Policjanci dołączają do protestujących w USA. ''Ci gliniarze was kochają!''
Płonące radiowozy, zdewastowane budynki, ranni, regularne burdy i bijatyki. Tak, śmierć George’a Floyda wywołała w USA gwałtowne protesty, ale nie wszędzie mają one tak dramatyczny przebieg. W sieci popularność zyskują pokrzepiające nagrania, na których widać nie starcia pomiędzy policjantami a demonstrującymi, a ich solidarność.
Protesty w USA przybierają na sile. Napięta sytuacja panuje już nie tylko w Minneapolis, gdzie z rąk białego policjanta zginął Afroamerykanin George Floyd. Godzinę policyjną wprowadzono ubiegłej nocy już w niemal 40 miastach. W weekend demonstranci opanowali m.in. centrum Waszyngtonu. Przed funkcjonariuszami ustawiali się, podnosząc ręce do góry i krzycząc "nie strzelajcie". W nocy z niedzieli na poniedziałek zdewastowano pomnik Tadeusza Kościuszki przed Białym Domem, a w płomieniach stanął pobliski kościół episkopalny św. Jana.
Niebezpiecznie było też w Nowym Jorku. Niektórzy demonstranci wzniecali ogień, rzucali butelkami w funkcjonariuszy, włamywali się do sklepów, wybijali witryny, podpalali radiowozy i śmietniki. Według "New York Times" na Union Square na Manhattanie płomienie z podpalonych śmietników sięgały wysokości prawie dwóch pięter.
Ale nie wszędzie tak było. W wielu miejscach policjanci solidaryzowali się z uczestnikami manifestacji. W mediach społecznościowych pojawiają się krzepiące nagrania i relacje protestujących, z których wynika, że funkcjonariusze klękali wśród demonstrujących lub po prostu przytulali ich czy dołączali do marszu.
„My chcemy być z wami”. Policjanci dołączają do protestujących
W Coral Gables w Miami na Florydzie kilku policjantów zachęconych przez pastora na kolanach modliło się z protestującymi przed ratuszem. Również w Nowym Jorku kilku policjantów klęczało podczas marszu wśród demonstrujących. – Nie spodziewałam się tego. Nie widziałam jeszcze czegoś takiego – słychać w tle jednego udostępnianych w sieci nagrań. A tych nagrań przybywa.
W mieście Flint w hrabstwie Genesee w stanie Michigan po okrzykach „Chodźcie z nami, chodźcie z nami” do protestujących przyłączyli się szeryf Chris Swanson i jego ludzie.
- My chcemy być z wami wszystkimi – mówił Swanson do zgromadzonych. – Ale chcę, żeby to była parada, a nie protest. (…) Ci gliniarze Was kochają. Tamten przytula ludzi – wskazywał szeryf. – Chodźmy! Dokąd chcecie iść? Możemy maszerować całą noc – mówił do zgromadzonych. Jak relacjonowały później amerykańskie media, protest do końca był pokojowy. Trwał kilka godzin.
Przypomnijmy, że przyczyną protestów, które już od kilku dni trwają w kilkudziesięciu amerykańskich miastach, jest sprawa 46-letniego Afroamerykanina George'a Floyda, który zmarł 25 maja po brutalnym zatrzymaniu w Minneapolis przez policjantów: Dereka Chauvina, Tou Thao, Thomasa Lane'a i Alexandra Kueinga. Funkcjonariusze zostali już wydaleni ze służby, a Chauvina, który podczas interwencji przez 9 minut kolanem dociskał do betonu szyję Floyda, oskarżono o morderstwo trzeciego stopnia i nieumyślne spowodowanie śmierci.
RadioZET.pl/CNN/Mid-Michigan NOW/ABC News/New York Times
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET