Z Polski wywieziono arcyważne dane. "Nikt tego nie kontrolował"
- Od 20 grudnia 2015 roku do 22 lutego 2019 roku, to okres ustalony przez ABW i Prokuraturę Regionalną w Lublinie, doszło do wywozu szczegółowych danych infrastruktury elektroenergetycznej trzech spółek Skarbu Państwa: PGE Dystrybucja, Energa Operator i Tauron Dystrybucja - mówił w podcaście Radia ZET "Machina Władzy" Jarosław Jakimczyk, dziennikarz śledczy specjalizujący się w tematyce służb specjalnych.
Polska zagrożona? Ważne dane trafiły na wschód
- Informacje jawne też są wartością dla obcego wywiadu. To jest taki mit pokutujący o wywiadzie, że potrzebne są mu wyłącznie tajemnice - mówił w podcaście "Machina władzy" w Radiu ZET Jarosław Jakimczyk, dziennikarz śledczy, autor serwisu kompromatRP.pl. - Wywiad gromadzi takie informacje, które jego państwu w danym momencie są potrzebne, np. informacje jawne, ale bardzo dużej ilości o infrastrukturze krytycznej państwa, które pozwalają zobrazować jej strukturę, technologię wykorzystaną do budowy i jej funkcjonowanie, stan techniczny. Tak, aby np. przeprowadzić symulację i przygotować plany ataków powietrznych na wypadek przejścia do wojny o charakterze kinetycznym.
Jakimczyk ujawnił, że kilka lat temu z Polski wywieziono na wschód arcyważne informacje o infrastrukturze krytycznej, a sprawa została wyciszona. - Konkretny przypadek, który jest niesamowity i bulwersujący, a można odnieść wrażenie, że został zamieciony pod dywan w wyniku jakichś działań. Trudno powiedzieć, czy nieudolności, czy świadomej działalności poprzedniego rządu. Od 20 grudnia 2015 roku do 22 lutego 2019 roku, to okres ustalony przez ABW i Prokuraturę Regionalną w Lublinie, doszło do wywozu szczegółowych danych infrastruktury elektroenergetycznej trzech spółek Skarbu Państwa: PGE Dystrybucja, Energa Operator i Tauron Dystrybucja - wyliczał dziennikarz śledczy.
Jakimczyk: nikt tego procesu nie kontrolował
- Prywatny zleceniodawca otrzymał kontrakt na obloty infrastruktury - linii przesyłowych tych spółek, przy pomocy helikopterów, na których zamieszczane są kamery, kilka jednocześnie, które umożliwiają robienie zdjęć o bardzo dużej dokładności. Ten zleceniodawca, który miał przeprowadzić analizę stanu technicznego tej infrastruktury, aby obniżyć koszty robocizny i być konkurencyjnym na rynku, wywoził te dane do swojej spółki zależnej na Ukrainę oraz do zewnętrznych podwykonawców na Ukrainę.
Jarosław Jakimczyk stwierdził, że "że żadne organy polskiego państwa nie miały nad tym procesem żadnego władztwa ani kontroli". - W latach 2015-19 doszło do infiltracji Ukrainy na wielką skalę przez wywiad rosyjski. Gromadził on dane na temat infrastruktury krytycznej państwa ukraińskiego. Widzimy dzisiaj, dlaczego. Po to, żeby zmapować tę infrastrukturę i przygotować precyzyjne plany ataków na te obiekty.
- Możemy zatem założyć, że jeżeli te dane dostałyby się w ręce wywiadu rosyjskiego, mówimy o polskiej infrastrukturze elektroenergetycznej, to wywiad ten wspomoże rosyjskie siły powietrzne w przygotowaniu podobnych planów ataku na obiekty w Polsce - ocenił gość "Machiny władzy".
Zagadkowo umorzone śledztwo
Jakimczyk zwrócił także uwagę na kontekst militarny. - Mówimy tutaj np. o terenie, na którym znajdują się obiekty będące również pod kontrolą sił sojuszniczych. Jeżeli mamy do czynienia z infrastrukturą spółki Energa Operator, to tam, w oddziale Słupsk, mamy elementy amerykańskiej tarczy rakietowej w Redzikowie, których operatorem jest US Navy. To jest część systemu Aegis, który ma chronić Polskę i NATO przed atakami rakietami balistycznymi. - Nic nie wskazuje na to, żeby ABW i SKW w tamtym okresie były świadome - dodał.
- Jedyna osoba, która na to zwróciła uwagę, to był poseł Marek Biernacki, były koordynator służb specjalnych. Będąc w opozycji w Sejmie, złożył interpelację do premiera. Odpowiedzi udzielała pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, pani Anna Trzeciakowska-Łukaszewska, ale była ona niewyczerpująca. [...] Nie ma tam żadnej informacji od koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Nie ma żadnej informacji od Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro, podczas gdy wiemy, że toczyło się śledztwo w Lublinie, które zostało w bardzo zagadkowy sposób umorzone - ujawnił Jarosław Jakimczyk.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET