"Marta mogła przed śmiercią cierpieć katusze". Szokujące ustalenia prokuratury
Sekcja zwłok zamordowanej rodziny z Chodzieży zaplanowana jest na czwartek 27 kwietnia. Już teraz prokuratura podała wstępne ustalenia, że dwie z ofiar - rodzice Krzysztofa A. - zostały zamordowane kilka godzin, a być może nawet kilka dni wcześniej niż żona mężczyzny Marta A. oraz ich czteromiesięczny syn Staś. "Wiele wskazuje na to, że przed śmiercią Marta A. cierpiała katusze" - pisze "Fakt".
W poniedziałek wieczorem w domu jednorodzinnym przy ulicy Podgórnej w Chodzieży znaleziono ciała czterech dorosłych osób i 4-miesięcznego dziecka. Śledczy przekazali nowe ustalenia w tej sprawie. Prokuratura podała, że 41-letni Krzysztof A. najpierw zabił swoich rodziców - schorowanego ojca i matkę. Według śledczych plamy opadowe na ich ciałach świadczą o tym, że od ich zabicia do śmierci jego żony Marty i syna Stasia minęło sporo czasu.
5 ciał znaleziono w domu w Chodzieży. Nowe fakty
- Mówimy o co najmniej kilku godzinach, a być może nawet dniach - powiedział w rozmowie z "Faktem" prok. Łukasz Wawrzyniak z prokuratury okręgowej w Poznaniu. Dodał, że przedmiotem ustaleń jest obecnie m.in. to, kiedy i gdzie konkretni domownicy byli widziani po raz ostatni.
Już po ujawnieniu zbrodni media podawały informację o skrępowaniu ofiar. Później prokuratura podała, że tylko ciało żony domniemanego sprawcy Marty A. było skrępowane. Kobieta miała też usta zaklejone taśmą. “Być może słuszna jest krążąca po Chodzieży teoria, że Krzysztof A. pokłócił się w czwartek przed południem z żoną i sam wrócił ze spaceru, na który wyszli ze Stasiem. Wtedy zabił swoich rodziców, Bogdana i Krystynę. Po wszystkim czekał aż do domu wróci żona. Kiedy kobieta zorientowała się, co się wydarzyło, mogła próbować uciec i została skrępowana” - pisze “Fakt”.
Zdaniem śledczych najprawdopodobniej na końcu został zamordowany czteromiesięczny Staś, którego ciało leżało na łóżku przykryte kołdrą. Wszystkie ofiary miały rany cięte szyi. Po dokonaniu poczwórnego morderstwa Krzysztof A. popełnił samobójstwo.
Krzysztof A. handlował łapaczami snów
Śledczy nie mają jeszcze pełnego obrazu tragedii, która wydarzyła się w domu przy ulicy Podgórnej. Rzecznik prokuratury wskazał, że rodzina przed dwoma miesiącami sprowadziła się do Chodzieży z Sochaczewa. - Przyjechali, żeby opiekować się ojcem tego sprawcy - powiedział.
Więcej o rodzinie opowiadają w mediach sąsiedzi. Z ich relacji wynika, że Krzysztof poznał Martę w Anglii. Domniemanego sprawcę określają jako tajemniczego, przywołują też szokujące wspomnienia. - Pewnego razu zakrwawiony turlał się po trawniku na ogrodzie. Jego mama wezwała wtedy pogotowie - opowiadają “Super Ekspresowi” o zdarzeniu sprzed lat.
Kolejne odpowiedzi na pytania ws. zabójstwa w Chodzieży przyniesie sekcja zwłok, którą zaplanowano na czwartek 27 kwietnia. - Biegli określą, jakie obrażenia są na ciałach. Ustalą, czy śmierć została zadana nożem, który ujawniono przy jednym z ciał. Jak dotąd, najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci jest wykrwawienie - przekazał we wtorek portalowi RadioZET.pl prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Gdzie szukać pomocy?
Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych, potrzebujesz porady lub wsparcia, tutaj znajdziesz numery telefonów zaufania do organizacji oferujących pomoc w kryzysie psychicznym. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na 112.
RadioZET.pl/"Fakt"/"Super Express"/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET