AfD z nazistowskimi hasłami uwodzi wyborców wschodnich Niemiec. “To budzi obawy”
- To jest bardzo poważny sygnał. Wyniki wyborów mówią dużo o stanie społeczeństwa we wschodnich Niemczech - mówi Agnieszka Łada-Konefał, wicedyrektorka Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich. Skrajnie prawicowe AfD notuje świetne wyniki w wyborach w Turyngii i Saksonii. Czym przekonuje wyborców ze wschodnich Niemiec?
W niedzielę mieszkańcy dwóch krajów związkowych we wschodniej części Niemiec wybrali posłów do lokalnych parlamentów. W Turyngii zdecydowanie zwyciężyła skrajnie prawicowa AfD, wyprzedzając chadecką CDU. W Saksonii najwięcej głosów zdobyła chadecja, nieznacznie wygrywając z AfD. - To budzi obawy, bo wyborcy AfD nie głosują już w geście protestu przeciwko obecnemu rządowi federalnemu, ale dlatego, że popierają postulaty tej partii - mówi Łada-Konefał z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich.
Nazistowskie hasła AfD? “Ważniejsze są inne postulaty”
Turyngeński kontrwywiad uznał AfD jako ugrupowanie ekstremistyczno-prawicowe. Na czele Alternatywy dla Niemiec stoi Bjoern Hoecke – jeden z najbardziej radykalnych polityków w Niemczech. Sąd skazał go w maju 2024 r. za użycie zakazanego zwrotu "Alles fuer Deutschland", hasła SA (Sturmabteilung), Oddziałów Szturmowych paramilitarnych bojówek NSDAP, na wiecu w Merseburgu w maju 2021 r. - Wyborcy AfD zdaję sobie sprawę, że wiele haseł tej partii jest nazistowskich, ale jednocześnie uważają, że ważniejsze są inne postulaty, które proponuje ta partia — wyjaśnia Łada-Konefał.
Na AfD zagłosował prawie co trzeci wyborca w Saksonii i Turyngii. AfD cieszy się większym zaufaniem niż inne ugrupowania, jeśli chodzi o kilka obszarów. Na przykład 31 proc. respondentów w Turyngii uważa, że AfD oferuje najlepsze rozwiązania w zakresie polityki azylowej i uchodźczej. Partia jest również wskazywana jako lider w kwestiach takich jak walka z przestępczością i sprawiedliwość społeczna.
- Głosi postulaty, które na wschodzie Niemiec są chętnie przyjmowane. Ma poglądy prorosyjskie i antyimigranckie. Uważa, że mieszkańcy na wschodzie są gorzej sytuowani i zapomniani przez zachodni establishment. To przemawia do wyborców tej partii - tłumaczy analityczka Agnieszka Łada-Konefał.
Partie kolacji rządzącej z druzgocącą porażką
W Niemczech duże emocje wzbudza również druzgocąca porażka wyborcza partii tworzących niemiecki rząd: SPD, Zielonych i FDP. Socjaldemokratyczna SPD kanclerza Olafa Scholza dostała się do obu landtagów, ale zaledwie jednocyfrowymi wynikami, liberalna FDP nie będzie reprezentowana w żadnym z nich, a Zieloni tylko w jednym.
"Trudno o bardziej upokarzające wyniki wyborów" - skwitowały media, a Scholz przyznał, że są one "gorzkie".
- Na słaby wynik koalicji rządzącej miały wpływ problem imigracyjny i ostatni zamach terrorystyczny przeprowadzony w Solingen. Zamachowcem okazał się imigrant, który miał być deportowany. Ta sytuacja pokazała wyborcom, że rządzący nie radzą sobie z problemem imigracji i deportacją - wyjaśnia Łada-Konefał i dodaje:
- Do tego dochodzą kwestie finansów publicznych. Budżet niemiecki ledwo się dopina. Nie wiadomo, czy on tak naprawdę ostatecznie będzie przegłosowany i w jakiej formie. Gospodarka niemiecka ma się źle i wpływy do budżetu są małe.
Jednym z głównych elementów kampanii wyborczej zarówno AfD jak i skrajnie lewicowego Sojusz Sahry Wagenknecht była krytyka wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją. - Na tym obie partie zapunktowały w wyborach. Głosiły, że trzeba dążyć do zawarcia pokoju przez obie strony, bo Niemiec nie stać już na wysyłanie broni Ukrainie. Często pojawiało się hasło: “To nie nasza wojna” - wyjaśnia wicedyrektorka Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich.
AfD szykuję się na wybory do Bundestagu. “Dostaną nowego impetu”
Lider turyngeńskiej AfD Bjoern Hoecke zgłosił gotowość ugrupowania do rządzenia regionem. Jednak zwycięzca wyborów ma problem, bo nikt nie chcą z nim współrządzić. W rezultacie na utworzenie rządu w Turyngii ma nadzieję chadecja. I choć z wynikiem 23,6 proc. CDU jest drugą najsilniejszą partią, potrzebuje partnerów koalicyjnych. Lewicowy Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) może zapewnić część brakujących mandatów. To jednak nie wystarczy do utworzenia stabilnego rządu.
- Do przeprowadzenia niektórych reform potrzeba dwie trzecie większości. Przez to, że AfD jest tak silna, to tej większości nie będzie. To oznacza, że nie będzie można obsadzić ważnych stanowisk, czy zmienić konstytucji kraju związkowego - tłumaczy analityczka niemieckiej polityki.
W Saksonii AfD również nie ma co liczyć na władze. Uzyskanie parlamentarnej większości zdolnej do wyłonienia rządu mogłyby zapewnić np. sojusze chadecji z BSW i socjaldemokratyczną SPD lub chadecji z BSW i Zielonymi.
Niezależnie od tego, kto będzie rządził w Turyngii i Saksonii, zarówno AfD jak i Sojusz Sahry Wagenknecht mogą mówić o wielkim wyborczym sukcesie i świetlanej przyszłości. - Tymi wyborami landowymi dostaną nowego impetu. Pozostałe partie nie bardzo mają pomysł, co z tym zrobić. A wybory do Bundestagu są już za rok. Nawet jak AfD nie osiągnie tak dobrego wyniku, jak na wschodzie kraju, to i tak wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo silna - przewiduje Łada-Konefał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET