Doświadczenia innych krajów pokazują, że wprowadzenie obowiązkowej kaucji za opakowania znacząco zwiększa ich zwrot i recykling. W państwach, gdzie taki system działa od lat, do przetwarzania trafia nawet ponad 90 proc. butelek, podczas gdy w krajach bez rozwiniętego systemu wskaźniki są znacznie niższe.

Redakcja poleca

– To już nie jest drobny problem estetyczny, ale symbol kultury jednorazowości i bezkarnego zaśmiecania wspólnej przestrzeni. Każda taka butelka to nie tylko odpad, ale też realne zagrożenie dla ludzi, zwierząt i miejskiej zieleni. Dlatego małpki i inne jednorazowe butelki szklane powinny zostać objęte systemem kaucyjnym – tam, gdzie działa kaucja, opakowania przestają zalegać na ulicach, bo po prostu zaczynają mieć wartość. Jeśli chcemy naprawdę czystych miast, musimy sprawić, żeby żadna butelka nie była bardziej opłacalna do wyrzucenia, niż do zwrotu – wskazał Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Źródło: Radio ZET/ eko-unia.org.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET