`

Kto zostanie następcą Trumpa? Wyraźny trend w USA. „Nie przebijają się"

3 min. czytania
27.04.2026 12:29
Obserwuj nas na Google

Czy wyborcy Republikanów w USA są skazani na ruch MAGA?Jak przyznaje analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Paul Balawajder, mamy z całą pewnością do czynienia z przeobrażeniem w Partii Republikańskiej, a ruch MAGA jest znacznie bardziej zakorzeniony niż podczas pierwszej kadencji Trumpa, kiedy wielu z jego współpracowników było przedstawicielami klasycznego nurtu tego ugrupowania.  

Kto zostanie następcą Donalda Trumpa?
fot. Mark Schiefelbein/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak ruch MAGA wpływa na Partię Republikańską.
  • Dlaczego Alexandria Ocasio-Cortez może być następczynią Berniego Sandersa.
  • Które postacie Demokratów mają największe szanse w wyborach prezydenckich.

- Obecnie większość osób w tej administracji jest związana z ruchem MAGA. Widać to także w Kongresie. Zdarzały się jednak momenty kryzysu, choćby podczas konfliktu USA i Izraela z Iranem, gdy dochodziło do pewnych wyłomów. Część komentatorów, nawet tych związanych z ruchem MAGA, podeszła do tego konfliktu bardzo krytycznie, przykładem jest Tucker Carlson. Mimo to sądzę, że Partia Republikańska jest już mocno naznaczona Donaldem Trumpem - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Paul Balawajder.

- Z jednej strony wśród części Amerykanów widać tęsknotę za klasycznym nurtem republikańskim, ale z drugiej społeczeństwo amerykańskie jest na tyle spolaryzowane, że niezależnie od tego, czy mówimy o kandydacie Republikanów, czy Demokratów, umiarkowani, centrowi politycy niestety nie przebijają się w mediach tradycyjnych czy społecznościowych. Ich wyważony przekaz nie przebija się do ludzi. Stąd obserwujemy wiele zagrań populistycznych ze strony obu partii – diagnozuje amerykanista.

Kto następcą Trumpa?

Choć do wyborów prezydenckich w USA zostały jeszcze ponad dwa lata, to już teraz eksperci zastanawiają się, kto z ramienia Partii Republikańskiej zostanie następcą Donalda Trumpa. Zwyczajowo przyjmuje się, że naturalnym kandydatem jest wiceprezydent, natomiast taka decyzja jeszcze nie zapadła.

Redakcja poleca

- Pojawiły się głosy, że część darczyńców kampanii Trumpa jest zainteresowana kandydaturą Marco Rubio. Rywalizacja o to, kto zostanie kandydatem Republikanów, powinna rozegrać się między nim a J.D. Vance’em - uważa analityk PISM.

Na kogo postawią Demokraci?

Skoro w wyborach największe szanse mają wyraziste postacie, od razu nasuwa się kandydatura Berniego Sandersa, jednak, jak zauważa Balawajder, wśród polityków Partii Demokratycznej panuje pewien konsensus, że z racji wieku Sanders już nie wystartuje. Jednak jego polityczną protegowaną jest Alexandria Ocasio-Cortez, znana ze swoich progresywnych poglądów.

- Jest stosunkowo popularna, zwłaszcza wśród młodych wyborców. To osoba, która przebija się ze swoim przekazem i ma spore poparcie w tym środowisku. Mogłaby więc przejąć schedę po Sandersie. Jest również  Kamala Harris, która w wielu sondażach znajduje się w czołówce potencjalnych kandydatów Demokratów. Jednak moim zdaniem jej szanse na skonsolidowanie elektoratu wydają się ograniczone. Ma zbyt duże obciążenie prezydenturą Joe Bidena i poprzednią kampanią. Trudno jej będzie przebić się do tych niezdecydowanych wyborców, którzy ostatnio postawili na Trumpa - uważa Paul Balawajder.

- Na drugim miejscu w sondażach plasuje się gubernator Kalifornii Gavin Newsom, którego start w prawyborach wydaje się przesądzony. Polityk już teraz buduje swoją ogólnokrajową pozycję w kontrze do administracji Trumpa. Używa swojego urzędu gubernatora i oficjalnego konta w mediach społecznościowych, by regularnie kontrować różne decyzje administracji prezydenta. Czasem stosuje retorykę, którą można byłoby nazwać populistyczną, ale widać, że to procentuje, dlatego w sondażach jest tuż za Harris - mówi analityk PISM. - Newsom w niektórych zestawieniach osiąga lepszy wynik niż J.D. Vance, co też przemawia za nim – dodaje.

Rosną szanse Partii Demokratycznej

Choć na razie niczego nie da się powiedzieć ze stuprocentową dokładnością, to jak zauważa Paul Balawajder, rosną szanse Demokratów. Jeśli obecne trendy związane z wojną w Iranie i problemami ekonomicznymi USA się utrzymają, Partia Demokratyczna może zyskać dużą przewagę przed wyborami prezydenckimi.

- Cena ropy wróciła w okolice poziomów z 2022 roku, kiedy mieliśmy kryzys po inwazji Rosji na Ukrainę. Jeszcze przed wojną z Iranem mówiło się o rosnących kosztach życia w USA. Ludzi coraz częściej nie stać na wiele usług, na zakup własnego domu, a czasem trudno jest o znalezienie pracy dla młodych. To wszystko może wpłynąć na mniejsze szanse Republikanów, którzy będą obarczeni odpowiedzialnością za obecną administrację. Oczywiście do wyborów zostały dwa lata i wiele może się zmienić, ale na ten moment widać wzmocnienie pozycji Demokratów - ocenił analityk PISM.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET