"Turystyka powodziowa" w zagrożonych miejscach. "Apele są często ignorowane"
Służby nieustannie apelują do wszystkich, aby nie uprawiać tzw. turystyki powodziowej. Chodzi o to, aby nie wchodzić na wały przeciwpowodziowe znajdujące się na terenach zagrożonych i nie zbliżać się do tamtejszych rzek i obiektów hydrotechnicznych.
Służby: nie uprawiajcie "turystyki powodziowej"
Mimo licznych apeli i ostrzeżeń związanych ze śmiertelnym zagrożeniem powodziowym, wiele osób wciąż decyduje się na nieodpowiedzialne zachowania. Chodzi tutaj o tzw. turystykę powodziową. Jak relacjonuje reporter Radia ZET Mateusz Szkudlarek, takie sytuacje mają miejsce np. w okolicach zbiornika Racibórz Dolny.
- Niestety, apele te są często ignorowane - mówi nasz reporter. Co jakiś czas w okolicach zbiornika pojawiają się kolejne samochody. Ludzie chcą na własne oczy zobaczyć, jak sytuacja powodziowa wygląda na żywo.
"Ludzie przyjeżdżają nawet na rowerach"
- Osoby, z którymi rozmawiałem, mówią wprost: "wiemy o apelach, ale jesteśmy okolicznymi mieszkańcami. Martwimy się o nasze miejscowości i dlatego chcieliśmy sami ocenić skalę wody" - informuje Mateusz Szkudlarek. Zdarza się, że niektórzy przyjeżdżają także na rowerach. Nie odstrasza ich nawet padający deszcz.
Służby nieustannie apelują do wszystkich, aby nie uprawiać "turystyki powodziowej". Chodzi o to, aby nie wchodzić na wały przeciwpowodziowe znajdujące się na terenach zagrożonych i nie zbliżać się do tamtejszych rzek i obiektów hydrotechnicznych. Jest to nie tylko niebezpieczne, ale często utrudnia pilne działania służbom.
Zbiornik Racibórz Dolny przyjął jak dotąd ponad 55 milionów metrów sześciennych wody. To największy w Polsce obiekt hydrotechniczny, który ma ocalić od powodzi m.in. Kędzierzyn Koźle, Opole czy Wrocław. - Jest wypełniony w około 30 procentach - mówi Radio ZET Linda Hofman z Wód Polskich.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET