`

Dolina Pandższeru punktem oporu przeciwko talibom. Syn Masuda planuje powstanie

3 min. czytania
19.08.2021 12:21
Obserwuj nas na Google

Dolina Pandższeru w północno-wschodnim Afganistanie ma stać się po raz kolejny punktem oporu wobec talibów. Do starcia z sunnickimi fundamentalistami wezwał Ahmad Masud, syn legendarnego afgańskiego przywódcy.

Talibowie w niedzielę przejęli kontrolę nad Kabulem, wieńcząc trwającą przez ostatnie tygodnie ofensywę. Aszaf Ghani, prezydent demokratycznego Afganistanu, uciekł z kraju do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jedyną drogą ucieczki z kraju jest droga powietrzna, ale na lotnisku w Kabulu panuje chaos. Amerykańskie wojska kontrolują część militarną portu, zapewniając bezpieczeństwo akcji ewakuacji obywateli USA i afgańskich współpracowników wojsk koalicji wraz z ich rodzinami.

Sunniccy fundamentaliści, którzy już rządzili Afganistanem w latach 1996-2001, zapowiedzieli wprowadzenie islamskiego prawa szariatu i zniesienie demokracji. Pomimo że talibowie deklarują sprawowanie kontroli nad całym Afganistanem, mudżahedini z Doliny Pandższeru zapowiadają walkę z nimi.

Dolina Pandższeru. Co to jest?

Położona jest 150 km na północ od Kabulu, w pobliżu łańcucha górskiego Hindukusz. W dolinie mieszka około 100 tys. Afgańczyków, głównie tadżyckiego pochodzenia. Obecnie znajduje się w wilajacie (prowincji) Pandższir.

Region w ostatnich dekadach stał się miejscem oporu mudżahedinów - najpierw przeciwko sowietom w latach 80. ubiegłego wieku, a następnie talibom. Pomimo kilku ofensyw, Armii Czerwonej nie udało się zdobyć tego afgańskiego przyczółka.  

Liderem miejscowych rebeliantów był Ahmad Szah Masud, słynny przywódca Sojuszu Północnego - grupy bojówek uczestniczących w wojnie domowej z postkomunistycznym rządem Mohameda Nadżibullaha, a potem z talibami. Masud został zamordowany dwa dni przed atakami terrorystycznymi w USA z 11 września 2001 roku, a jego ugrupowanie było jednym z sojuszników wojsk amerykańskich podczas interwencji w Afganistanie rozpoczętej w tym samym roku.

Dolina Pandższeru jest obecnie jedynym regionem Afganistanu, nad którym pełnej kontroli nie mają talibowie. 

Syn Masuda zapowiada powstanie przeciw talibom

"Piszę z Doliny Pandższeru, gotowy do pójścia w ślady mojego ojca, z mudżahedinami przygotowanymi, by raz jeszcze zmierzyć się z talibami. Mamy zapasy amunicji i broni, które cierpliwie gromadziliśmy od czasu mojego ojca, bo wiedzieliśmy, że ten dzień nadejdzie" - napisał Ahmad Masud, syn przywódcy mudżahedinów i Sojuszu Północnego Ahmada Szaha Masuda, w tekście opublikowanym w dziale opinii "The Washington Post". 

W swym tekście Masud twierdzi, że ma pod swoją komendą część afgańskich sił specjalnych i zamierza stawić opór talibom. Dodaje jednak, że bez pomocy Zachodu, szczególnie USA, jego siły szybko stopnieją. "Stany Zjednoczone i ich sojusznicy opuścili pole walki, ale Ameryka wciąż może być wielkim arsenałem demokracji, jak powiedział to Franklin D. Roosevelt, przychodząc na pomoc oblężonym Brytyjczykom przed dołączeniem USA do II wojny światowej" - napisał Masud.

Zwrócił się o pomoc także do Londynu - gdzie, jak zaznaczył, ukończył studia - oraz Paryża, gdzie w tym roku pamięci jego ojca poświęcono jedną z ulic przy Polach Elizejskich. "Wciąż możecie wiele zrobić, by pomóc sprawie wolności. Jesteście naszą jedyną pozostałą nadzieją" - zaapelował Masud.

W Dolinie Pandższeru przebywa również dotychczasowy pierwszy wiceprezydent Afganistanu Amrullah Saleh. Ogłosił się on prawowitym prezydentem Afganistanu po ucieczce z kraju dotychczasowej głowy państwa Aszrafa Ghaniego.

Planują powstanie przeciw talibom

Emma Graham-Harrison, dziennikarka brytyjskiego dziennika "The Guardian" podkreśliła, że żaden przywódca Afganistanu nie może czuć pełni władzy z powodu ruchu oporu w Dolinie Pandższeru. W swojej relacji napisała, że dotychczasowy ambasador Afganistanu w Tadżykistanie, generał broni Zahir Aghbar, poparł powstanie przeciwko talibom.

- Pandżaszir jest silny przeciwko każdemu, kto chce zniewolić ludzi. (...) Nie mogę powiedzieć, że talibowie wygrali wojnę. Nie, to tylko Aszaf Ghani zrezygnował z władzy po zdradzieckich rozmowach z talibami  – powiedział w rozmowie z agencją Reutetrs.

Graham-Harrison przypomniała, że geografia Pandższiru, położonego na skraju Himalajów, sprawia, że jest "naturalną fortecą i na razie talibowie jej nie zaatakowali", pomimo zdobycia dużych zasobów amunicji. Jej zdaniem obecni przywódcy historycznego antytalibańskiego Sojuszu Północnego, mogą walczyć o miejsce w nowym rządzie afgańskim oraz planować powstanie przeciwko fundamentalistom sunnickim.

W roli negocjatora stara się występować były prezydent Afganistanu Hamid Karzai. Ma rozmawiać z talibami o kształcie nowego rządu i być w kontakcie z Salehem i Masudem juniorem. Graham-Harrison podsumowuje jednak, że stworzenie rządu jedności narodowej po okresach bratobójczych walk może być bardzo trudne, a przeciwnicy talibów mogą na marne szukać zagranicznego wsparcia dla swoich działań.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/PAP/The Guardian

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET