Zobaczył rachunki za prąd i przecierał oczy. "Spodziewaliśmy się najgorszego"
Jeden z mieszkańców Pomorza pokazał, ile płacił w ostatnich miesiącach za prąd. Szczególnie zaskakujący był rachunek, jaki otrzymał za lipiec, kiedy przez 10 dni nie było go w domu. - Przed wyjazdem prawie wszystko od gniazdek odłączyłem, została tylko lodówka - mówi w rozmowie z "Faktem".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego mężczyzna był zaskoczony rachunkami za prąd.
- Jak wysokie były rachunki w poszczególnych miesiącach.
- Jakie zastosował metody oszczędzania.
Mieszkaniec Pomorza zaskoczony rachunkami za prąd
Od 1 października do końca 2025 roku ceny energii będą zamrożone. W ostatnich miesiącach wielu Polaków było zaskoczonych wysokimi rachunkami za prąd. Taka sytuacja spotkała m.in. jednego z mieszkańców Pomorza, którego rachunek za okres od 2 lipca do 7 sierpnia wyniósł prawie 180 zł, przy zużyciu 142 kWh. Mężczyzna, klient Energi, był tym bardziej zdziwiony, że przez długi czas nikogo nie było w domu.
- Dobre 10 dni siedzieliśmy na działce, a do zapłaty prawie 180 zł. Rozłożyli mnie na łopatki - mówi w rozmowie z "Faktem". W 48-metrowym mieszkaniu mieszkają łącznie w trzy osoby. Przez 10 dni jednak stało puste, a rachunek i tak przyszedł wysoki. - Przed wyjazdem prawie wszystko od gniazdek odłączyłem, została tylko lodówka - podkreśla mężczyzna. Zapewnia przy tym, że zawsze pamięta o rachunkach i przyznaje, że wysokie opłaty stały się jednym z głównych tematów rozmów z sąsiadami.
"Mikrofalówka nawet wyfrunęła z kuchni"
Wcześniejszy rachunek z początku lipca przyniósł z kolei prawie 158 zł do zapłaty za cztery tygodnie. - To dziwne, bo latem praktycznie nie korzystamy z oświetlenia. Kuchenka na gaz, piekarnik wprawdzie elektryczny, ale korzystamy z niego góra trzy razy w tygodniu. Podejrzewam, że prąd mogą nam "kraść" zmywarka, która "chodzi" praktycznie codziennie, dwa telewizory i laptop, bo żona pracuje z domu. Pierzemy trzy, cztery razy w tygodniu - wyjaśnia w rozmowie z "Faktem" mężczyzna.
Pojawiły się jednocześnie inne próby oszczędzenia pieniędzy. - Mikrofalówka nawet wyfrunęła z kuchni. Żeby oszczędzić, zrezygnowaliśmy też z czajnika elektrycznego - nie kryje mężczyzna. Dość niespodziewanie najniższą opłatą okazała się ta z początku września. Rachunek wyniósł nieco ponad 110 zł. - Sam byłem zaskoczony, bo spodziewaliśmy się najgorszego - dodaje.
Źródło: Radio ZET / "Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET