Pod kobietą zapadł się chodnik. Wpadła do gorącej fumaroli
Turystka z Australii została poważnie poparzona po tym, jak wpadła do geotermalnego zapadliska. Kobieta wpadła do szerokiej na dwa metry fumaroli, która nagle otworzyła się na chodniku w wiosce Whakarewarewa w Rotorua, w centralnej części Wyspy Północnej w Nowej Zelandii.
Mike Gibbons, zarządca wioski, powiedział, że mąż kobiety również został ranny, gdy próbował pomóc jej wydostać się z dziury. - To właśnie on podjął pierwszą próbę wyciągnięcia jej z dołu. Odniósł on przez to obrażenia – powiedział Gibbons.
Sytuację zauważyło dwóch lokalnych przewodników i miejscowy tkacz. Pobiegli do mężczyzny i wspólnie udało się im wyciągnąć kobietę z dziury - dodał Gibbons. Australijka została przewieziona do szpitala w Rotorua, gdzie w piątek rano była w ciężkim, ale stabilnym stanie. Stan jej męża jest stabilny. Gibbons przekazał, że "małżeństwo pochodzi z Perth w Australii i odwiedzało rodzinę w Nowej Zelandii".
Geotermalne zapadlisko
Fumarola to geotermalne zapadlisko, które emituje parę i gazy wulkaniczne, często w ekstremalnych temperaturach do 400 stopni Celsjusza. W wiosce termalnej Whakarewarewa mieszkają Maorysi i jest ona atrakcją turystyczną. Niektóre z gorących basenów geotermalnych są wykorzystywane do pływania i kąpieli, ale inne osiągają temperatury od 100 do 200 s. C. i są używane do gotowania.
Powstała dziura miała głębokość ok. metra i mogła się stworzyć z powodu niedawnego ulewnego deszczu. - Ziemia mogła zostać naruszona po niedawnych ulewnych deszczach – powiedział Gibbons. Jak dodał, wszyscy, którzy mieszkali i pracowali w wiosce, byli "zaniepokojeni" incydentem. - Nasze myśli są z rodziną, a zwłaszcza z poszkodowaną kobietą – powiedział.
Personel i mieszkańcy wsi odmówili tego ranka modlitwy. Wioska zostanie tymczasowo zamknięta do czasu przeprowadzenia pełnego dochodzenia i oceny przez Worksafe – organ regulacyjny ds. BHP w Nowej Zelandii – oraz radę lokalną.
RadioZET.pl/Guardian
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET