Ludzie dusili się w Biedronce. Wiadomo już, co się stało. "Jednorazowy przypadek"
Podczas zakupów w Biedronce przy ul. Krętej we Wrocławiu rozegrał się dramat. - Nagle zaczął mnie dusić kaszel. Córka momentalnie miała podobne objawy. W pewnym momencie już wszyscy w sklepie się dusili - opowiada portalowi RadioZET.pl pani Wioletta, która była wówczas na miejscu. Głos w sprawie zabrała sieć sklepów Biedronka.
Dramat we wrocławskiej Biedronce. Spanikowani klienci opuszczali sklep
O nietypowej sytuacji, do której doszło 4 czerwca w jednej z wrocławskich Biedronek, opowiedziała portalowi RadioZET.pl pani Wioletta. Wrocławianka wybrała się na zakupy razem z córką. - Weszłyśmy do sklepu i na samym początku zwróciłam uwagę na starszą panią przy regale, która mocno kaszlała. Ale poszłyśmy dalej. Stojąc przy lodówce z masłem, nagle zaczął mnie dusić kaszel. Córka momentalnie miała podobne objawy - opowiadała pani Wioletta.
- W pewnym momencie już wszyscy w sklepie się dusili. Po chwili jedna pani z obsługi kazała nam zostawić wszystkie produkty i opuścić sklep. Sama też mocno kaszlała. Zapytałam, co się stało, ale odpowiedziała tylko, że mają awarię. Wyszłyśmy ze sklepu, zapanowało straszne poruszenie. Do dzisiaj nie wiem, co to mogło być - powiedziała wrocławianka. Z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji portal RadioZET.pl zwrócił się do sieci sklepów Biedronka. Mamy już odpowiedź.
Biedronka przeprasza wszystkich klientów
O przyczynach nietypowej sytuacji, do której doszło we wrocławskim sklepie, powiedziała nam Justyna Dobaj z biura prasowego sieci Biedronka. - Sytuacja ta była związana z udaremnieniem próby kradzieży, przeprowadzonym przez pracownika agencji ochrony firmy Solid, która świadczy usługi w tej placówce. Niestety w jej trakcie pracownik przekroczył uprawnienia i zastosował - w sposób niezgodny z naszymi procedurami - środki przymusu bezpośredniego. W związku z tym został niezwłocznie odsunięty od pracy na rzecz naszych sklepów - wyjaśniła.
- Bardzo przepraszamy wszystkich klientów, którzy odczuwali efekty tej interwencji. Zapewniamy, że to zachowanie, to jednorazowy przypadek i nie ma żadnego związku z jakością sprzedawanych w placówce produktów, są one w pełni bezpieczne - zaznaczyła Justyna Dobaj z biura prasowego sieci Biedronka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET