Uciekają z Warszawy, Krakowa i Gdańska. 33 proc. Polaków chce zamieszkać na wsi
Coraz więcej mieszkańców dużych miast myśli o przeprowadzce na wieś. Dla jednych to sposób na ciszę, więcej przestrzeni i kontakt z naturą, dla innych - szansa na tańszy i większy dom. Rosnąca liczba nowych mieszkańców to jednak także wyzwanie dla podmiejskich gmin, które muszą nadążyć z rozwojem infrastruktury.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne motywacje do przeprowadzki z miasta na wieś.
- Dlaczego gminy podmiejskie stoją przed wyzwaniami infrastrukturalnymi.
- Co wpływa na decyzję mieszkańców Gdańska, Poznania czy Krakowa o przeprowadzce na wieś.
- Które czynniki ekonomiczne sprzyjają decyzjom o zmianie miejsca zamieszkania.
Chęć przeprowadzki z miasta na wieś przejawia aż 44 proc. mieszkańców Gdańska, 36 proc. mieszkańców Poznania i 32 proc. mieszkańców Krakowa. Napływ nowych mieszkańców jest dla gmin podmiejskich szansą na rozwój, ale też dużym wyzwaniem. - Jeżeli rozwój zabudowy wyprzedza możliwości inwestycyjne samorządu, sukces demograficzny może zamienić się w pułapkę infrastrukturalną i finansową - ostrzegają autorzy raportu „To my. Lokalnie 2026”.
Nawet 33 proc. mieszkańców miast wojewódzkich myśli o ucieczce na wieś
- Przez 11 lat mieszkałem w Warszawie, ale z czasem zacząłem czuć się zmęczony miejskim hałasem, korkami i ciągłym pośpiechem. Zdecydowałem się więc przeprowadzić na wieś, bo marzyłem o spokojniejszym życiu i większym kontakcie z naturą. Na wsi mam więcej przestrzeni, świeże powietrze i mogę odpocząć od tego codziennego zgiełku, który w takiej Warszawie był na porządku dziennym. Ważnym argumentem była też możliwość posiadania własnego ogrodu i spędzania większej ilości czasu na świeżym powietrzu. Początkowo obawiałem się, że będę tęsknić za stolicą i jej możliwościami, ale szybko przyzwyczaiłem się do nowego stylu życia. Teraz cenię sobie ciszę, spokój i wolniejsze tempo, a do miasta zawsze mogę sobie podjechać, gdy zatęsknię za jego atrakcjami - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl pan Marek, który już od pewnego czasu zdecydował się na wyprowadzkę ze stolic na wieś. Podkreśla, że nie żałuje tej decyzji.
Jak wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026”, który został przygotowany przez Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów, w kierunku wsi najczęściej spoglądają mieszkańcy Gdańska – aż 44 proc. badanych z tego miasta odpowiedziało, że chcieliby zamieszkać w takim miejscu. W czołówce znalazły się też Kielce (39 proc.), Zielona Góra (37 proc.) i Poznań (36 proc.). O przeprowadzce na wieś najrzadziej wspominali natomiast mieszkańcy Białegostoku, Lublina i Szczecina (po 23 proc. badanych).
W przypadku Warszawy chęć przeprowadzki na wieś przejawia 25 proc. badanych z tego miasta, w przypadku Krakowa 32 proc., a w przypadku Wrocławia 27 proc. - Często nie myślimy jednak o przeprowadzce na wieś oddaloną o kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, ale o zamieszkaniu w gminie podmiejskiej i dalszym funkcjonowaniu w obrębie tej samej aglomeracji. Zwykle chcemy jednocześnie dwóch rzeczy: mieszkać poza zwartą zabudową miejską, ale zachować dostęp do możliwości, które daje duże miasto - tłumaczy Kamil Nowak, kierownik Zakładu Mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów.
To wpływa na decyzje Polaków. Nie tylko cena
Eksperci zwracają uwagę, że za trendem wyprowadzek na wieś stoi szereg zjawisk, które w ostatnich latach zmieniły sposób, w jaki myślimy o miejscu do życia. Jest to m.in. możliwość pracy zdalnej. - Dla wielu osób codzienny dojazd do biura przestał być koniecznością, a tym samym odległość od miasta nie ma już takiego znaczenia jak kilka lat temu – mówi badaczka zachowań konsumenckich Anna Zachara-Widła. - Nie można też oczywiście pomijać cen nieruchomości. Poza największymi miastami za ten sam budżet często można pozwolić sobie na większy metraż, dom zamiast mieszkania czy własny kawałek ogrodu - dodaje ekspertka portalu Nieruchomosci-online.
Ceny ofertowe domów w głównych miastach potrafią być nawet o kilkadziesiąt procent wyższe niż w gminach podmiejskich. W I kwartale 2026 r. wśród największych miast najwyższa różnica cen domów występowała w Krakowie (gdzie średnia cena ofertowa za mkw. wynosi 11 tys. zł) – w stolicy Małopolski są one droższe niż w sąsiadujących gminach średnio o 45 proc. Dalej znalazły się Gdańsk (10,2 tys. zł/mkw.) – drożej średnio o 40 proc., Białystok (6,7 tys. zł/mkw.) – drożej o 36 proc., Wrocław (9,1 tys. zł/mkw.) – drożej o 22 proc., Poznań (8,7 tys. zł/mkw.) – drożej 19 proc. oraz Warszawa (10,9 tys. zł/mkw.) – drożej o 16 proc.
Duże znaczenie ma też rozwój infrastruktury drogowej i rosnąca liczba samochodów. Na tysiąc mieszkańców Polski przypada już 639 samochodów, podczas gdy w 2016 r. było ich 493. Większa mobilność sprawia, że zamieszkanie kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów od miasta nie musi już oznaczać tak dużego logistycznego kompromisu.
Gmina musi nadążyć z rozwojem
Jak tłumaczy Kamil Nowak, kierownik Zakładu Mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów, napływ nowych mieszkańców jest dla gmin podmiejskich szansą, ale jednocześnie dużym wyzwaniem infrastrukturalnym i finansowym. - Tempo budowy domów może być znacznie szybsze niż tempo rozbudowy infrastruktury publicznej. Deweloper może zrealizować całe osiedle w ciągu kilku lat, podczas gdy gmina musi nadążyć z drogami, szkołami, przedszkolami, transportem publicznym, wodociągami, kanalizacją i innymi usługami dla rosnącej liczby mieszkańców. W części szybko rozwijających się gmin skutki tej presji widać bardzo konkretnie: pojawiają się np. spadki ciśnienia czy okresowe braki wody, szczególnie latem - zauważa ekspert i podkreśla, że wyzwaniem jest też rozpraszanie zabudowy. Jeżeli nowe domy powstają chaotycznie, na dużym obszarze i bez odpowiedniej koordynacji z transportem oraz usługami publicznymi, koszt zapewnienia infrastruktury na jednego mieszkańca znacząco rośnie.
- Powstaje przy tym pewien paradoks. Ludzie przeprowadzają się pod miasto m.in. po to, żeby uciec od korków, hałasu i intensywnej zabudowy. Jeśli jednak rozwój zabudowy podmiejskiej postępuje bardzo szybko i bez odpowiedniego planowania, z czasem część tych problemów podąża za mieszkańcami. Szkoły stają się przeciążone, wzrasta ruch samochodowy, a dostępność usług publicznych może się pogarszać - mówi Kamil Nowak.
Przeprowadzka na wieś kusi coraz więcej mieszkańców dużych miast, którzy szukają spokoju, przestrzeni i bardziej przystępnych cen nieruchomości. Dla podmiejskich gmin rosnąca liczba mieszkańców oznacza jednak konieczność szybkiego rozwoju dróg, szkół, transportu i wodociągów. Jeśli infrastruktura nie nadąży za nową zabudową, wymarzona ucieczka od miejskiego zgiełku może przynieść mieszkańcom problemy, przed którymi chcieli uciec.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET