Talibowie po blisko 20 latach przejmują władzę w Afganistanie. Co to oznacza?
Talibowie wkroczyli w niedzielę 15 sierpnia 2021 roku do Kabulu i wykorzystując wycofanie się międzynarodowych sił wojskowych pod wodzą USA, przejęli kontrolę nad krajem. Rzecznik talibów powiedział telewizji Al-Jazeera, że wojna w Afganistanie się skończyła. W kraju panuje panika i chaos, Afgańczycy próbują uciec przed rządami fundamentalistów. Tłumaczymy, o co chodzi w konflikcie w Afganistanie i jakie mogą być jego konsekwencje.
- Kim są talibowie? Wojna w Afganistanie 2001-2020
- O co chodzi w konflikcie w Afganistanie?
- Talibowie przejmują władzę w Afganistanie. Co to oznacza?
- Media: największa katastrofa polityki zagranicznej USA od prawie 50 lat
Talibowie rządzili Afganistanem od 1996 roku do obalenia ich władzy w 2001 przez wojska Stanów Zjednoczonych wraz z sojusznikami. Odkąd władze USA ogłosiły w kwietniu plany wycofania wojsk, przemoc nasiliła się w całym państwie, a talibowie zaczęli przejmować kolejne części kraju. W niedzielę 15 sierpnia dotarli do Kabulu i przejęli kontrolę nad krajem.
Umowa podpisana między rządem USA i talibami w lutym 2020 roku w stolicy Kataru Dosze przewidywała, że Waszyngton wycofa swoje siły z Afganistanu, a talibowie powstrzymają się od działań terrorystycznych i rozpoczną rozmowy pokojowe z rządem w Kabulu.
Kim są talibowie? Wojna w Afganistanie 2001-2020
Kim są talibowie? Talibowie (Taliban) to fundamentalistyczne ugrupowanie islamistyczne (sunnickie), które powstało we wrześniu 1994 w Kandaharze. Była to jedna z frakcji walczących ze Związkiem Radzieckim w latach 80. Następnie walczyli o przejęcie władzy w całym kraju. W połowie lat 90. w wyniku walk wewnętrznych, talibowie ogłosili powstanie Islamskiego Emiratu i systemu rządów opartego na najbardziej rygorystycznych interpretacjach szariatu.
W kraju rządzonym od 1996 roku przez talibów kobiety nie mogły uczyć się ani pracować i były zobowiązane do noszenia burki. Mężczyznom talibowie mierzyli brody, by sprawdzić, czy mają one taką samą długość, jak broda proroka Mahometa. Zakazane było m.in. oglądanie telewizji, słuchanie muzyki i korzystanie z Internetu, a także prognozowanie pogody, uznawane przez talibów za formę czarnej magii. Zabroniono też praktykowania wielu innych przejawów aktywności, niepotępianych przez Koran (m.in. uprawiania niektórych dyscyplin sportu).
W 1996 do Afganistanu przybył poszukiwany przez Stany Zjednoczone w związku z oskarżeniami o terroryzm przywódca Al-Kaidy Osama bin Laden, a talibowie, z którymi łączył go radykalizm poglądów, udzielili mu gościny. W listopadzie 1999 ONZ nałożyła na Afganistan sankcje gospodarcze, również żądając wydania bin Ladena. Sankcje wzmocniono w styczniu 2001 (m.in. zakazem sprzedaży broni do Afganistanu).
Sytuacja w Afganistanie całkowicie zmieniła się po atakach Al-Kaidy na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 r. Około 16:15 czasu UTC (tj około 20:45 czasu lokalnego) w niedzielę 7 października 2001 roku amerykańskie oraz brytyjskie siły powietrzne rozpoczęły bombardowanie wyznaczonych celów na terenie zajmowanym przez siły Talibanu oraz Al-Ka’idę. 13 listopada 2001 roku siły sojusznicze zdobyły Kabul, co oznaczało upadek rządu talibów. Kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy rozpoczęło polowanie na bin Ladena i przywódcę talibów mułłę Omara. Do stycznia 2002 siły talibów i Al-Kaidy zostały całkowicie rozbite.
O co chodzi w konflikcie w Afganistanie?
Po 20 latach spełnił się najgorszy możliwy scenariusz, a talibowie ponownie przejęli kontrolę nad Afganistanem. Umowa podpisana między rządem USA i talibami w lutym 2020 r. w stolicy Kataru Dosze przewidywała, że Waszyngton wycofa swoje siły z Afganistanu, a talibowie powstrzymają się od działań terrorystycznych i rozpoczną rozmowy pokojowe z rządem w Kabulu. Odkąd władze USA ogłosiły w kwietniu plany wycofania wojsk, przemoc nasiliła się w całym państwie, a talibowie zaczęli przejmować kolejne części kraju. Amerykańskie wojska mają opuścić Afganistan do 11 września.
Bojownicy zapewniają, że zamierzają rządzić w sposób pokojowy. - Zapewniamy wszystkich, że gwarantujemy bezpieczeństwo obywatelom i misjom dyplomatycznym. Jesteśmy gotowi do dialogu ze wszystkimi afgańskimi politykami i zagwarantujemy im niezbędną ochronę – powiedział Al-Dżazirze rzecznik Mohammad Naeem. Talibowie obiecali także, że nie będą przeprowadzali akcji odwetowych na osobach, które współpracowały z rządem afgańskim lub siłami zagranicznymi.
Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani napisał w niedzielę 15 sierpnia wieczorem na Facebooku, że opuścił kraj, aby uniknąć rozlewu krwi. Według niektórych doniesień Ghani wyjechał do Tadżykistanu i jest obecnie w Omanie. "Talibowie jasno dali do zrozumienia, że aby mnie wypędzić, są gotowi do krwawego ataku na Kabul i jego mieszkańców. Chcąc zapobiec rozlewowi krwi, postanowiłem odejść" - napisał.
Wcześniej w parlamencie stwierdził, że szybkie pogorszenie się sytuacji bezpieczeństwa w kraju to wynik "nagłej" decyzji USA o wycofaniu wojsk. Powiedział też, że ma plan opanowania sytuacji w kraju w ciągu sześciu miesięcy.
Talibowie przejmują władzę w Afganistanie. Co to oznacza?
- Po wycofaniu wojsk amerykańskich siły afgańskie były nieprzygotowane na bezpośrednie starcie z talibami - powiedział PAP ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Arkadiusz Legieć. W jego opinii przekreślone zostały wysiłki całej wspólnoty międzynarodowej ostatnich dwudziestu lat na rzecz odbudowy Afganistanu.
- Nikt nie przewidywał tak szybkiego przebiegu wydarzeń. Nie zakładano, że talibowie będą w stanie przeprowadzić tak dynamiczną ofensywę, w wyniku której opanują w zasadzie w mniejszym lub większym stopniu cały kraj, a na pewno nie zakładano, że tak szybko zdobędą stolicę - skomentował w ekspert PISM.
Wskazał, że trudno powiedzieć, żeby siły rządowe ugięły się w walkach z talibami. - Mieliśmy do czynienia w 90 proc. z kapitulacją bez walki. To scenariusz, którego nikt nie przewidywał. Dotychczas wszystkie typy bazowały na tym, że będziemy mieli dotyczenia z przeciągającym się konfliktem wewnętrznym, w którym talibowie będą osiągali jakąś strategiczną przewagę, ale nie będą mieli sił do tego, żeby w tak szybki sposób opanować cały kraj - powiedział Legieć.
Według niego duże znaczenie odegrał sam sposób wyjścia wojsk z Afganistanu. - Samo wycofanie się Amerykanów i ich sojuszników z Afganistanu było negocjowane, od co najmniej kilkunastu miesięcy. Porozumienia w tej kwestii były zawierane jeszcze przez prezydenta Donalda Trumpa. Później były kontynuowane przez administrację Bidena. Jednak styl wycofania się wojsk amerykańskich musiał się przełożyć na morale wojsk afgańskich oraz na to, że nie przygotowano wystarczającego planu, co będzie dalej - powiedział.
Legieć zaznaczył, że "Afganistan jest państwem, które bardzo szybko będzie przyciągało, o ile już nie przyciąga, innych aktorów, zainteresowanych wykorzystaniem tego terytorium do swoich celów". - Na pierwszym miejscu musimy wymienić regionalne organizacje terrorystyczne jak Al Kaida, przez lokalne komórki Państwa Islamskiego, po mniejsze organizacje regionalne jak np. ujgurski: Islamski Ruch Wschodniego Turkiestanu czy też ciągle żywy Islamski Ruch Uzbekistanu czy Islamska Unia Dżihadu, które mogą korzystać bądź z przychylności talibów, bądź z ich słabości z powodu niemożliwości kontrolowania dużego terytorium kraju - wyjaśnił.
Media: największa katastrofa polityki zagranicznej USA od prawie 50 lat
Odzyskanie władzy w Afganistanie przez talibów jest największą katastrofą polityki zagranicznej USA od prawie 50 lat, a ludzkie koszty tego błędu dla Afgańczyków, będą ogromne i raczej już nie do zatrzymania - pisze w poniedziałek 16 sierpnia brytyjska prasa.
"To były prezydent Donald Trump zapowiedział, że wojska amerykańskie opuszczą kraj do końca 2021 roku, o ile talibowie spełnią warunki podpisanego w zeszłym roku porozumienia pokojowego. Ale kontynuowanie wycofywania wojsk było wyborem Bidena" - wskazuje "Financial Times". Gazeta zaznacza, że wewnątrzkrajowy koszt polityczny będzie dla Bidena stosunkowo mały, bo większość Amerykanów jest przeciwna niekończącym się interwencjom zagranicznym, a obecność w Afganistanie była coraz trudniejsza do "sprzedania" politycznie. "Jednak z punktu widzenia globalnej pozycji Ameryki, błędna ocena będzie prześladowała Bidena do końca jego prezydentury" - podkreśla dziennik.
"FT" zwraca uwagę, że upadek Afganistanu nie jest wyłącznie efektem błędów militarnych i wywiadowczych, lecz tego, że przez 20 lat nie udało się tam zbudować funkcjonującego państwa. Przypomina, że choć prezydent George W. Bush obiecywał nowy plan Marshalla dla Afganistanu, a USA wydały biliony dolarów na operacje wojskowe, nie przeznaczono wystarczających środków na budowę struktur państwowych. Odpowiedzialność ponoszą też kolejne afgańskie rządy, które pogrążone były w korupcji i chaosie, a ponadto nie chciały zawrzeć porozumienia z talibami, gdy ci byli relatywnie słabi.
Również "The Times" przypomina, że administracja Trumpa planowała wycofanie wojsk z Afganistanu, jeśli zostaną spełnione pewne warunki - talibowie wstrzymają ataki, zaangażują się w negocjacje i zerwą związki z Al-Kaidą - tymczasem wojska USA wyjeżdżają mimo to. "Zdumiewająco szybki upadek konstytucyjnego rządu w Afganistanie nastąpił, ponieważ prezydent Biden postanowił sprowadzić do domu wszystkie wojska amerykańskie do czasu 20. rocznicy ataków z 11 września" - podkreśla "The Times".
"Daily Telegraph", również uważający wycofanie się z Afganistanu za kosztowny błąd, za który najmocniej zapłacą Afgańczycy, wskazuje jednak, że w obecnej sytuacji nie ma już odwrotu od tej decyzji. "Co teraz robi Zachód? Po podjęciu decyzji o wyjściu do 11 września - daty symbolicznej, ponieważ to właśnie ataki na USA ze strony wyszkolonych w Afganistanie terrorystów doprowadziły do zaangażowania NATO - nie ma już odwrotu. Zlikwidowano bazy, pozostawiono skomplikowaną i kosztowną broń, którą przechwycili talibowie lub wodzowie plemienni i nie ma już infrastruktury umożliwiającej powrót wojsk zachodnich. Tak samo jak poparcia politycznego, którym cieszyły się one, gdy w Kabulu był przyjazny rząd" - pisze dziennik.
RadioZET.pl/ PAP/ AFP/ Reuters/
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET