Wzrost zachorowań na BTV. Główny Lekarz Weterynarii alarmuje o nowych ogniskach
Polska hodowla pod ostrzałem chorób zwierząt. Główny Lekarz Weterynarii alarmuje o przyroście ognisk choroby niebieskiego języka, która dotknęła już 70 gospodarstw, głównie na Dolnym Śląsku. Równolegle w województwie łódzkim trwa walka z celowo rozprzestrzenianym wirusem ASF, co zmusiło resort rolnictwa do zarządzenia masowego odstrzału 10 tysięcy dzików. Wiceszefowa resortu Małgorzata Gromadzka zapowiada całodobowy monitoring i walkę o unijne rekompensaty dla rolników.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie objawy charakteryzują chorobę niebieskiego języka u zwierząt.
- Dlaczego choroba niebieskiego języka nie jest groźna dla ludzi.
- Co robi ministerstwo rolnictwa, aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób zwierzęcych.
- Dlaczego ASF jest uważany za wyrok na gospodarstwa hodowlane.
Choroba niebieskiego języka w Polsce. Coraz więcej ognisk
W Polsce wykryto kilkanaście nowych ognisk tzw. choroby niebieskiego języka (BTV). Główny Lekarz Weterynarii poinformował w piątek, że tylko w ostatnich dniach ta groźna choroba bydła i owiec zaatakowała w kilku województwach - głównie na Dolnym Śląsku. Tylko od początku roku pojawiła się w 70 miejscach w kraju.
Choroba niebieskiego języka to zakażenie wirusowe przeżuwaczy, które przenosi się przez owady. Jej charakterystyczne objawy to obrzęk głowy, zapalenie śluzówek, gorączka, a w ciężkich przypadkach sinienie i obrzęk języka. W Polsce jest to choroba zwalczana z urzędu. Nie jest groźna dla ludzi.
ASF pod Piotrkowem Trybunalskim
Zwierzęta chorują też na ASF, które w końcówce 2025 roku szczególnie dało się we znaki pod Piotrkowem Trybunalskim w woj. łódzkim. Przypomnijmy, że na początku grudnia odnaleziono tam truchło dzika zakażonego tą chorobą, co gorsza, okazało się, że szczątki zostały podrzucone celowo.
- To, czy wirus ASF pojawi się na naszym terenie, to dla nas być albo nie być. Ta choroba jest dla nas jak wyrok na gospodarstwa - mówił Radiu ZET jeden z hodowców w Trzepnicy Janusz Terka. Podkreślił, że sytuacja może rodzić dla nich spore problemy ekonomiczne.
Po przeszukaniu terenów "zagłębia trzody chlewnej" znaleziono w sumie 25 dzików zakażonych ASF. W efekcie minister rolnictwa Stefan Krajewski ogłosił masowy odstrzał sanitarny. Chodzi o 10 tys. sztuk w całym województwie łódzkim. Służby wprowadziły zakaz wstępu do lasów w rejonie ogniska oraz tworzą bariery zapachowe, by powstrzymać migrację dzików i ochronić okoliczne hodowle świń przed zabójczym wirusem.
Ministerstwo trzyma ręke na pulsie. "Monitoring 24 godziny na dobę"
Eksperci podkreślają, że zwierzęta chorują m.in. przez zmiany klimatu, hodowlę przemysłową czy złe warunki transportu - i tak jest w całej Europie. Dlatego też ministerstwo rolnictwa na bieżąco monitoruje sytuację i obiecuje pomoc dla hodowców.
- Jest zagrożenie szeregiem chorób zwierzęcych, w tym chorób ptaków. Więc tutaj absolutnie ministerstwo rolnictwa z Głównym Inspektoratem Weterynarii trzymają rękę na pulsie. Chodzi również o kwestie unijne w kontekście możliwości rozprzestrzeniania się tych chorób. Monioring tego, co dzieje się w Polsce jest prowadzony 24 godziny na dobę. Podejmowane są działania, aby zapobiegać tego typu sytuacjom - powiedziała Radiu ZET wiceszefowa resortu rolnictwa Małgorzata Gromadzka.
Dodaje, że "chodzi również o przeciwdziałanie skutkom tych chorób". - Widzimy, że te skutki są bardzo negatywne dla producentów rolnych. Został złożony wniosek do KE o możliwośc zrekompensowania, szczególnie produentom trzody chlewnej, strat w związku z tymi sytuacjami. Chcemy, by mimo wszystko nadal zajmowali się hodowlą - dodała. Zaapelowała przy tym o dokładne sprzątanie i dezynfekowanie gospodarstw.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET