`

Wyciek danych 19 mln Polaków. Minister cyfryzacji: „Jesteśmy na tropie grupy"

3 min. czytania
15.08.2026 01:16
Obserwuj nas na Google

Jesteśmy na tropie grupy, która wykradła dane Polaków z firmy MyDr - poinformował w piątek wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Dodał, że służby monitorują internet, sprawdzając, czy dane te nie są wystawiane na sprzedaż.

Mężczyzna w garniturze z czerwonym krawatem, przemawia do mikrofonu. W tle tekst o projektach.
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do wycieku danych z firmy MyDr.
  • Które dane zostały wykradzione.
  • Dlaczego zastrzeżenie numeru PESEL jest rekomendowane.
  • Co robią służby, aby zneutralizować skutki wycieku.

Służby na tropie grupy odpowiedzialnej za wyciek

W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane 19 mln Polaków, m.in. o lekach i receptach. Firma jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. Dane, które wyciekły, dotyczą 12 tys. podmiotów medycznych korzystających z platformy MyDr. - Jesteśmy na tropie grupy, która myślała, że wykradnie dane i państwo mocno nie wkroczy. Już jesteśmy na tym tropie - poinformował Gawkowski w Polsat News.

Darknet pod obserwacją. Dane nie trafiły jeszcze na sprzedaż

Dodał, że służby monitorują darknet, czyli tzw. ciemną stronę internetu (ukrytą część sieci, wykorzystywaną np. do sprzedaży wykradzionych danych - PAP) i „mają priorytet, żeby szukać i sprawdzać”. Pytany, czy dane są teraz wystawione na sprzedaż, podkreślił, że „nie ma takiej oferty”. - Kiedy w firmie prywatnej zdarza się sytuacja krytyczna, kiedy firma prywatna nie upilnuje swoich danych, to wkracza państwo. Państwo wkracza mocno i mówi: bierzemy się za posprzątanie tej sytuacji - przekazał szef MC. Jego zdaniem, „państwo swoją robotę zrobiło w tej sprawie”.

Gawkowski apeluje o zastrzeżenie numeru PESEL

Wicepremier przypomniał, że metodą na ochronę przed skutkami tego wycieku jest zastrzeżenie swojego numeru PESEL. Poinformował też, że w ciągu pierwszych 24 godzin (od wycieku) pół miliona Polaków zastrzegło numery PESEL. Dodał, że wszystkie dane, które wyciekły będą analizowane i znajdą się w bazie na stronie bezpiecznedane.gov.pl, gdy firma MyDr je udostępni. Jego zdaniem, może stać się to w najbliższych dniach. - Wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób mają być chronione i ich interes prawny ma być chroniony w pierwszej kolejności, czyli na przykład funkcjonariusze, służby, politycy, osoby, które odpowiadają za bezpieczeństwo państwa (...) będą też o tym (wycieku - PAP) powiadomione - powiedział Gawkowski. Dodał, że pierwsza osoba, która „jest ważnym politykiem w Polsce”, została już o wycieku powiadomiona przez służby. Wicepremier nie wykluczył też, że w przyszłości numer PESEL mógłby być zastrzegany obywatelom automatycznie, a oni sami mieliby możliwość łatwego cofnięcia zastrzeżenia. Zdaniem szefa MC to dawałoby gwarancję większego bezpieczeństwa.

Wyciekły nie tylko dane osobowe, ale też informacje o zdrowiu

Dane wyciekły z firmy MyDr, dostawcy platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) dla placówek ochrony zdrowia. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Jak wskazała firma na swojej stronie, za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca. Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach. Dochodzenie w tej sprawie CBZC wszczęło w środę, zaś pierwsze czynności w sprawie zostały podjęte z urzędu w poniedziałek.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET