`

Tragiczna śmierć 5-letniego Maurycego zszokowała całą Polskę. "Tolerancja na przemoc zwiększa się"

4 min. czytania
11.10.2024 10:47
Obserwuj nas na Google

Mija rok od zabójstwa przedszkolaka na jednej z ulic Poznania. Sprawca Zbysław C. nie odpowiedział karnie za zabójstwo ze względu na niepoczytalność. Jak zapobiec podobnym tragediom? - Nie słyszałem o żadnych dodatkowych mechanizmach prewencyjnych, które mogą zapobiec tego typu zdarzeniu - przyznaje nadkom. Maciej Święcichowski z poznańskiej policji.

fot. Lukasz Gdak/East News

18 października 2023 roku przy ul. Karwowskiego na Łazarzu w Poznaniu 71-letni Zbysław C. zaatakował nożem 5-letniego chłopca, który z grupą przedszkolaków szedł na wycieczkę. Chłopiec odniósł poważne obrażenia klatki piersiowej i zmarł w szpitalu. Prokuratura przedstawiła Zbysławowi C. zarzut zabójstwa chłopca. Mężczyzna kilka miesięcy spędził w areszcie. Do procesu jednak nie doszło, bo 71-latek w chwili popełnienia zbrodni był niepoczytalny. Dziś wiadomo już, że postępowanie umorzono, a Zbysław C. decyzją sądu, wydaną na podstawie opinii psychiatrycznej, trafił do zamkniętego zakładu psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim. 

- W postanowieniu o zastosowaniu środka zabezpieczającego nie określa się nigdy terminu pobytu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego wykonawczego biegli co 6 miesięcy informują sąd, czy jest potrzeba dalszego pobytu w placówce - mówi sędzia Aleksander Brzozowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu. Środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym stosuje się wobec osób, które popełniły zbrodnię, ale ze względu na stan zdrowia psychicznego nie można im przypisać winy. Zbysław C. nie wyjdzie jednak prędko na wolność. Może w nim zostać nawet do końca życia.

Redakcja poleca

- Jeżeli nie nastąpi poprawa stanu zdrowia i nie zostanie wyeliminowane niebezpieczeństwo popełniania takich czynów w przyszłości, to pacjenci mogą spędzić lata, w ramach środka zabezpieczającego, w zakładach psychiatrycznych - wyjaśnia sędzia Brzozowski. Sąd może wypuścić 71-latka na wolność tylko wtedy, gdy otrzyma opinię, że mężczyzna nie stanowi już niebezpieczeństwa dla innych ludzi. Pod dokumentem musi podpisać się dwóch biegłych psychiatrów.

Przypadkowe zbrodnie. Czy da się im zapobiec?

Tragiczna śmierć 5-letniego Maurycego wstrząsnęła całą Polską. Zginął niewinny chłopczyk, a na jego miejscu mógł znaleźć się każdy. Sprawca 5-latka zaatakował przypadkowo. Nigdy wcześniej nie był notowany przez policję. - Nie słyszałem o żadnych dodatkowych mechanizmach prewencyjnych, które mogą zapobiec tego typu zdarzeniu - przyznaje nadkom. Maciej Święcichowski z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Redakcja poleca

Kluczem do zapobiegania takich przestępstw wydaje się jedynie współpraca obywateli z policją. - Sygnały przekazywane policji o podejrzanych sytuacjach mają kluczowe znaczenie dla poprawy bezpieczeństwa mieszkańców. Dzięki czujności obywateli policja może szybko reagować na potencjalne zagrożenia, co pozwala na prewencję przestępstw i innych niebezpiecznych incydentów - tłumaczy nadkom. Piotr Świstak z biura prasowego Komendy Głównej Policji.

Po zbrodni na poznańskim Łazarzu policja ustaliła, że zachowanie Zbysława C. kilka dni przed tragiczny zdarzeniem było niepokojące. Mężczyzna groził sąsiadom, że wysadzi kamienicę, groził śmiercią kasjerce w osiedlowym sklepie. Kilka godzin przed atakiem na Maurycego chodził po rynku Łazarskim i krzyczał, że wszystkich pozabija. Wówczas nikt nie zgłosił tego na policję. - Każde zgłoszenie może pomóc w ochronie naszego otoczenia, dlatego warto reagować, jeśli zauważymy coś niepokojącego. Współpraca między mieszkańcami a służbami porządkowymi to podstawa bezpiecznej społeczności - podkreśla nadkom. Piotr Świstak.

“Odpowiedzialność rozchodzi się po tłumie”. Jak reagować na niepokojące zdarzenia?

Być może powiadomienie policji o dziwnym i niebezpiecznym zachowaniu Zbysława C. mogłoby zapobiec tragicznej śmierci 5-letniego Maurycego. Dlaczego nikt nie sięgnął po telefon i nie wybrał numeru 112? - Mamy do czynienia ze zjawiskiem nazywanym dyfuzją odpowiedzialności. Jeżeli jest dużo ludzi, którzy obserwują coś złego, to każdemu wydaje się, że ktoś już zareagował. Tak jakby rozchodzi się odpowiedzialność po całym tłumie i przez to staje się mniejsza - wyjaśnia psycholog społeczny dr Ireneusz Siudem.

Jak zaznacza ekspert, w przypadku kasjerki, której Zbysław C. groził bezpośrednio, zachodzi jeszcze inne zjawisko. Dotyczy ono przede wszystkim osób, które w swojej pracy obsługują trudnych klientów. Ich tolerancja na przemoc zwiększa się w zależności od rosnącej liczby niebezpiecznych sytuacji. - Bardzo często ma to miejsce w przypadku sklepikarzy, ekspedientów czy różnego rodzaju sprzedawców. Groźby przemocy, akty niezadowolenia i wulgaryzmy pojawiają się na tyle często, że ich adresat przestaje podejrzewać, że mogą przerodzić się w realny czyn - tłumaczy psycholog.

Policja zachęca obywateli do zgłaszania wszystkich niepokojących zdarzeń. Podczas przekazywania zgłoszenia warto przekazać, jak najwięcej szczegółów dotyczących podejrzanych osób czy samochodów, np. markę i kolor pojazdu, numery rejestracyjne, a także ubiór osób, które wzbudzają nasze obawy.

- Pamiętajmy również, że szybkie zgłoszenie, to szybka reakcja, dlatego kiedy widzimy w pobliżu miejsca naszego zamieszkania np. obcy samochód jeżdżący bez celu, poinformujmy o tym policjantów. Podobnie sytuacja przedstawia się w rejonie bloków mieszkalnych. Obce osoby chodzące bez celu po klatkach schodowych, bądź w rejonie parkingów również powinny wzbudzić naszą czujność - podkreśla nadkom. Piotr Świstak z Komendy Głównej Policji.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET