`

Dzik z ASF pod Piotrkowem. Hodowcy: To dla nas wyrok, być albo nie być

2 min. czytania
04.12.2025 15:11
Obserwuj nas na Google

- To dla nas być albo nie być - hodowcy trzody chlewnej pod Piotrkowem Trybunalskim są wstrząśnięci sprawą celowego podrzucenia szczątków dzika z ASF. Choć Powiatowy Lekarz Weterynarii potwierdza, że tusza została przeniesiona celowo w trudno dostępne miejsce, starosta piotrkowski uspokaja, że nie ma na razie ryzyka wprowadzenia strefy ASF. Jednak Ministerstwo Rolnictwa nie wyklucza, że celowe działanie, uderzające w bezpieczeństwo żywnościowe.

Hodowla świń
fot. MAREK MALISZEWSKI/REPORTER, Google Maps

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podejmują władze lokalne po znalezieniu szczątków dzika z ASF?
  • Dlaczego pojawienie się wirusa ASF jest zagrożeniem dla hodowców trzody?
  • Co to jest bioasekuracja i jak pomaga hodowcom w ochronie przed ASF?

Dzik z ASF pod Piotrkowem Trybunalskim. "Uderzenie w bezpieczeństwo"

Wiele emocji wywołała w piątek sprawa podrzucenia szczątków dzika z ASF do zagłębia hodowli trzody pod Piotrkowem Trybunalskim. Inspekcja weterynaryjna oceniła, że tusza została przeniesiona w to miejsce celowo. Potwierdził to w rozmowie z Radiem ZET Powiatowy lekarz weterynarii Konrad Dereń. - Szczątki zostały znalezione w trudno dostępnym miejscu - dodał. 

Głos w sprawie zabrał już rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, który apeluje o rozwagę. - Nie wpadajmy w panikę, nie szerzmy dezinformacji. Nie ma tutaj, przynajmniej na tym etapie, żadnego zagrożenia. Na tym etapie nie ma też podejrzenia działań służb wywiadowczych obcych państw - powiedział. Z drugiej strony ministerstwo rolnictwa uważa, że mogło to być "uderzenie w nasze bezpieczeństwo żywnościowe" i nie wyklucza wschodniej dywersji.

Hodowcy są zaniepokojeni. "To dla nas być albo nie być"

Radio ZET o sprawę zapytało samych hodowców. Ci mówią wprost: - To niepokojące. - To, czy wirus ASF pojawi się na naszym ternie to jest dla nas być albo nie być. Ta choroba jest dla nas jak wyrok na gospodarstwa - powiedział jeden z hodowców z Trzepnicy Janusz Terka. 

Redakcja poleca

Wyjaśnił przy tym, że pojawienie się wirusa rodzi duże problemy ekonomiczne. - My, produkując świnki, sprzedajemy je po dużo niższych cenach - stwierdził. Dodał, że w ten sposób koszty rosną, a hodowla staje się po prostu nieopłacalna. 

Najskuteczniejszym środkiem do obrony przed rozprzestrzenianiem się wirusa jest tzw. bioasekuracja, czyli uniemożliwienie kontaktów zwierząt hodowlanych z dzikimi. Hodowcy liczą, że sprawa zostanie dokładnie wyjaśniona, a sprawca zatrzymany. 

"Nie ma ryzyka". Starosta uspokaja

Głos w sprawie zabrał też starosta piotrkowski. Ten uspokaja hodowców i mówi, że nie ma potrzeby wprowadzania strefy ASF w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. - Musimy się jeszcze upewnić, że nie zostaną znalezione kolejne takie dziki, ale w tej chwili ryzyka wprowadzenia strefy ASF nie ma. Chociaż cała sprawa jest niepokojąca - mówi Piotr Łączny w rozmowie z Radiem ZET. 

- To jest duże zagrożenie dla rolników. Nikt nie chciałby przywieść sobie takiej choroby. Na ten moment w każdym gospodarstwie wprowadzona jest bioasekuracja i dopóki nie jest wprowadzona strefa, nie ma dodatkowych przypadków tej choroby, to rolnicy nie mają się czego obawiać - powiedział.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET