`

Zabójstwo Anastazji. Burmistrz Kos przekazał przerażające szczegóły

3 min. czytania
22.06.2023 13:02
Obserwuj nas na Google

Główny podejrzany o morderstwo 27-letniej Anastazji na greckiej wyspie Kos, 32-letni mężczyzna z Bangladeszu, mieszkał i pracował na wyspie od 11 lat - powiedział w rozmowie z PAP burmistrz greckiego Kos Nikitaras A. Theodosis. Opowiedział też o okolicznościach odnalezienia ciała Polki.

Zabójstwo Anastazji, burmistrz Kos komentuje
fot. screeny: Facebook (3)

Zabójstwo Anastazji na greckiej wyspie Kos wstrząsnęło Polską. Cały kraj żyje niewyjaśnioną wciąż sprawą morderstwa 27-latki, której ciało znaleziono 18 czerwca w zaroślach na terenie podmokłym.

Na miejscu wciąż spływają nowe doniesienia o feralnej nocy (Polka zaginęła 12 czerwca - red.) i tym, co Anastazji Rubińskiej zrobił 32-letni Banglijczyk. Kilka słów głównym podejrzanym przybliżył w czwartek burmistrz miasta Kos. Nikitaras A. Theodosis przyznał, że jego zastępca Stamatis Kambourakis brał udział w poszukiwaniach Anastazji, gdy tylko dowiedział się o zaginięciu Polki.

Zabójstwo Anastazji. Burmistrz Kos ujawnił przerażające szczegóły

- Ludzie kończyli pracę i przyłączali się do szukania dziewczyny. Byli zaangażowani, jakby szukali własnej córki – podkreślił zastępca burmistrza Kos. Kiedy poinformowano go, że znaleziono ciało Anastazji, od razu udał się na miejsce ze swoimi współpracownikami. - Na odległość kilku metrów czuć było bardzo silny zapach rozkładających się zwłok – powiedział PAP włodarz miasta Kos.

Redakcja poleca

Jak wyjaśnili mu specjaliści, wokół martwego ciała nie zbierały się ptaki, co zwykle ma miejsce w takich sytuacjach. On sam nie był w stanie podejść do miejsca, gdzie znaleziono zwłoki 27-latki. - Jak mnie poinformowano, ciało było zawinięte w prześcieradło, zapewne w celu przetransportowania zwłok. Uważam też, że zostało one przewiezione samochodem do miejsca, gdzie w niedzielę zostało znalezione. Być może sprawca lub sprawcy zrobili to w sobotę (17 czerwca - red.) – dodał zastępca burmistrza Stamatis Kambourakis. Theodosis powiedział, że 32-letni Banglijczyk mieszkał i pracował na wyspie od 11 lat.

Politycy podkreślili, że na wyspie Kos napady na kobiety są sporadyczne. Pod tym względem nie wyróżniała się ona od innych miejsc na świecie. Inaczej o bezpieczeństwie kobiet wypowiadała się natomiast inna z Polek, mieszkająca na wyspie Kos od 2019 roku.

- Do tej pory nie było tu takich przypadków, jak sprawa zabójstwa Polki. Zawsze byliśmy bardzo bezpiecznym miejscem: i dla turystów, i dla pracowników, którzy przyjeżdżali tu latem do pracy – podkreślił z kolei burmistrz.

Na Kos jest obóz uchodźców, w którym przebywa ponad tysiąc migrantów. Na stałe jest też na terenie obozu około 100 mundurowych w celu zapewnienia bezpieczeństwa. W obozie migranci czekają na dokumenty, które pozwolą im na dalsze przemieszczanie się. - Opuszczają obóz, robią to w zasadzie tylko po to, aby wyjść na zakupy czy do lekarza – wyjaśnił Theodosis.

Jednak w 2015 roku doszło na wyspie do zamieszek z udziałem nielegalnych imigrantów. Sprowadzono nawet specjalne oddziały policji, mające wzmocnić lokalne jednostki. Do zamieszek doszło, kiedy imigranci odmówili przeniesienia się na teren miejskiego boiska. Ponad półtora tysiąca osób oblegało posterunek policji, w którym było 15 policjantów wydających dokumenty. Imigranci obrzucili kamieniami samochody. Grecka policja w odpowiedzi użyła świec dymnych.

Co do dalszych losów podejrzanego o zabójstwo Polki na Kos 32-letniego mężczyzny z Bangladeszu władze wyspy - co podkreśla burmistrz - czekają na wynik postępowania prowadzonego przez policję. Przeprowadzona w poniedziałek późnym wieczorem na wyspie Rodos sekcja zwłok Polki potwierdziła śmierć Anastazji przez uduszenie. Lekarze podkreślili jednak, że ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu, co znacznie utrudniało badania.

RadioZET.pl/PAP - Marcin Furdyna

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET