"Mariupol nie istnieje". Szef MSZ Ukrainy o "czerwonej linii" w rozmowach z Rosją
Po odkryciu zbrodni popełnionych przez rosyjskich żołnierzy w Buczy rozmowy negocjacje Ukrainy z Rosją stały się szczególnie trudne, a sytuacja w Mariupolu może okazać się w nich czerwoną linią - powiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba w opublikowanej w niedzielę rozmowie z amerykańską stacją CBS News. Dodał też, że miasto praktycznie "nie istnieje".
Wojna w Ukrainie trwa już od 53 dni. Rosjanie przerzucili swoje siły na Donbas i ostrzeliwują przede wszystkim miast wschodniej i południowej Ukrainy. Tym, które wkrótce może paść łupem najeźdźców, jest Mariupol. Choć portowe miasto na południu kraju bohatersko broni się od ponad miesiąca, to sytuacja ta jest naprawdę dramatyczna.
W całkowicie okrążonym przez rosyjskie wojska od początku marca i stale ostrzeliwanym mieście według mera mogło zginąć dotychczas ponad 20 tysięcy cywilów. Duża cześć mieszkańców stamtąd uciekła - obecnie przebywa tam ok. 100 tysięcy ludzi, przed wojną było ich 400 tys. Rosjanie wezwali niedawno obrońców Mariupola do kapitulacji.
"Mariupol nie istnieje". Szef MSZ o "czerwonej linii" w negocjacjach
Szef MSZ Ukrainy Dmytro Kułeba przyznał w rozmowie z amerykańską stacją CBS News, że Mariupol praktycznie "już nie istnieje". - Resztki armii ukraińskiej i duża grupa ludności cywilnej są w zasadzie otoczone przez siły rosyjskie. Kontynuują walkę, ale ze sposobu, w jaki armia rosyjska zachowuje się w Mariupolu, wydaje się, że za wszelką cenę postanowili zrównać miasto z ziemią - powiedział.
Szef ukraińskiej dyplomacji zdradził też, że w ostatnich tygodniach Ukraina nie miała "żadnych kontaktów z rosyjskimi dyplomatami na poziomie ministerstw spraw zagranicznych".
Jedynym poziomem kontaktu jest zespół negocjacyjny, który składa się z przedstawicieli różnych instytucji i parlamentarzystów. Kontynuują oni konsultacje na poziomie ekspertów, ale nie odbywają się żadne rozmowy na wysokim szczeblu
Wyraził przy tym przypuszczenie, że w najbliższych tygodniach dojdzie do "intensyfikacji walk na wschodzie Ukrainy". Stwierdził również, że spodziewa się "rosyjskiej ofensywy na wielką skalę w tej części Ukrainy, w Donbasie, a poza tym - desperackich prób ze strony sił rosyjskich wykończenia Mariupola za wszelką cenę". - Oczywiście wciąż trwają też ataki rakietowe na Kijów i inne ukraińskie miasta - powiedział.
Premier Ukrainy: Mariupol wciąż walczy
Na temat sytuacji w Mariupolu wypowiedział się także premier Ukrainy. - Miasto nadal nie padło. [...] Siły ukraińskie, które pozostały w Mariupolu, wciąż walczą i przeciwstawiają się żądaniom rosyjskiego wojska, by się poddały - oświadczył Denis Szmyhal w programie "This Week" w telewizji ABC.
Jak dodał, ukraińscy żołnierze kontrolują niektóre części Mariupola, który jest oblegany przez wojska rosyjskie od początku inwazji na Ukrainę 24 lutego. Podkreślił, że katastrofa humanitarna w tym mieście jest "gigantyczna". - Cywile od wielu dni nie mają wody, jedzenia, ciepła, elektryczności - powiedział.
Zaznaczył też, że poza Chersoniem na południu kraju żadne duże ukraińskie miasto nie jest kontrolowane przez siły rosyjskie. - Niektóre miasta są oblężone, ale wciąż kontrolowane przez Ukrainę. 900 miast i wiosek zostało wyzwolonych w ostatnich tygodniach z rąk rosyjskich. Wciąż walczymy. Bitwy toczą się w Donbasie, nie mamy zamiaru się poddawać - oznajmił.
RadioZET.pl/PAP/CBS News
Wojna w Ukrainie. Relacja na żywo
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET