Chmura czarnego dymu nad Biełgorodem. Płonie skład ropy naftowej
W miejscowości pod Biełgorodem niedaleko granicy z Ukrainą doszło do dużego pożaru. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej zdjęć, na których widać chmurę gęstego, czarnego dymu unoszącą się nad miastem. Gubernator obwodu biełgorodzkiego zapewnił, że ogień został już opanowany.
W pobliżu Biełgorodu doszło w sobotę do pożaru składu ropy naftowej. Gubernator obwodu Wiaczesław Gładkow, cytowany przez agencję AFP, powiedział, że obiekt zapalił się w wyniku ostrzału.
- Znowu jesteśmy bombardowani. Jeden z pocisków trafił w skład ropy - stwierdził gubernator. Dodał, że służby ratunkowe dotarły już na miejsce i „nie ma ryzyka” rozprzestrzeniania się ognia.
Biełgorod. Pożar składu ropy naftowej
Gładkow zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym widać płomienie i czarny dym unoszący się nad składem ropy. Rosyjska państwowa agencja informacyjna TASS podała, że zbiorniki z ropą, które się zapaliły, znajdują się we wsi Razumnoje-71, niedaleko miasta Biełgorod.
Od zeszłego tygodnia Rosjanie skarżą się na nasilenie ataków artyleryjskich i rakietowych na ich terytoria graniczące z Ukrainą. Reguralnie ostrzeliwany jest Biełgorod.
W piątek ukraińska armia przeprowadziła udany atak na elektrownię w mieście, powodując przerwy w dostawie prądu. Dzień wcześniej został zniszczony skład amunicji. Jak podaje agencja AFP, pociski spadły też na Szebekino w obwodzie biełgorodzkim. W wyniku ostrzału mieszkańcy zostali bez prądu. Zginęła 74-letnia kobieta, a kilka osób zostało rannych.
RadioZET.pl/AFP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET