W tym polskim mieście robią najlepszy ser na świecie? "Niespodziewane"
Paulina i Andrzej Sawiccy prowadzą "Serotoninę" we Wrocławiu. To lokalna manufaktura serów. Na początku grudnia pochwalili się niezwykłym osiągnięciem - złotym medalem na światowym konkursie we Francji. Sawiccy przyznają, że ich pasja zrodziła się z przypadku.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Wrocławskie sery rzemieślnicze Serotonina zdobywają złoty medal na prestiżowym Concours International de Lyon we Francji.
- Nagrodzony ser Biała Krówka to dojrzewający ser pleśniowy, który reprezentował nie tylko Wrocław, ale całą Polskę.
- Przygoda z warzeniem serów rozpoczęła się przypadkowo w 2019 roku, kiedy Andrzej Sawicki odkrył swoją pasję podczas kursu.
Francuski ser z Wrocławia najlepszy na świecie? "Niespodziewane"
Serotonina - wrocławskie sery rzemieślnicze, to lokalna, miejska serowarnia w centrum Wrocławia. Założyli ją wspólnie Paulina i Andrzej Sawiccy. "Wszystko zaczęło się we wrześniu 2019 roku w miejscowości Chociwle, dokąd Andrzej pojechał na swój wieczór kawalerski. W prezencie pożegnalnym dostał zaproszenie na kurs serowarstwa domowego" - dowiadujemy się z oficjalnej strony Serotoniny. Wówczas para nie spodziewała się jeszcze, że kilka lat później na profilu w mediach społecznościowych obwieszczą: "Zdobyliśmy złoto na światowym konkursie we Francji".
Taki wpis pojawił się na profilu firmy 1 grudnia. "Jednym słowem? Niespodziewane. Bo chyba przyznacie: złoto za ser pleśniowy we Francji to jest naprawdę coś. A wiecie, że jeszcze rok temu sery pleśniowe uważałem za nieosiągalne? Trudne, kapryśne i niemożliwe w takiej serowarni, jak moja. A jednak! [...] To wielkie wyróżnienie i ogromny zaszczyt, że nasze sery, tak dumnie reprezentowały nie tylko Wrocław, ale także Polskę" - czytamy w poście.
Nagrodzonym serem została Biała Krówka, czyli ser krowi dojrzewający pleśniowy. Warto dodać, że Concours International de Lyon to duży i prestiżowy konkurs. Startują w nim rzemieślnicy z ponad 40 krajów świata. - Przyznawane są tylko złote i srebrne medale, nic więcej. I nawet, jeśli ser punktowo "łapie się na medal", to tylko 30 proc. najlepszych faktycznie go dostaje. Reszta odpada - wyjaśnił w rozmowie z "Gazetą Wrocławską" Andrzej Sawicki.
Przypadkowe narodziny miłości do serów
Wszystko zaczęło się we wrześniu 2019 roku w miejscowości Chociwle. Andrzej Sawicki pojechał na swój wieczór kawalerski. W prezencie "pożegnalnym" dostał zaproszenie na kurs serowarstwa domowego. Na kurs podstawowy do Wygnańczyc pojechał tuż przed wybuchem pandemii. "Od samego początku poczuł coś do warzenia serów. Był zafascynowany tym, co wychodziło spod jego ręki. Jak sam stwierdził, warzenie serów go relaksuje" - dowiadujemy się ze strony serotonina-wroclaw.pl. Po powrocie przyszedł czas na zakupy pierwszych akcesoriów. Firma została założona w październiku 2020 roku.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska/serotonina-wroclaw.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET