`

Zagadkowe zaginięcie Jowity Zielińskiej. "Sama by nie opuściła tego miejsca"

3 min. czytania
23.04.2025 11:27
Obserwuj nas na Google

Jowita Zielińska zaginęła w lipcu 2024 roku. 30-letnia wówczas kobieta wracała z pracy do domu w miejscowości Lisiny (woj. kujawsko-pomorskie). Sprawa jej tajemniczego zniknięcia wciąż pozostawia wiele pytań.

Jowita Zielińska
fot. KPP w Rypinie
  • Od zaginięcia Jowity Zielińskiej z Lisin minęło już kilka miesięcy, jednak wciąż nie wiadomo, co stało się z kobietą
  • Sprawa tajemniczego zniknięcia została poruszona w programie "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie..."
  • - Podejrzewam, że to jakieś uprowadzenie. Jowita na pewno sama by nie opuściła tego miejsca - twierdzi teściowa zaginionej

Zaginięcie Jowity Zielińskiej z Lisin

Jowita Zielińska zaginęła 6 lipca ubiegłego roku. Kobieta ostatni raz była widziana, kiedy wracała rowerem do domu w Lisinach, gdzie mieszkała z teściami. Nigdy tam nie dotarła. Prowadzone na szeroką skalę poszukiwania do tej pory nie przyniosły odpowiedzi na pytanie, co się z nią stało.  Po około miesiącu w lesie udało się odnaleźć jej rower, jednak nie przybliżyło to rozwiązania tajemnicy zniknięcia 31-letniej dziś kobiety.

W trakcie poszukiwań przeczesywano okoliczne lasy, sprawdzano akweny. Nie udało się jednak wpaść na trop zaginionej. Mnożą się za to teorie. Sprawa zaginięcia Jowity Zielińskiej została poruszona w programie "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…" w TVP. Teściowa Jowity Zielińskiej uważa, że kobieta nie zniknęła z własnej woli.

Redakcja poleca

- Podejrzewam, że to jakieś uprowadzenie. Jowita na pewno sama by nie opuściła tego miejsca. Było jej tutaj dobrze. Gdyby chciała uciec, to zrobiłaby to rano. Mogła wyjechać, zabrać swoje rzeczy, pieniądze. Po co miałaby siedzieć pół dnia w pracy, potem jechać prawie pod dom i nagle "aha, przypomniałam sobie, że może jednak ucieknę". Bez sensu to jest. Rozmawiałyśmy jeszcze jeszcze o 7 rano i o 10. Wszystko było normalnie - twierdzi teściowa zaginionej.

Poszukiwania zaginionej Jowity Zielińskiej

Podobnego zdania są sąsiedzi. - Jowitę znaliśmy tylko z widzenia. To była bardzo skromna dziewczyna, spokojna, grzeczna. Wszędzie jeździła rowerem, rzadko kiedy można było ją zobaczyć samochodem. Nawet, jak się się chciało ją podrzucić samochodem w jakieś miejsce, to zawsze dziękowała, bo nie chciała sprawiać żadnych problemów - powiedziała sąsiadka zaginionej Jowity w programie TVP.

Sprawę wciąż bada policja, która podkreśla, że niczego nie można wykluczyć. Poszukiwania prowadzone są do tej pory. Pod koniec marca ponownie przeszukano okoliczne lasy i jeziora. Bez skutku. - Żadna z wersji, jeśli chodzi o zaginięcie pani Jowity, nie jest wykluczona. Nie możemy założyć, że ona nie żyje, nie możemy założyć, że żyje. Nie możemy wykluczyć, że do jej zaginięcia doszło, ponieważ chciała zniknąć, ani też nie możemy powiedzieć, że ta sprawa nie ma jakiegoś zabarwienia kryminalnego, choć ten wątek wydaje się najmniej prawdopodobny - powiedziała w programie "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…" mł. insp. Monika Chlebicz, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

- Żadne z czynności i poszukiwań, które były prowadzone, nie doprowadziły nas do odpowiedzi na pytanie, gdzie ona jest i co się z nią stało - dodała Chlebicz. W chwili zaginięcia Jowita Zielińska ubrana była w czarne krótkie spodenki i bluzkę w kratkę. Przypominamy rysopis 31-latki:

  • około 170 cm wzrostu,
  • szczupła budowa ciała,
  • włosy rude, sięgające do ramion,
  • zielone oczy.

Źródło: Radio ZET / TVP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET