W Tatrach spłonął samochód DIOZ. Oskarżają górali. „Podpalili nas"
W nocy spłonął samochód należący do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Aktywiści zarzucają góralom podpalenie. Wcześniej obie strony starły się podczas protestu na drodze do Morskiego Oka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego DIOZ oskarża górali o podpalenie samochodu.
- Co wydarzyło się podczas protestu DIOZ w Tatrach.
- Jakie działania podjął DIOZ po spaleniu samochodu.
Pożar samochodu DIOZ
Informację o spaleniu samochodu opublikował w mediach społecznościowych sam Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. „Górale w odwecie za walkę o konie z Morskiego Oka podpalili nas!" - napisano we wpisie DIOZ. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę, a wyjaśnieniem sprawy zajmuje się policja.
Przedstawiciele DIOZ pojawili się w Tatrach w związku z protestem przeciwko wykorzystywaniu koni do transportu turystów na trasie do Morskiego Oka. W sobotę doszło do konfrontacji z góralami, którzy zorganizowali kontrmanifestację. W pewnym momencie doszło do awantury i konieczna była interwencja policji. Okazało się, że sobotnie starcie nie zakończyło konfliktu.
DIOZ uruchomił zbiórkę
Teraz DIOZ oskarża górali o podpalenie samochodu, tarcia miały się pojawiać już wcześniej. „Odkąd jesteśmy z Bukowinie Tatrzańskiej jesteśmy przez oprawców śledzeni, wygrażają nam śmiercią i grożą spaleniem ośrodków" - twierdzą aktywiści, domagając się „pilnego i niezależnego śledztwa oraz ochrony policyjnej".
DIOZ uruchomił już w sieci zbiórkę na odbudowę taboru ratunkowego. Cel - 1 mln zł. Wartość spalonego samochodu ocenił na ponad 500 tys. zł. W opisie zbiórki przedstawiciele inspektoratu przekonują, że był to odwet górali za walkę o konie z Morskiego Oka. DIOZ zapowiedział też kolejną blokadę transportu konnego na tej trasie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET