Wozy strażaków warte 50 mln zł kurzą się w garażach. I będą nadal. "Nikt nie zaryzykuje"
Straż pożarna swoje, firma Rosenbauer swoje. Mimo wielomiesięcznych rozmów strony nie porozumiały się w sprawie wozów z 42-metrowymi drabinami. Nieoficjalnie ustaliliśmy dlaczego. Tymczasem sprzęt za ponad 50 mln zł od ponad trzech lat stoi w nieużywany w kilkunastu komendach w kraju. Czy spór przeniesie się na salę sądową?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego straż pożarna wyłączyła 42-metrowe drabiny Rosenbauera z użytkowania.
- Co jest przyczyną przedłużającego się sporu PSP z firmą Rosenbauer.
- Dlaczego spór prawny między strażą pożarną a Rosenbauerem trwa tak długo
- Które komendy państwowej straży pożarnej posiadają sporne drabiny.
- Nic się nie zmieniło. Sprzęt jak stał tak stoi. Przez ostatni rok nie użyliśmy go ani razu. Nikt nie mówi kiedy sytuacja się zmieni. Część z nas już nawet nie liczy na to, że jeszcze skorzystamy z tych wozów. A szkoda – mówi RadioZET.pl jeden ze strażaków. W jego komendzie wóz z 42-metrowej długości drabiną firmy Rosenbauer przez trzy lata nie ruszył się z miejsca.
Podobnie jest w innych komendach Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy mają łącznie 16 drabin rozlokowanych w komendach w całym kraju. Po poważnym wypadku, 30 stycznia 2023, ówczesny komendant główny PSP gen. Andrzej Bartkowiak zdecydował o całkowitym wyłączeniu ich z użytkowania wszystkich wozów. Rozpoczął się trwający już blisko trzy i pół roku spór z austriacką firmą. Właśnie zakończyła się jego ważna odsłona. RadioZET.pl poznało szczegóły.
Problemy z 42-metrowymi drabinami Rosenbauera
Ogromne, mające aż 42-metry długości drabiny PSP kupiła od firmy Rosenbauer w marcu 2020 roku. Najpierw było to 13 pojazdów, które miały zostać dostarczone do komend powiatowych i miejskich jesienią 2020 roku. Pojawiły się jednak problemy. Wozy nie przeszły badań w Centrum Naukowo-Badawczym Ochrony Przeciwpożarowej (CNBOP), państwowym instytucie, który dopuszcza sprzęt strażacki do użytkowania. Szczegółów nie podano. Firma tłumaczyła się też problemami związanymi z pandemią. Straż pożarna zgodziła się na wydłużenie terminów dostaw. Ostatecznie wiosną 2021 roku wozy, po przejściu testów i zdobyciu odpowiednich certyfikatów, trafiły do komend.
Pierwszy groźny incydent wydarzył się kilka miesięcy później. W październiku 2021 roku w jednostce w Lublinie podczas ćwiczeń drabinę rozłożono do maksymalnej wysokości. W koszu znajdowało się dwóch strażaków. W pewnym momencie najwyższe przęsła wygięły się w lewą stronę. Funkcjonariusze z Lublina, którzy widzieli akcję tłumaczyli nam, że wyglądało to bardzo groźnie. Na szczęście udało się ewakuować strażaków z kosza. Wygiętej drabiny nie można było złożyć. Zrobił to dopiero wezwany na miejsce serwis. Mimo tego firma Rosenbauer zapewniała, że nie ma żadnego zagrożenia.
Trzy kolejne wozy z 42-metrowymi drabinami dokupiono pod koniec 2022. W sumie jest 16 wozów rozlokowanych w komendach w: Chełmie, Inowrocławiu, Kędzierzynie-Koźlu, Krakowie, Lublinie, Lubinie, Łomży, Myszkowie, Ostrołęce, Ostródzie, Pile, Piotrkowie Trybunalskim, Rzeszowie, Suwałkach, Świnoujściu i Zielonej Górze.
Najpierw dwa poważne wypadki, a później ponad trzyletni spór
Po incydencie w Lublinie drabiny znów, przez pewien czas, były używane. Jednak nie za długo. Zdecydowały o tym dwa wypadki. W październiku 2022 roku w porcie Hamad w Katarze podczas ćwiczeń przed Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej drabina rozłożona do maksymalnej wysokości złamała się i przewróciła na jeden z budynków. Zginęło trzech miejscowych strażaków, którzy byli w koszu.
Z kolei 30 stycznia 2023 roku w Inowrocławiu podczas ćwiczeń złamała się drabina rozłożona do wysokości prawie 40 metrów. Ofiar nie było, bo w ostatnim momencie zamiast strażaków do kosza włożono ważące 400 kg worki z sorbentem. Tego samego dnia centrala Rosenbauera w Karlsruhe w Niemczech wydała zalecenie, żeby drabin używać tylko do wysokości 32 metrów. Jednak ówczesnego komendanta głównego PSP gen. Andrzeja Bartkowiaka to nie przekonało. Nakazał wyłączyć z użytkowania wszystkie 42-metrowych drabiny Rosenbauer L42A-XS. Decyzja miała obowiązywać do wyjaśnienia sprawy.
Złamana drabina Rosenbauer z KP PSP w Inowrocławiu
Rozpoczęło się trwające ponad trzy lata przerzucanie pismami, opiniami i ekspertyzami. Mimo zmian na stanowiskach komendantów żaden z nich nie dopuścił wozów do użytkowani. Wszyscy oczekiwali, żeby Rosenbauer naprawił sprzęt. Firma te roszczenia uznała za bezzasadne. Spór po wielu miesiącach przeniósł się do Prokuratorii Generalnej RP. Przełom jednak nie nastąpił.
- Mogę jedynie wskazać, iż postępowanie mediacyjne w Sądzie Polubownym przy Prokuratorii Generalnej RP pomiędzy Państwową Strażą Pożarną oraz spółkami grupy Rosenbauer zostało zakończone. Ponieważ mediacja objęta jest ustawową tajemnicą nie możemy przekazać bardziej szczegółowych informacji dotyczących kwestii objętych pytaniami. Prokuratoria Generalna nie jest w żaden sposób uprawniona do komentowania albo oceniania jakie dalsze kroki mogą podjąć strony po zakończeniu procesu mediacji – informuje RadioZET.pl Wojciech Murawski, dyrektor Departamentu Prawa Deliktowego Prokuratorii Generalnej RP.
Szykuje się wieloletni spór sądowy. „Nikt nie zaryzykuje”
O szczegóły zapytaliśmy straż pożarną i firmę Rosenbauer. Strażacy w odpowiedzi na nasze pytania przyznali, że do ugody nie doszło. Nie podają jednak z jakiego powodu. Co dalej? - Aktualnie trwają działania zmierzające do skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego - tłumaczy bryg. Karol Kroć z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.
Firmę Rosenbauer zapytaliśmy o to, czy podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko, że sprzęt jest bezpieczny, czy może przedstawić ekspertyzy to potwierdzające, lub podać instytucje, które takie ekspertyzy wykonały. Pytaliśmy też kiedy mija okres gwarancji na ww. sprzęt oraz czy po opisywanych przez media wypadkach firma Rosenbauer nadal produkuje 42-metrowe drabiny. A jeśli tak to komu je dostarcza. Przez ponad tydzień firma nie odniosła się do naszych pytań. Wcześniej tłumaczyła to trwającym postępowaniem mediacyjnym. Teraz odpowiedzi nie otrzymaliśmy wcale.
O tym dlaczego spór trwa tak długo i dlaczego strony nie mogą się porozumieć mówi nam osoba znająca kulisy sprawy. - Generał Bartkowiak postawił sprawę na ostrzu noża. Oznajmił, że sprzęt jest niebezpieczny, że jego użytkowanie może zakończyć się tragedią. I zażądał napraw z tytułu rękojmi. W Rosenbauerze nie chcieli o tym słyszeć. Stoją na stanowisku, że drabiny można użytkować. Żadna ze stron nie chce ustąpić. Austriacy są przekonani o tym, że mają rację. Natomiast żaden komendant nie zaryzykuje dopuszczenia drabin, bo gdyby coś się wydarzyło będzie miał to na sumieniu – mówi RadioZET.pl osoba z branży, prosząca o zachowanie anonimowości. I dodaje: - Wszystko wskazuje na to, że sprawa zakończy się w sądzie. A tam utknie na dobre. Patrząc na to jak funkcjonuje nasz wymiar sprawiedliwości trzeba się liczyć z kilkuletnim procesem. Po siedmiu czy 10 latach te wozy będą się nadawały tylko do generalnego remontu.
Nasz rozmówca zauważa, że mimo śmiertelnego wypadku w Katarze ten kraj nie zrezygnował z zamówień 42-metrowych drabin. Także w innych krajach nie podjęto takiej decyzji. Stało się tak tylko w Polsce. - Być może, ale dopóki nie będziemy mieli 100 proc. zapewnienia, że wszystko jest w porządku nikt nie podejmie decyzji, żeby wprowadzić drabiny znów do użytku. To za duże ryzyko - tłumaczy nam osoba z komendy głównej PSP.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET