Nowe fakty ws. katastrofy samolotu na Bałtyku. Podano możliwą przyczynę
Wiadomo, kto był na pokładzie samolotu, który rozbił się na Bałtyku. To Niemcy, członkowie rodziny właściciela maszyny, który prowadził niewielkie przedsiębiorstwo lotnicze. Nie ma dla nich nadziei - przekazał niemiecki "Bild". Zdaniem eksperta przyczyną katastrofy mogła być dekompresja na pokładzie.
Cessna 551 z czterema osobami na pokładzie rozbiła się w niedzielę po południu na Bałtyku. Prywatny samolot spadł ok. 4 mil na północny zachód od Windawy (Łotwa) - poinformował portal Delfi. - Po 20 minutach na miejsce katastrofy przybył statek straży przybrzeżnej, który będzie kontynuować poszukiwania. Zaangażowane są też helikoptery ze Szwecji i Litwy - przekazał Peteris Subbota ze Straży Przybrzeżnej Marynarki Wojennej Łotwy.
Wcześniej centrum ratownictwa Szwedzkiej Administracji Morskiej podało, że prywatny samolot Cessna 551 z czterema osobami na pokładzie rozbił się w niedzielę po południu na Morzu Bałtyckim w pobliżu wybrzeża Łotwy.
Według gazety "Dagens Nyheter" lecący z Hiszpanii samolot miał wylądować w Kilonii w północnych Niemczech, ale nieoczekiwanie kontynuował lot na dużej wysokości nad Bałtykiem. Interweniowały niemieckie i duńskie myśliwce, których piloci nie zaobserwowali nikogo w kokpicie Cessny. Z samolotem nie było także kontaktu radiowego.
Katastrofa samolotu u wybrzeży Łotwy. Wiadomo, kto nim leciał
- Nie ma nadziei, aby ktoś przeżył w wypadku prywatnego samolotu na Bałtyku - ocenił Johan Ahlin ze Szwedzkiej Administracji Morskiej. Wcześniej centrum ratownictwa tej instytucji poinformowało o znalezieniu przez Straż Przybrzeżną fragmentów samolotu oraz plam ropy.
Jak podały źródła łotewskie, samolot był zarejestrowany w Austrii. Niemiecki "Bild" poinformował, że na pokładzie oprócz pilota była kobieta, mężczyzna oraz dziecko. Wśród ofiar jest 72-letni właściciel firmy lotniczej, jego 68-letnia żona, ich 26-letnia córka oraz prawdopodobnie niespokrewniony z nimi 27-letni pasażer - poinformował hiszpański dziennik "El Pais".
Według "Bilda" w trakcie lotu nastąpił problem z ciśnieniem w kokpicie. Łotewski portal Delfi podał, że pilot zgłosił problem z ciśnieniem tuż po starcie. Kontakt z nim stracono po opuszczeniu przez samolot przestrzeni nad Półwyspem Iberyjskim.
Ekspert do spraw bezpieczeństwa w lotnictwie z Nordic Safety Analysis Group Hans Kjall tłumaczył w skandynawskich i niemieckich mediach, że na pokładzie samolotu mogło dojść do dekompresji, co spowodowało, że pasażerowie i pilot stracili przytomność. - Z jakiegoś powodu hermetyczna kabina stała się nieszczelna - powiedział.
Według niego pilot mógł nie zdążyć wyłączyć autopilota, by wystarczająco szybko zejść na niższą wysokość. - Na takiej wysokości przelotowej, która nawet w przypadku tak niewielkiego samolotu oscyluje w okolicy 10 tysięcy metrów, jest bardzo niewiele tlenu. Tracisz przytomność w 30 sekund - cytuje jego słowa tvn24.pl.
RadioZET.pl/PAP/"Bild"/"El Pais"/tvn24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET