Turysta odwiedził Bałtyk w sezonie. Zastał wstydliwy widok. "400 metrów grozy"
Mimo że wakacje już na ostatniej prostej, to nad Bałtykiem wciąż możemy spotkać się z wysokimi cenami. Przekonał się o tym turysta, który postanowił wynająć melexa w Stegnie. Koszt usługi był wyższy niż w zakładanym przez niego "czarnym scenariuszu".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki widok zastał turysta nad polskim morzem.
- Ile kosztowało wynajęcie melexa.
- Czy mężczyzna powróci jeszcze do Stegny.
Szokujące ceny w Stegnie
Ceny nad Bałtykiem potrafią przyprawić o zawrót głowy. Tyczy się to nie tylko niesławnych "paragonów grozy" za jedzenie w popularnych smażalniach, ale także innych usług, za które trzeba często zapłacić krocie. Ostatnio głośno było m.in. o leżakach w Krynicy Morskiej, za których wypożyczenie kosztowało 30 zł plus 20 zł kaucji za sztukę. Teraz podobną historią podzielił się turysta, który spędzał wczasy w Stegnie.
W liście przesłanym do redakcji portalu Na Temat urlopowicz opowiedział o swoim wyjeździe na Mierzeję Wiślaną. Co ciekawe, był to pierwszy raz, kiedy mężczyzna odwiedził Bałtyk w wakacje. Niestety, jego wrażenia z pobytu w nadmorskim kurorcie w sezonie były zdecydowanie negatywne. "Z mojej «mety» na plażę miałem około 400 metrów. Żeby zobaczyć Polskę w «pigułce» w zasadzie nie musiałem ruszać się nigdzie indziej. To było jak trasa widokowa – z odsłoniętymi brzuchami ludzi, którzy nie czują różnicy, czy są bez koszulki na plaży, czy w środku miasta. Widziałem parę turystycznych miejsc na południu Europy i niestety robimy tu sobie słabą wizytówkę. Już nie wspominając o tych, którzy dumnie noszą zapasy napojów procentowych w czteropakach" - czytamy w liście przesłanym przez turystę.
Turysta nazywa swoją trasę na plażę "prawdziwymi 400 metrami grozy". To jednak nie tłumy turystów, ale ceny nad Bałtykiem najbardziej oburzyły turystę. Mężczyzna w deszczową pogodę chciał wynająć przejazd melexem pomiędzy Stegną a Jantarem. Odległość pomiędzy miejscowościami wynosi ok. 6 km i elektryczne mikrosamochody są popularną alternatywą dla długiego marszu. "Na miejscu złapała nas ulewa, więc spontanicznie zapytaliśmy, ile kosztuje podróż meleksem z Jantaru do Stegny. W czarnym scenariuszu pomyślałem, że 40 zł. To i tak dużo. Pani z pierwszego pojazdu bez wahania odpowiedziała: 80 zł... za osobę!" - relacjonuje turysta.
Czy "paragony grozy" to mit?
Turysta potwierdza, że ceny nad Bałtykiem są rzeczywiście wysokie, ale "paragony grozy" to plotka napędzana przez internautów. "Zakładam, że ludzie nie potrafią czytać i nie wiedzą, że podana cena dotyczy 100 g ryby, a za dodatki płaci się oddzielnie. Później przy kasie robią wielkie oczy i chwalą się paragonem w internecie" - wyjaśnia turysta.
Jadąc nad Bałtyk, trzeba mieć jednak odpowiednio przygotowany budżet. Drogo jest tutaj nawet w budkach z fast foodem. "Jeśli doliczyłbym do całej tej zabawy koszty podróży i noclegu na przykład za 7 dni, wypoczynek nad Bałtykiem wyjdzie drogo. Bardzo drogo" - czytamy w liście. Turysta podsumowuje, że mimo wysokich cen i kiczowatego klimatu, wróci do Stegny, ale już na pewno nie w sezonie letnim.
Źródło: Radio ZET/ Na Temat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET