Brat zamachowca z Las Vegas: był zwykłym facetem, brak nam słów
Świat nadal nie może otrząsnąć się po poniedziałkowej tragedii w Las Vegas, w której mężczyzna stojący w oknie pokoju hotelowego otworzył ogień do uczestników wieczornego koncertu. Teraz dla zachodnich mediów wypowiedział się brat sprawcy zamachu.
Eric Paddock rozmawiał zarówno z przedstawicielami brytyjskiego dziennika "Daily Mail", jak dziennikarzami amerykańskiej telewizji CBS News:
W obydwu wywiadach przyznawał, że choć nie widywał się z bratem zbyt często, to i tak nie spodziewałby się, że kiedykolwiek mógłby on dopuścić się takiego czynu.
- Był zwykłym, normalnym facetem, któremu coś musiało się przestawić w głowie. Nic nie wskazywało, że może dopuścić się takiej zbrodni. Nie mamy pojęcia, co się stało. Brak nam słów - mówił w rozmowie z "DM". Z kolei w wypowiedzi dla telewizji zastanawiał się, skąd Stephen miał pozwolenie na broń.
Tragedia w Las Vegas. Najkrwawsza strzelanina w historii USA- On nigdy nie interesował się bronią... Nie miał żadnej wojskowej przeszłości - opowiadał. Eric Paddock przyznał również, że cała sytuacja zszokowała ich 90-letnią matkę. Złożył również kondolencje rodzinom i bliskim ofiar strzelaniny.
Masakra w Las Vegas. Wstrząsające relacje świadkówDo tragicznego zdarzenia doszło około 22:30 lokalnego czasu w czasie koncertu muzyki country w Las Vegas, organizowanym pod gołym niebem. Policja poinformowała, że ataku dokonał 64-letni Stephen Paddock, który otworzył ogień do ludzi z hotelowego balkonu znajdującego się na 32. piętrze. Mężczyzna był znany policji.
Według policyjnych informacji, bilans ofiar wzrósł do 58, a liczba poszkodowanych do 515.
RadioZET.pl/Gazeta.pl/PAP/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET