„Wygląda jakby wyszedł z obozu koncentracyjnego”. Andrzej Poczobut czeka na wyniki badań
- Teraz czekamy na wyniki badań medycznych. Mam nadzieję, że te pięć lat nie odbiło na nim większego piętna, że będzie szybko wracał do zdrowia - powiedział Bartosz Wieliński, który wraz z uwolnionym z białoruskiego więzienia Andrzejem Poczobutem podróżował do Warszawy. Dziennikarz przekazał, że w drodze do Polski jest rodzina Poczobuta.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądała akcja uwolnienia Andrzeja Poczobuta.
- Dlaczego stan zdrowia Poczobuta wywołał zaniepokojenie.
- Co powiedział Bartosz Wieliński o stanie Poczobuta.
Andrzej Poczobut wrócił do Polski. „Czekamy na wyniki badań”
We wtorek Białoruś przekazała trzech więzionych Polaków i dwóch Mołdawian. Wśród z nich znalazł się od lat więziony przez białoruski reżim dziennikarz Andrzej Poczobut, którego powrót do kraju był najważniejszym wydarzeniem dnia.
O kulisach uwolnienia Poczobuta mówił na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Radosław Sikorski. Jak przekazał szef polskiej dyplomacji, cała akcja była koordynowana z USA. Poczobutowi w drodze do Warszawy towarzyszył Bartosz Wieliński. Przed szpitalem MSWIA w Warszawie, gdzie trafił uwolniony dziennikarz, Wieliński powiedział, że Poczobut przeszedł wstępne badania lekarskie na terenie placówki granicznej w Białowieży.
- Wciągnął koszulę i zobaczyłem człowieka, który wygląda jakby wyszedł z obozu koncentracyjnego, jakby do zdjęcia z lat 40. Stanął mi przed oczami, całkowicie wychudzony. Stan jest po prostu koszmarny - mówił. - Teraz czekamy na wyniki badań medycznych. Mam nadzieję, że te pięć lat nie odbiło na nim większego piętna, że będzie szybko wracał do zdrowia, szybko po prostu odbuduje siły i wróci do pracy dziennikarskiej, historycznej - dodał Wieliński.
Dziennikarz przekazał, że rodzina Poczobuta jest w drodze do Polski, on sam jest zdeterminowany, by wrócić na Białoruś; mówi, że ma obowiązek wobec Polaków białoruskich.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET