Dramatyczna relacja z Krymu. "W pobliżu stacji unosił się zapach zwłok"

2 min. czytania
22.10.2022 18:57
Obserwuj nas na Google

- W pierwszych dniach po inwazji krymskie szpitale i kostnice były przepełnione. Ludzie to widzą, a czasem to czują. Na przykład w Symferopolu przez pewien czas w pobliżu stacji unosił się zapach zwłok - mówiła w rozmowie z Onetem Stała Przedstawiciel Prezydenta Ukrainy przy Autonomicznej Republice Krymu Tamiła Taszewa.

krym
fot. AP /Associated Press /East News

Tamiła Taszewa przekonuje w rozmowie z Onetem, że "cały Krym jest dziś wykorzystywany jako baza wojskowa". - Na półwysep przywożą zabitych i rannych w walkach na południu Ukrainy. W pierwszych dniach po inwazji krymskie szpitale i kostnice były przepełnione. Ludzie to widzą, a czasem to czują. Na przykład w Symferopolu przez pewien czas w pobliżu stacji unosił się zapach zwłok.

- Ludzie widzieli, że to była wojna, a nie "specjalna operacja wojskowa" od pierwszych dni. A teraz ludzie czują strach. Teraz czują, że wojna jest w ich domach - tłumaczy.

Redakcja poleca

Krym. Antyrosyjskie protesty, ludzie są ścigani

Urzędniczka przekonuje, że ludzie "na Krymie zaczęli protestować przeciwko inwazji na wielką skalę". - Są za to ścigani. Jest już około 150 postępowań administracyjnych. Na przykład toczy się sprawa sądowa w sprawie puszczenia ukraińskich piosenek na weselu. Jest nauczycielka, która wykonała dla swoich uczniów piosenkę "Bajraktar" o wojnie w Ukrainie.

- Ktoś jest sądzony za naklejanie na szybach samochodowych naklejek "bez wojny". Bohdana Ziza wylała żółtą i niebieską farbę na okupacyjną administrację w Eupatorii i obecnie prowadzone jest dochodzenie w sprawie terroryzmu - relacjonuje Taszewa.

- Takiego antyrosyjskiego protestu nie widzieliśmy od początku okupacji. W przeszłości wszystkie protesty koncentrowały się na prawach człowieka, gdy ktoś został zatrzymany lub aresztowany. Teraz stanowisko proukraińskie jest oczywiste - mówi.

RadioZET.pl/ Onet

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET