Udana kontrofensywa Ukraińców. Co zrobi Putin? Generał wskazuje trzy scenariusze
Kontrofensywa Ukrainy w obwodzie charkowskim wywołała panikę wśród Rosjan na okupowanych terenach. Kreml po raz pierwszy od początku wojny przyznał się do porażki, ale jego propagandyści próbują zrzucić odpowiedzialność z rosyjskiego przywódcy – ocenia amerykański Instytut Studiów nad Wojna (ISW). Czy Rosja już przegrała bitwę o Donbas? Zdaniem gen. Stanisława Kozieja, który rozmawiał z Wirtualną Polską, wszystko zależy od tego, co zrobi Putin.
Według ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) rosyjscy urzędnicy na Krymie wysyłają swoje rodziny do Rosji, a pracownicy rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) sprzedają domy na półwyspie i pospiesznie ewakuują krewnych. Z kolei w wyzwolonych miastach widać poruszające sceny.
Ukraiński sztab generalny informował, że jednostki z samozwańczych republik w Donbasie, złożone z osób wcielonych do wojska przymusowo, mają niskie morale i borykają się z problemami psychologicznymi. Rosyjscy blogerzy wyrażają coraz większe obawy przed ukraińskimi kontrofensywami na różnych obszarach frontu w obwodach donieckim i zaporoskim – podkreśla ISW.
Wiele osób ma nadzieję, że jesteśmy coraz bliżej zwycięstwa Ukrainy. Prezydent Joe Biden studzi jednak euforię. - Ukraina poczyniła znaczne postępy, odpychając siły rosyjskie, ale nie można stwierdzić, czy wojna jest w punkcie zwrotnym - przyznał.
Rosja przegrała bitwę o Donbas? "Putin gra na czas. Trzy opcje eskalacyjne"
Wirtualna Polska zapytała ekspertów, czy można już założyć, że Rosja przegrała bitwę w Donbasie. - Bitwa o Donbas trwa. Cały obwód ługański jest w rękach Rosjan, połowa donieckiego. Nie można powiedzieć, że bitwa o Donbas została rozstrzygnięta - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską gen. Stanisław Koziej.
Ekspert zaznaczył, że operacja w Donbasie miała dwa kierunki uderzenia - z północy i z południowego wschodu. - Po kontrataku ukraińskim z północy zagrożenie tym atakiem zostało wyeliminowane. Na tym polega sukces ukraiński. W zasadzie Ukraina wykazała, że Rosja nie ma możliwości kontynuowania operacji w Donbasie i musi przejść do obrony - podkreślił.
Gen. Koziej dodał, że "piłeczka jest teraz po stronie Putina". Wszystko zależy od jego ruchu. - Oceniam, że nie ma możliwości osiągania swoich celów politycznych, jakie sobie założył, bez przeprowadzenia powszechnej mobilizacji, która dałaby zwiększenie armii rosyjskiej w Ukrainie. Albo włączenia do wojny Białorusi czy użycia broni nuklearnej. To są trzy opcje eskalacyjne - wyliczył.
W ocenie generała uderzenia rosyjskiej armii w infrastrukturę krytyczną świadczą o słabości rosyjskiego przywódcy: - Putin gra na czas. W sensie militarnym nie ma już możliwości rozwijania operacji ofensywnej, musi się bronić.
Według Kozieja chodzi o dotrwanie do zimy, "kiedy te działania wojskowe będą - z obu stron - utrudnione". - Ma kilka miesięcy na wzmocnienie zgrupowania w Ukrainie. A być może i na podjęcie jakichś innych, ważnych decyzji, na przykład wprowadzenia powszechnej mobilizacji - podsumował w rozmowie z WP.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET