`

Morderstwo Anastazji w Grecji. Słowa jej taty łamią serce. "Tak ją rozpoznała"

3 min. czytania
20.06.2023 18:43
Obserwuj nas na Google

Nie milkną echa brutalnego zabójstwa Polki na wyspie Kos. Mama Anastazji nie zobaczyła ciała córki. Okazuje się, że mogła ją zidentyfikować tylko dzięki pierścionkowi.

Anastazja Rubińska
fot. Michal Wozniak/East News/Instagram

Mama Anastazji Rubińskiej wraz z dwojgiem polskich detektywów przybyła do Grecji. Greccy śledczy nie okazali jej ciała zamordowanej córki. - Rozpoznała ją po pierścionku z brylantem – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Andrzej Rubiński. Nie mógł sobie przypomnieć jednak od kogo Anastazja dostała pierścionek. W poniedziałek Rubiński przekazał, że greccy śledczy pobrali próbki DNA od mamy Anastazji w celu porównania i ostatecznej identyfikacji.

Krewni Polki już wrócili do domu. Z informacji "Faktu" wynika, że rodzinę Anastazji będzie reprezentował znany mecenas Jarosław Kowalewski przy współpracy z wrocławskim adwokatem. - Kowalewski to doświadczony adwokat, który w Polsce reprezentuje m.in. matkę zaginionej Iwony Wieczorek — przekazał tabloidowi Dawid Burzacki z "Dziennika Śledczego".

Zabójstwo Anastazji. "Z chłopakiem byli parą od 10 lat, żyli jak małżeństwo"

Anastazja Rubińska zaginęła w poniedziałek 12 czerwca na greckiej wyspie Kos, gdzie pracowała w jednym z hoteli. W niedzielę greckie media poinformowały, że znaleziono ciało 27-letniej Polki. Zwłoki zostały znalezione około godz. 19 czasu lokalnego, około kilometra od domu 32-latka z Bangladeszu, aresztowanego wcześniej przez policję i 500 metrów od miejsca, w którym w sobotę znaleziono telefon komórkowy Polki.

Ojciec zamordowanej 27-latki w rozmowie z PAP powiedział, że Anastazja była wspaniałą i ufną dziewczyną, ale znalazła się w złym miejscu i zaufała niewłaściwym ludziom. - Córka była na zwolnieniu lekarskim, bo miała poparzoną dłoń. W dniu zaginięcia, o godz. 22.30 miała się spotkać ze swoim chłopakiem w barze Alexander, kilkaset metrów od jego pracy. Zadzwoniła do niego, że będzie za kilka minut, ale nie przyjechała - opowiadał Rubiński.

Dodał, że Anastazja zdążyła jeszcze wysłać zrzut ekranu z lokalizacją, ale oznaczone miejsce było pustkowiem. Ojciec 27-latki podkreślił, że chłopak chciał od razu zgłosić zaginięcie na policji, ale powiedziano mu, że ma to zrobić następnego dnia. Wtedy - jak dodał ojciec zamordowanej - pojechał na komendę policji, ale intensywne działania miały według niego zostać podjęte dopiero dzień później. - Wtedy zaczęli przeglądać nagrania z monitoringu, odkryli numery motoru, którym miała być wieziona i dotarli do sprawcy - mówił Rubiński.

Anastazja i jej chłopak byli parą od 10 lat. Na Kos, gdzie pracowali w pięciogwiazdkowym hotelu, pojechali na początku maja. Wcześniej razem pracowali m.in. w Holandii, Francji i Portugalii. Za pracą mieli jeździć już ok. osiem lat. - Żyli jak małżeństwo, jeździli po świecie od ośmiu lat. Cztery lata z przerwami spędzili w Holandii. Na Kos pojechali, bo praca w Holandii się zepsuła, zarobki były małe. Chcieli też zwiedzać, coś zobaczyć - opowiadał Rubiński. Pytany o chłopaka Anastazji odpowiedział, że zna go bardzo dobrze i ma do niego pełne zaufanie. - On bardzo to przeżywa - mówił.

Redakcja poleca

Andrzej Rubiński odniósł się również do włączenia się w sprawę polskiej prokuratury. - Jestem zadowolony, że polska prokuratura zajęła się tą sprawą. Kwestia wyjaśnienia i ukarania sprawców to jedno, druga sprawa to transport ciała do Polski. To byłby olbrzymi koszt - powiedział.

Głównym podejrzanym pozostaje pochodzący z Bangladeszu 32-letni mężczyzna, który został zatrzymany przez policję. Był ostatnią osobą, którą 27-latka spotkała przed zaginięciem tydzień temu. Według mediów sam sobie przeczy w zeznaniach. W poniedziałek po południu media greckie opublikowały zdjęcie mężczyzny, podejrzanego o zamordowanie Polki. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP/"Fakt"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET