`

Turysta odwiedził Bałtyk w sezonie. Zastał wstydliwy widok. "400 metrów grozy"

2 min. czytania
26.08.2025 15:29
Obserwuj nas na Google

Mimo że wakacje już na ostatniej prostej, to nad Bałtykiem wciąż możemy spotkać się z wysokimi cenami. Przekonał się o tym turysta, który postanowił wynająć melexa w Stegnie. Koszt usługi był wyższy niż w zakładanym przez niego "czarnym scenariuszu". 

Plaża w Stegnia
fot. Tomasz Oszczepalski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki widok zastał turysta nad polskim morzem. 
  • Ile kosztowało wynajęcie melexa. 
  • Czy mężczyzna powróci jeszcze do Stegny. 

Szokujące ceny w Stegnie

Ceny nad Bałtykiem potrafią przyprawić o zawrót głowy. Tyczy się to nie tylko niesławnych "paragonów grozy" za jedzenie w popularnych smażalniach, ale także innych usług, za które trzeba często zapłacić krocie. Ostatnio głośno było m.in. o leżakach w Krynicy Morskiej, za których wypożyczenie kosztowało 30 zł plus 20 zł kaucji za sztukę. Teraz podobną historią podzielił się turysta, który spędzał wczasy w Stegnie. 

W liście przesłanym do redakcji portalu Na Temat urlopowicz opowiedział o swoim wyjeździe na Mierzeję Wiślaną. Co ciekawe, był to pierwszy raz, kiedy mężczyzna odwiedził Bałtyk w wakacje. Niestety, jego wrażenia z pobytu w nadmorskim kurorcie w sezonie były zdecydowanie negatywne. "Z mojej «mety» na plażę miałem około 400 metrów. Żeby zobaczyć Polskę w «pigułce» w zasadzie nie musiałem ruszać się nigdzie indziej. To było jak trasa widokowa – z odsłoniętymi brzuchami ludzi, którzy nie czują różnicy, czy są bez koszulki na plaży, czy w środku miasta. Widziałem parę turystycznych miejsc na południu Europy i niestety robimy tu sobie słabą wizytówkę. Już nie wspominając o tych, którzy dumnie noszą zapasy napojów procentowych w czteropakach" - czytamy w liście przesłanym przez turystę. 

Turysta nazywa swoją trasę na plażę "prawdziwymi 400 metrami grozy". To jednak nie tłumy turystów, ale ceny nad Bałtykiem najbardziej oburzyły turystę. Mężczyzna w deszczową pogodę chciał wynająć przejazd melexem pomiędzy Stegną a Jantarem. Odległość pomiędzy miejscowościami wynosi ok. 6 km i elektryczne mikrosamochody są popularną alternatywą dla długiego marszu. "Na miejscu złapała nas ulewa, więc spontanicznie zapytaliśmy, ile kosztuje podróż meleksem z Jantaru do Stegny. W czarnym scenariuszu pomyślałem, że 40 zł. To i tak dużo. Pani z pierwszego pojazdu bez wahania odpowiedziała: 80 zł... za osobę!" - relacjonuje turysta.

Redakcja poleca

Czy "paragony grozy" to mit?

Turysta potwierdza, że ceny nad Bałtykiem są rzeczywiście wysokie, ale "paragony grozy" to plotka napędzana przez internautów. "Zakładam, że ludzie nie potrafią czytać i nie wiedzą, że podana cena dotyczy 100 g ryby, a za dodatki płaci się oddzielnie. Później przy kasie robią wielkie oczy i chwalą się paragonem w internecie" - wyjaśnia turysta.

Jadąc nad Bałtyk, trzeba mieć jednak odpowiednio przygotowany budżet. Drogo jest tutaj nawet w budkach z fast foodem. "Jeśli doliczyłbym do całej tej zabawy koszty podróży i noclegu na przykład za 7 dni, wypoczynek nad Bałtykiem wyjdzie drogo. Bardzo drogo" - czytamy w liście. Turysta podsumowuje, że mimo wysokich cen i kiczowatego klimatu, wróci do Stegny, ale już na pewno nie w sezonie letnim.

Źródło: Radio ZET/ Na Temat

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET