Zaczęli od Kaczyńskiego. Mieszkańcy zabrali głos. "Przechodzi ludzkie pojęcie"
Nowy rząd wdraża pierwsze decyzje w życie. Spod domu Jarosława Kaczyńskiego zniknęli policjanci. Informację przekazał nowy szef MSWiA Marcin Kierwiński. - Ja tu prowadzę firmę, to wiem, że tu zawsze był spokój. Nie wiem, czego prezes się bał - mówił jeden z mieszkańców warszawskiego Żoliborza w rozmowie z Wirtualną Polską.
Policja zniknęła sprzed domu Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu w Warszawie. Nie ma też jej przed siedzibą PiS. Decyzję podjął nowy szef MSWiA Marcin Kierwiński, który przekazał ją podczas konferencji prasowej z 15 grudnia. — My to deklarowaliśmy jako formacje tworzące dzisiejszą koalicję rządzącą, że policjanci wrócą do prawdziwej pracy, że nie będą agencją ochroniarską jakiegokolwiek polityka — mówił.
Policja zniknęła sprzed domu Jarosława Kaczyńskiego
Radiowozy na warszawskim Żoliborzu były codziennością dla sąsiadów prezesa Prawa i Sprawiedliwości, mimo że funkcjonariusze policji i przedstawiciele władzy temu zaprzeczali. Przekonywali się o tym wiele razy dziennikarze, którzy i tym razem wybrali się pod dom prezesa, żeby sprawdzić, jakie zaszły zmiany. Pan Jerzy mówił Wirtualnej Polsce, że policję widywał także przy głównym wejściu do posiadłości, wzdłuż ulicy Mickiewicza.
- Od tygodnia nie ma policji w takiej liczbie. To było wręcz uciążliwe, nie dało się przejechać. Ja tu prowadzę firmę, to wiem, że tu zawsze był spokój. Nie wiem, czego prezes się bał - relacjonował rozmówca portalu.
Inna osoba twierdzi z kolei, że kilka dni temu jej znajomy umówił się w okolicy ze znajomym na ul. Mickiewicza. - Wysiadł z auta i rozglądał się, czy osoba, na którą czeka, już jest. Z samochodu obok wysiadł pan, który zaczął wypytywać go, po co przyjechał i czego szuka. Kazał mu wrócić do pojazdu i tam czekać - mówiła pani Sonia.
Z relacji mieszkańców wynika, że funkcjonariusze pilnujący domu prezesa karali przechodniów za każde wykroczenie. Chodziło głównie o nieschodzenie z roweru na przejściu dla pieszych lub przebieganie na tramwaj na czerwonym świetle.
Sąsiedzi prezesa PiS podzieleni. "Policja nie przeszkadzała"
Nie wszystkim jednak policja przeszkadzała. Pani Zofia cieszyła się z obecności mundurowych, którzy byli straszakiem dla okolicznych uczestników libacji alkoholowych. — Uważam, że wcale ta policja nie przeszkadzała. Czuliśmy się tu bezpiecznie. Lepiej, jakby była. Widziałam te żenujące i skandaliczne demonstracje. A policjanci zawsze byli grzeczni, uprzejmi - mówiła.
O bezpieczeństwo obawia się także pani Dobrosława. - Właśnie się zaczęło, już wszystko nam zabiorą. Będę się martwić, bo zawsze byli tu policjanci. A teraz nie wiadomo, jak będzie, może skasują policję. To, co wyprawiają, to przechodzi ludzkie pojęcie - podsumowała w rozmowie z WP.
Fotoreporter "Faktu" już w poniedziałek 18 grudnia widział radiowóz parkujący 100 metrów od domu Jarosława Kaczyńskiego. Na widok dziennikarza policjanci odjechali, ale wciąż krążyli wokół budynku. Jak zauważa tabloid, dom Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu był chroniony przez policję od jesieni 2015 roku. Prezes PiS od lat ma też prywatną ochronę.
Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska/"Fakt"
- Wypadek w metrze. "Zdarzenie z udziałem człowieka"
- Sejm trafił do kina. Tłumy chętnych. "To może stać się nową tradycją"
- Zmarł jeden z najmłodszych żołnierzy Powstania Warszawskiego. "Stach" miał takie marzenie
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET